PRAWDA O WSPÓŁPRACACH BLOGERÓW Z FIRMAMI KOSMETYCZNYMI


Wchodząc we współprace na bazie linii kosmetycznych mamy dwa rodzaje firm:
* te, które są skierowane do większości konsumentów, czyli tzn. marki drogeryjne oferujące swoje produkty w przystępnych cenach
* marki mające w swojej bazie produkty luksusowe.
Oby dwa różnią się od siebie i podchodzą do współprac zupełnie inaczej.

Rynek cały czas się zmienia i rozwija i część firm zdaje sobie z tego sprawę, dzięki czemu współprace przebiegają z nimi profesjonalne. Wiedzą, że przygotowanie materiału wymaga odpowiednich środków i że jest to praca jak każda inna, za która należy się wynagrodzenie, bo nie ma czegoś takiego jak praca za darmo. Marki drogeryjne również zdają sobie sprawę, że nie kupują opinii w związku z powyższym oczekują własny punkt widzenia.

Jednakże wydaje mi się, że w tym luksusowym świecie kosmetyków panuje przeświadczenie, że już sam kontakt z daną marką jest wyróżnieniem i jest ono zaszczytem, za który oczekują darmowej reklamy, a za jakikolwiek protest ze strony blogerów reagują mocnym zdziwieniem. Tworzenie wysokiej jakości treści wymaga wkładu  czasowego oraz finansowego - przecież za nowy aparat czy kamerę nie zapłacisz produktem. Wydaje się, że to właśnie takie firmy zwracają uwagę na content, tymczasem jest odwrotnie - liczy się ilość, a nie jakość, a każda blogerka jest traktowana w ten sam sposób.


Stosowane są rożne argumentacje:
*nie stać nas, nie mamy budżetu - prawda jest taka, że firmy go posiadają, ale nie chcą wydawać :) A firma, która chce zaistnieć na rynku, musi inwestować w reklamę. Nie rozumiem więc co to znaczy, ze strony prestiżowej marki, że nie stać ją na zapłacenie 1000 zł za wpis :)

* internet nie jest dla nas ważny - Polska pod tym względem jest zacofana - bardziej liczy się publikacja w prasie. Przecież blog często jest opiniotwórczy - prowadzi go osoba, która dla swojej społeczności jest kimś ważnym i z której zdaniem się liczą. Do ulubionego bloggera się wraca - sami przyznajcie. Czytelnicy są w taki sposób bardziej podatni na reklamę jeśli jest on wiarygodny. Blogi aktualnie stwarzają przewagę nad innymi mediami i środkami reklamy - reklama internetowa zazwyczaj bywa tą najtańszą z wielu możliwych opcji. Mimo to firmy wolą wydawać pieniądze na stronę w prasie podczas gdy lepsze zainteresowanie swoimi kosmetykami mogą uzyskać dzięki dobrej opinii blogerów. Jeśli chcecie poczytać recenzje gdzie kierujecie się najpierw? To proste - wyszukujecie w internecie, nie sięgacie po magazyny.


* zostałaś wyróżniona - to już wspominałam. Firma wyślę ci tzn. 'darmoszkę' - powinnaś więc być zadowolona, że dołączyłaś do 'ekskluzywnego' grona.
Przepraszam bardzo, ale z czego mamy się cieszyć? Nieważne o jakiej by wartości barter nie był, nie opłacimy tym domeny, grafika czy programisty. Nie opłacimy sprzętu, dzięki któremu będziemy mieć możliwość robienia wysoko jakościowych zdjęć i filmów, nie zrobimy warsztatów dla Czytelników. Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu i za swoje zakupy proponujesz zapłatę w formię barteru - niemożliwe prawda? Dlaczego więc w ten sam sposób nie podchodzimy do tematu współprac z firmami? My, blogerzy sami czasem się sprzedajmy 'za darmo'. Tzn. 'blogerki-żebraczki' tworzące wpisy nawet z jakimiś śmiesznymi próbkami, co według mnie jest żałosne. Blogerki, które za wszelką cenę oczekują produktów, mowa o barterze, czyli zasada produkt-reklama. Z jednej strony to wygodne, bo dzięki temu odchodzą koszty, które trzeba samemu ponosić na kosmetyki, ale z drugiej strony jak firmy mają traktować tak, a nie inaczej jak sami nie stawiamy na zapłatę za naszą pracę?


Poza tym:
* wypożyczanie produktów do testów - nie dość, że firma nie chce zapłacić ani nie dać niczego w barterze to po wysyłce wysyła informację, że po recenzji produkt należy odesłać...
* wysyłanie wybrakowanych produktów: zużytych lub używanych - nie żartuję. Sama się z tym nie spotkałam, ale inne blogerki z tego co mi wiadomo tak. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy wysyła do Was e-maila firma z zapytaniem o współpracę, podajecie adres, a w przesyłce dostajecie do połowy zużyty krem czy perfumy...

W jednym ze wywiadów Kominek powiedział słowa, z którymi w pełni się zgadzam. Blogerki się nie szanują, a konsekwencje tego NIESTETY widać :)
"W kółko powtarzam blogerom, by odrzucali dziewięć na 10 propozycji i brali tylko najlepsze. Jednak wolą uprawiać żebractwo. Zwłaszcza blogerki modowe i kosmetyczne. Są największym łajnem blogosfery, bo przez nie ludzie myślą, że bloger żyje z gratisów."
To psuje rynek!
Zachowanie firm to jedno, ale jest ono w dużej mierze konsekwencją naszego zachowania. Zacznijcie siebie cenić, a inni również będą to robić.


Czytelnikom zależy na otrzymywaniu treści wysokiej jakości, a bloger musi o to zadbać i najzwyczajniej w świecie się rozwijać, udoskonalać swojego bloga. Sfinansowanie powierzchni reklamowej o określonym targecie, skierowanej do lojalnej grupy odbiorców - taką grupę zapewniają właśnie blogi. I tu koło się zamyka, bo jeśli firmy nie będą traktować poważnie reklamę na blogach, stracą je jako kanał komunikacji z dobrze wyselekcjonowaną grupą odbiorców, blogerzy źródło utrzymania, a czytelnicy lubiane medium. 

A jakie są wasze doświadczenia ze współpracy z firmami? 

CZUJESZ SIĘ NIEDOCENIANY? CHYBA ZNAM POWÓD.


Zawsze to, co będziesz przeżywał będzie najbardziej znaczące dla Ciebie. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie dojść do zrozumienia tego, co jest w Twojej głowie i tego, z czym walczyłeś do tej pory. Ludzie mogą dostrzec Twoje starania, ale nikt na pewno nie dowie się o twoich nieprzespanych nocach, trudnościach i słabościach, z którymi musiałeś się zmierzyć. Wiesz czemu?

Dlatego, że wszyscy inni widzą tylko wycinek ciebie. Dostrzegają korzyści wynikające z twojej pracy, ale nie wiedzą ile czasu na to poświęciłeś ani nie poczują tego wszystkiego co działo się w twoim wnętrzu. Dlatego zazwyczaj oceniają to, co robisz - jako obserwatorzy - jako zwyczajne i łatwe, czasem nawet chaotyczne, absurdalne i pozbawione sensu, podczas gdy dla ciebie jest to wiele.

Tylko, że takiego 'obserwatora' nie obchodzi to, co jest dla Ciebie ważne bardziej, a co mniej, jakie są twoje marzenia i cele czy jakimi priorytetami się kierujesz. Żaden z nich nie przeżyje za Ciebie życia, dlatego uważam, że lepszym wyjściem zamiast szukanie docenienia i uznania wśród innych jest zaczęcie od siebie. Skupienie się na swoim wnętrzu, własnych potrzebach, budowaniu wewnętrznej siły, która stale rośnie dzięki sukcesom i osiągnięciom. Nie ma nic złego w tym, jeśli pochwalimy samych siebie, słowa są naprawdę mobilizujące. Skoro zakończyłeś czymś sukcesem, udało ci się, to czemu nie?

Tylko, że właśnie problem tkwi właśnie w tym, że wielu z nas szuka poklasków u innych. Ot tak, bo bez dobrego słowa nie czujemy się doceniani. Czasem wychodzimy z siebie, staramy się jak najlepiej aby zakończyć jakieś projekty, trudne zadania z sukcesem angażując w to wszystkie swoje możliwości... i nic. Tylko, że sęk tkwi w tym, że nikt nie doceni ciebie, tak jak ty sam. A przynajmniej nie tak, jakbyś tego oczekiwał. 


Do rozwiązania tego na przód trzeba wysunąć kilka refleksji... przede wszystkim postaw pytanie: 

'dlaczego ludzie nie doceniają tego co robię'?

1. Nie masz wiary w siebie, czyli oceniasz siebie negatywnie albo zbyt nisko, masz obniżone poczucie wartości lub się z nią nie zgadzasz. Uważasz swoją całą wkładaną pracę, cechy za zbyt pospolite, do tego masz wrażenie, że niczego w życiu nie dokonałeś. Podążasz zawsze za innymi albo się do nich porównujesz, a swoje sukcesy uznajesz za coś przypadkowego.

Prawda jest taka, że najbardziej wychwalani są ci, którzy głośno mówią o tym, co robią, do czego dążą oraz ile kosztowały ich osiągnięcia. Na co więc czekasz?

2. Przyznajcie, że każdemu zdarzyło się kiedyś 'odrzucić' słowa docenienia. Mam na myśli tu typowe "oh, przestań, to nic takiego" w momencie, kiedy ktoś zachwala naszą pracę. Dostajemy komplement, po czym go nie przyjmujemy i odtrącamy, zamiast powiedzieć zwyczajnie 'dziękuję', tak jakbyśmy faktycznie na niego zasługiwali.

3. "Bo to nic wielkiego". Czyli zajmujesz się czymś i wydaje Ci się to zwyczajną sprawą. Wszystko przychodzi Ci z łatwością, wszystko wykonujesz dobrze, można na tobie polegać, dotrzymujesz terminów... a czy inni również?

Trudno ocenić to obiektywnie, bo to kwestia perspektywy. Ale ją zawsze można zmienić, dlatego ważna tu będzie informacja zwrotna od innych na temat tego, co jest naszą wyjątkową cechą. Może ludzie w końcu dostrzegą w Tobie coś więcej niż tylko Terminatora i że w każdą swoją pracę wkładasz mnóstwo wysiłku, który zasługuje na docenienie. Zapytaj! Nic na tym nie stracisz.


4. Nie zaznaczasz swoich granic, robiąc zadania za innych i wykonując rzeczy, które nie nalezą do Ciebie.

Okej, nic się nie stanie, jeśli zrobisz coś raz z własnej woli, poświęcisz na to czas, ale z czasem ludzie mogą uznać to za powszechne zjawisko, zwłaszcza jeśli dajesz innym poczucie przekonania, że to co robisz nie jest niczym nadzwyczajnym. A wtedy zaczną wyręczać Tobą swoje obowiązki, które - jak wiadomo - nie są tym samym co przysługi - za nie nie każdy jest wdzięczny. Postrzega się to jako oczywistość.

5. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. czyli inni traktują ciebie tak jak ty traktujesz innych.

Zadaj sobie pytanie, kiedy ty ostatnio okazałeś komuś wdzięczność, doceniłeś lub skomplementowałeś swoich znajomych czy bliskich. Przyznanie komuś, że robi coś dobrze to zawsze jakiś krok do przodu - dajesz komuś poczucie, że zasługuje na uznanie.

Również Ty nie bagatelizuj drobnych gestów w Twoją stronę, przysług jakie czasem ktoś dla Ciebie zrobi, po prostu okaż wdzięczność i najzwyczajniej podziękuj. Osobie, która ją wyraża o wiele bardziej chce się dziękować i gratulować, nawet za te najmniejsze osiągnięcia.

SKORO COŚ CIĘ WKURWIA, TO POWIEDZ O TYM WPROST


Ani ja, ani Wy nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. I bardzo dobrze. Pewność jest nudna i sprawia, że przestajemy się starać, a przecież w tym tkwi cały sens relacji. Z tym, że coraz częściej na swojej drodze spotykam ludzi, którzy myślą inaczej. Twierdzących, że samo się ułoży i że jak 'coś ma być, to będzie'. Gówno prawda. Nawet nie będziecie w stanie zauważyć, kiedy wpadniecie w mentalne gówno. Kiedy zmieni się Wasz sposób myślenia, relacje z bliskimi Wam ludźmi, jak bardzo rzeczywistość będzie próbować przypierdolić Wam w twarz. Dążycie do tego, co trwałe, ale przyznajcie sami, że prawda jest inna. Nic nie jest permanentne. Związki się rozpadają, przyjaźnie się rozpadają. Nie macie pewnej deklaracji, że to co macie teraz, będzie z Wami na zawsze. Jeśli chcecie coś na dłużej, to musicie o to dbać, prosta sprawa. Samo w życiu nic się nie psuje, ale też samo się nie układa.

Dziwi więc mnie fakt, kiedy słyszę, że jakiś związek/przyjaźń nie przetrwała tylko dlatego, bo ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać. Tą powierzchowność, gdy rozmawiamy z drugim człowiekiem. Przecież nieszczerość bardzo łatwo zauważyć. Ja nie chcę mieć zakłamanych ludzi w swoim otoczeniu, przebywać z nimi dłużej niż to konieczne. Bo wychodzę z założenia, że jak coś nas wkurwia, to powinniśmy powiedzieć o tym wprost, a nie trzymać w sobie. Przykrywanie i udawanie, że wcale nie ma żadnego problemu to jedna z najgorszych możliwych opcji. Wolę dostać wartościowy opierdol, za to co zrobiłam, by wyciągnąć odpowiednie wnioski i popracować nad swoim postępowaniem niż żeby ktoś nie rozmawiał ze mną na temat tego, co zrobiłam źle.


No a nie? Nie rozumiem tego strachu przed nadawaniem 'etykietek' przez inne osoby na nas. Bo moi drodzy, charakter to nie jest to co zostało nam dane na zawsze, nad nim możemy pracować. Człowiek może się zmienić. I to, że zostaliście określeni danym słowem, niekoniecznie właśnie pozytywnym, nie oznacza, że jakimś sposobem nie będzie się dało tego "oderwać".

Dajesz innym przyzwolenie na traktowanie Ciebie, w takim stopniu na ile i jak im pozwolisz. Jeśli przyzwyczaisz ludzi do wchodzenia Tobie na głowę, do złego traktowania i braku szacunku - oni będą to właśnie robić.

Nikt nie zasługuje na to, by traktowano go z jakiegoś powodu gorzej. Jeśli coś Ci nie pasuje, to głośno o tym mów. Oburzaj się, dawaj do zrozumienia, że Cię to po prostu wkurwia. Tylko ty jesteś w stanie ustawić taką granicę, która spowoduje, że ludzie będą Cię szanować tak, jak ty tego chcesz.

THAI SUN CZYLI TROCHĘ O TAJSKIM MASAŻU


Azja słynie z bardzo świetnej jakości masażu. Na Filipinach można spróbować ich w wielu rodzajach, najbardziej jednak jest popularny masaż relaksacyjny. ;-) Możemy skorzystać również z masażu chińskiego, z bańkami bądź też z olejkami. Poruszam ten temat, dlatego że dzisiaj skupimy się na masażu tajskim. 

Znany on jest głównie z powodu bardzo dobrych właściwości. Ma formę energicznego, głębokiego masażu, którego korzenie sięgają Tajlandii sprzed tysięcy lat. Zgodnie z legendą sztuka tajskiego masaży powstała z myślą o leczeniu dolegliwości samego Gautamy Buddy, a także pomagała odzyskiwać sprawność szlachetnie urodzonym z królewskich rodów panujących w tym czasie w Azji. 

Thai Sun to sieć profesjonalnych salonów tajskiego masażu, które znajdują się w trzech lokalizacjach: w Warszawie, Krakowie oraz Wrocławiu. Dbają o najwyższą jakość świadczonych usług - odwiedzając dowolny salon możemy mieć pewność, że trafimy w ręce profesjonalnych tajskich masażystek, które swoje umiejętności i doświadczenie zdobywały wiele lat w tradycyjnych szkołach masażu w Tajlandii. Wyjątkowy klimat buduje również orientalna muzyka, dalekowschodni wystrój salonów oraz zapachy olejków aromatycznych sprowadzanych prosto z odległej Azji. Wszystkie masaże odbywają się z użyciem najwyższej jakości naturalnych kosmetyków i balsamów oraz na specjalnie przygotowanych stanowiskach.


Decydując się na tradycyjny masaż tajski mamy okazję doświadczyć na własnym ciele wielu korzystnych technik m.in. jogi pasywnej, elementów shiatsu, dzięki którym będziemy lepiej funkcjonować. Techniki te stopniowo ewoluowały konkurując zwycięsko ze szkołami masażu z całego  świata, dzięki czemu ThaiSun oferuje całą gamę różnych odmian tradycyjnego tajskiego masażu zaczynając od masażu wybranych partii ciała poprzez masaże z wykorzystaniem olejków aromatycznych, a kończąc na funkcjonalnych masażach sportowych lub zbawiennych dla odporności masażach stemplami ziołowymi, które wschodnia medycyna wykorzystuje jako obronę w walce ze sztanami zapalnymi.

Tajski masaż ma wiele zalet. Przede wszystkim poprawia krążenie i zwiększa elastyczność oraz zakres ruchów. Rozluźniony organizm lepiej radzi sobie z lękiem i stresem, a sam masaż poprawia nasz nastrój. Może złagodzić objawy depresji jak i stanów lękowych (zaznaczam, że poprawa to nie to samo, co wyleczenie!). Redukuje również ból pleców, co dla osób pracujących przy komputerze wydaje się być idealną opcją. Badania pokazują, że pacjenci ze schorzeniem, popularnym bólem krzyża, którzy leczyli się tajskim masażem czuli się lepiej niż ci, którzy stosowali tradycyjną terapię.
Masaż tajski zmniejsza także stres i poprawia odporność. Dlatego większość opinii o nim jest pozytywna. Osoby uczęszczające na ten masaż chwalą siłę nacisku, głębokie rozluźnienie mięśni. Niektórzy twierdzą, że pewne techniki są bolesne i fakt, masaż ma być mocny, odczuwalny, ale nie może powodować bólu! Koniecznie skonsultuj to z masażystą.

Wpis powstał przy współpracy z ThaiSun

JAK STWORZYĆ DOBREGO BLOGA CZ.2


Naprawdę, prowadzenie bloga nie jest wcale takie proste jak mogłoby się wydawać, jednak najlepiej od samego początku podejść do tego na poważnie: stworzyć szablon, logo, pracować nad dobrym formatem zdjęć; postawić na jakość, uczyć się i rozwijać, by twój blog był tym miejscem, z którego będziesz naprawdę dumny.

Tego bloga założyłam w marcu 2015 roku, ale dopiero teraz uważam, że tak naprawdę robię dobrą robotę. Trochę zajęło mi to czasu, by móc siebie docenić. Mimo, że wiem, że temat blogowania nie jest prosty, to daje o wiele więcej niż niektórym się wydaje - musiałam nauczyć się swobodnego poruszania w social media, podstaw języka HTML, grafiki komputerowej; rozszerzyłam wiedzę na temat marketingu i obróbki zdjęć, ale oprócz tego zdobyłam o wiele ważniejsze umiejętności. Chciałabym, by moje blogowanie docierało do większości także 'zza kulis', dlatego tak często dzielę się tu swoją wiedzą :) Dziś przychodzę do was z drugą częścią o tym, jak blogować. Cz.1 znajdziecie tutaj: KLIK


Miej pomysł na siebie
... i na content, który umieszczasz w internecie. Pamiętaj o realizowaniu własnych pomysłów nie patrząc na to, jakie aktualnie są trendy w blogsferze albo na to, co robią inni. Szczerość według mnie jest najważniejsza w tym, co robimy, a na pewno zawsze zostanie doceniona. ;--)

Pisz po prostu o tym, o czym chcesz mówić; nie ma nic gorszego niż pisanie "na siłę". Mogą być to wpisy na przykład o twoich zainteresowaniach, o tym co chcesz przekazać albo o swoich przeżyciach, którymi chciałbyś się podzielić z innymi.

Jeśli na swoim blogu dzielisz się ponadprzeciętną wiedzą, którą masz w określonym temacie nie bój się doradzać. Dobra rada to wartość. Oczywiście to nie jest tak, by wciskać ludziom porady o czymś o czym nie ma się zielonego pojęcia, ale skoro jeśli ja mam na przykład trochę wiedzy dotyczącej tworzeniu designu stron, to czemu by się nią nie podzielić? Nigdy nie zaobserwowałam opinii typu, że się 'wymądrzam', a wręcz przeciwnie - wdzięczność za pomoc.

Myśl kompleksowo
Prowadzenie bloga to nie tylko dodawanie zdjęć i tekstu, a również bycie swoim własnym marketingowcem, grafikiem komputerowym, pomysłodawcą zdjęć, księgową czy twórcą tekstów, także to co składa się na bycie blogerem to nie ograniczona ilość poświęconego czasu. Poza tym - blogowanie nie polega na pisaniu chwilowych tekstów; zanim cokolwiek wystukasz na klawiaturze, musisz zastanowić się nad problemem, który chcesz poruszyć. I know, możesz powiedzieć, że "nie masz nic do powiedzenia". E tam, to tylko takie pierdolenie. Każdy ma.

Zastosuj tzn. 'oś tematyczną bloga'. Mając konkretne zainteresowania masz szansę na skupienie wokół siebie podobnych osób, z którymi także na żywo nie byłbyś w stanie przestać gadać! :)


Inspiruj się
Osobiście czerpię inspiracje z rożnych czasopism, w których zawarte są tematy, do których potem nawiązuje na blogu; z różnych stron internetowych jak DDOB, Bloglovin; ale też z książek jak na przykład "Ostatni świadkowie" autorstwa Swietłany Aleksiejewicz. Wszystkie tematy, nawet te, które nie poruszam tutaj sobie zapisuję i z czasem uzupełniam. Najlepiej od razu je zanotować, bo zdarza się na drugi dzień  można w ogóle o nich nie pamiętać.

Uwielbiam efekty pracy profesjonalnych fotografów, dlatego z tego też również można czerpać inspirację. Myślisz, że istnieje jakiś reżyser, który nie oglądał filmów? Albo fotograf, który nie przeglądał zdjęć? Nie. Zrób więc eksperyment - znajdź chociaż chwilę na przeglądanie prac innych twórców.

Oprócz tego, jeśli robisz zdjęcia staraj się, by tworzyć je w mieście, na tle jakichś budynków oraz żeby były one przejrzyste i jasne. Tło zdjęć - jeśli jesteś blogerką modową - decyduje o przyjęciu całej stylizacji, całego zdjęcia przez czytelnika, bo musi tzn. wpasować się w jego poczucie estetyki. Niekiedy tło zmienia charakter całego stroju i tego jak zostanie odebrany, dlatego najlepiej przy sesjach preferować zabudowę miejską. Wydaje mi się, że jest bardziej taka "surowa" i prostsza.

Wspieraj innych
Polecaj to, czego polecenia jest warte. Zauważyłam, że blogerzy zamiast wzajemnie się wspierać, udostępniać ciekawe i inspirujące artykuły, by zachęcić również swoich czytelników do ich przeczytania patrzą z zazdrością i klikają 'czerwony krzyżyk'.  Znam mnóstwo początkujących blogerów, którzy ciężko pracują na swój sukces,  ale raczej nie zapowiada się na to, aby ten sukces nadszedł. W dobie całego internetu często wartościowe treści giną, bo jest to środowisko wyjątkowo zagracone, a my zadowalamy się byle jakością, a uwierzcie mi, że jest naprawdę dużo ludzi, którzy są dobrzy w blogsferze.


Buduj relacje
Kiedyś spotkałam się z określeniem, aby nie odpowiadać na komentarze czytelników, ponieważ traktowane jest to jako nabijanie sobie statystyk. Bzdura - budowanie relacji z czytelnikami, 'rozmowa' w komentarzach to świetna sprawa - przecież to twoje zdanie chcą poznać.

Wyścig z czasem
Panuje zasady kto pierwszy ten lepszy, ale po co? Przecież to nie jest tak, że tematyka, którą podjął się jakiś bloger jest zajęta, bo on ją pierwszy poruszył. Najważniejsza jest unikatowość i własny styl w pisaniu, aby to wszystko co robimy podchodziło od nas, zgodnie z naszymi opiniami i wartościami, tak więc pisz zgodnie z własnym planem nie zwracając większej uwagi czy temat był już wcześniej powielany przez większość - stwórz go na swój własny sposób.

Bądź systematyczny
Trochę hipokryzja z mojej strony, bo sama przez dłuższy czas nie dodawałam tu niczego nowego, ale było to spowodowane brakiem czasu. W dodatku zaraz wyjeżdżam za granicę do pracy, więc następny post ukaże się za miesiąc. Jednak zazwyczaj nie miałam problemu z regularnym wrzucaniem wpisów (wstawiam tu coś co tydzień/dwa tygodnie). Musisz pamiętać, że czytelnik wchodząc na stronę, na której się nic nie okazuje, odchodzi, dlatego regularne blogowanie jest tak bardzo ważne.

8 NAJWAŻNIEJSZYCH KROKÓW, DO TEGO JAK STWORZYĆ DOBREGO BLOGA


ZACZNIJ OD TEGO, O CZYM CHCESZ PISAĆ
Tematyka musi zainteresować ludzi, ale powinna być również związana z tym, co przedstawiasz na blogu. Jeśli siedzisz w kategorii 'moda', nie możesz pisać w tym samym czasie o polityce - może to zniechęcić ludzi.
Twórz treści wartościowe - tutoriale, historie, poradniki - ludzie tego szukają, odpowiedzi na ich potrzeby, wyszukiwania w Google. Nie kopiuj też tego, czego dokonali już inni bądź przygotuj coś na ten sam temat, ale we własnym, unikalnym stylu; czerp inspiracje z pasji - bo niby skąd czerpać motywację do tworzenia genialnych treści? Odradzam, aby od razu brać się za tworzenie bloga kategorii lifestyle - są one najtrudniejsze do prowadzenia ze względu na różnorodność treści. Najważniejsze jest to, aby robić swoje i nie kierować się innymi i tym, co przedstawiają - blogowanie to przyjemność, a nie obowiązek! Analizuj także statystyki, by zobaczyć co działa, jakie tematy, wpisy cieszą się największą popularnością.

POMYŚL O WYGLĄDZIE BLOGA
Wartościowa treść to nie wszystko, warto też uwzględnić design. Czytelnik nie może męczyć się przy czytaniu; i mam tu na myśli między innymi jasną czcionkę na ciemnym tle czy też strony, na których znajduje się multum banerów, informacji czy dodatków, które odwracają uwagę. W mniemaniu czytelnika blog w takim stylu będzie "niechlujny", co oznacza brak profesjonalizmu i niepoważne podejście do blogowania.

Wybierz też szablon, który nie jest darmowy, aby zwiększyć budowanie profesjonalnego wizerunku. W ten sposób, czytelnik nie będzie odnosił wrażenia, że czyta taki sam blog jak tysiąc innych, na których już przebywał. Poza tym, płatne wyglądy mają sporo opcji konfiguracji i niezły support. Dobrze jednak było by też, gdybyś umiał sam tworzyć strony. Jako jednych z moich plusów jako bloggera jest to, że mam podstawową wiedzę o designie i programowaniu, dzięki czemu jestem w stanie zrobić wiele rzeczy samodzielnie i wszystko wygląda tak, jak sama chcę. Minus jest jednak taki, że trzeba na naukę poświęcić wiele czasu, a to kosztuje niekiedy o wiele więcej niż wszystkie pozostałe opcje razem wzięte.

Pomyśl również nad identyfikacją wizualną, o której pisałam tutaj - KLIK. Wymyśl prostą, nieskomplikowaną nazwę oraz logotyp, ustal także w ustawieniach kolorystykę, dopasuj nagłówek (nie powinien być ani za mały ani też za duży), format czcionki, postów i zdjęć, które publikujesz.


DODAJ PRZYCISKI DO INNYCH SOCIAL MEDIA
... w widocznym miejscu. Skoro była wzmianka o designie, pamiętaj również, aby przy jego tworzeniu umieścić je tak, aby za pomocą jednego kliknięcia czytelnik mógł znaleźć się na Twoim Fanpage czy Facebooku - to z pewnością ułatwi kierowanie się po blogu odwiedzającemu. Ja mam prosty, przejrzysty pasek menu, ale można też wyjść z inną inicjatywą - buttony typu "Polub mnie na Fb", ikony społecznościowe z profilki.pl czy linki przekierowujące. 

RÓB DOBRE ZDJĘCIA
Nie wstawiaj zdjęć robionych jakością kalkulatora - moim zdaniem w takim wypadku są już lepsze artykuły bez nich. Zrób profesjonalną sesję, która ma na celu pokazanie Ciebie. Pomyśl nad tym, jakie fotografie chcesz umieścić na stronie głównej, w zakładce "o mnie" czy na pasku bocznym - i na podstawie tego stwórz cały content. Świetnie sprawdzają się te "zza kulis". Czyli - jeśli prowadzisz bloga podróżniczego  - opublikuj zdjęcia z wyprawy; jeśli kulinarnego - pokaż siebie podczas pracy.

Czasem jednak zdarza się tak, że brak czasu powoduje, że nie ma gotowej sesji do następnego artykułu, dlatego warto niekiedy zajrzeć do darmowych banków zdjęć. Polecę trzy z nich, z których korzystam najczęściej:

Kaboompics


MMT
gdzie szukać darmowych zdjęć

ZAPLANUJ STRATEGIĘ PROMOCJI W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH
Facebook, Instagram, Youtube, Bloglovin -  ale oczywiście, nie musisz używać ich wszystkich na raz! Najlepiej, abyś wybrał jeden i to na nim skupił całą uwagę.

Facebook to moje ulubione miejsce. Codziennie publikuję posty w grupach blogerskich; mam również konto na Instagramie i Asku, ale to dzięki Facebooku dotarło do mnie najwięcej czytelników, tak więc koncentruję się na nim. Pamiętaj jednak fakt, że promocja w social media to nie przekazywanie między sobą "suchych" informacji (wstawianie samych zdjęć, postów z bloga), a budowanie bliższej więzi między Tobą, a twoimi czytelnikami - inspiruj, opowiadaj historie, zaplanuj coś ciekawego!

Opracuj również plan działania, by wiedzieć, co robić, gdy brak Ci motywacji do dalszego blogowania i nic już Ci się nie chce albo, gdy statystyki stoją w miejscu. Droga w prowadzeniu własnej strony wcale nie jest prosta, pamiętaj o tym jak wielki wysiłek włożyłeś, by znaleźć się tu gdzie teraz jesteś! Naprawdę, masz wielki kawał roboty za sobą. 

UŻYWAJ AWATARA PRZY KOMENTARZACH, UDZIELAJ SIĘ
Awatar - czyli niewielka grafika znajdująca się przy komentarzu, który publikujesz. Nie bądź też tzn. bloggerem widmo. Udzielaj się, odpowiadaj na pytania, konwersuj z czytelnikami. Po prostu bądź.



BĄDŹ AUTORYTETEM W BLOGSFERZE I WYSZUKIWANIACH GOOGLE

W blogsferze: buduj zaufanie - jeśli czytelnik wie, że na Twojej stronie znajdzie wartościowe i unikatowe treści, na pewno nie raz będzie do Ciebie wracał. Twórz unikalny styl, własną osobowość - postaw na swoją kreatywność, zrób coś niebanalnego.

W wyszukiwaniach google: umieść adres swojego bloga we wszystkich wartościowych katalogach stron, oczywiście nie zapominając o podaniu słów kluczowych. Pamiętaj też to, że nie jesteś sam w sieci! Nawiązuj konwersacje z innymi blogerami, poznaj ich, przeprowadzaj wywiady i publikuj.

NIE TRAKTUJ BLOGA JAKO TABLICĘ OGŁOSZEŃ
Oddzielaj propozycje współpracy od tych, których na pewno się nie podejmiesz od tych, które Cię zainteresowały. Nawet jeśli prowadzisz bloga w celach zarobkowych nie usprawiedliwia to wstawiania milionów bannerów, reklam i irytujących okienek wyskakujących w najmniej odpowiednim momencie. Najważniejsza jest treść, a więc wszystko inne jest dozwolone pod warunkiem, że nie kłóci się ono z zawartością artykułów.

Najważniejsze jednak jest po prostu to, aby kreować wszystko powoli, tworzyć w sposób, jaki najbardziej Tobie odpowiada i eksperymentować - uczenie się na błędach to najlepszy nauczyciel - to ty wiesz przecież najlepiej, co odpowiada Tobie oraz co zostanie docenione przez Twoich czytelników.

JAK ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE, ODNALEŹĆ WEWNĘTRZNĄ POTRZEBĘ ZMIAN?


Nie muszę chyba tłumaczyć, że tak naprawdę nikomu nie zależy na twoim szczęściu, wyjątkiem są tylko najbliżsi. I pewnie myślisz teraz sobie, że to żadna świetna wiadomość na dzisiejszy wieczór. Wręcz przeciwnie, od teraz możesz zacząć pracować na swoje udane życie, po swojemu. Z tym, że udane życie to nie życie "z kalendarzem" i każdym pięknie zorganizowanym dniem. Tutaj ważniejsza jest akceptacja i koniec. Jedna z czynności, dzięki której jest nam ze sobą dobrze. 

Nie w mojej naturze rywalizacja o wyniki - mam potrzebę zmian, ale tylko na poziomie swoich możliwości. Które jestem w stanie osiągnąć i które są moją wewnętrzną potrzebą. Bo nie ma nic złego w rozwoju osobistym, o ile jest to indywidualny rozwój. Tzn. poza własną strefą komfortu, na własnych warunkach.

Samoakceptacja to zajebiste uczucie, przyznajcie. To takie poczucie, że ta cała świadomość, że nie jesteśmy tacy, jacy chcielibyśmy być nas 'opuszcza'. Poczucie spowodowane brakiem zrealizowanych oczekiwań wobec innych, a także wobec samych siebie. Samoakceptacja ma w dupie porównywanie się z innymi - jeśli chcesz się zmieniać czujesz taką potrzebę, to po prostu to zrób. 

KROK PIERWSZY - NIE PRÓBUJ BYĆ KIMŚ, KIM NIE JESTEŚ
Próby udawania kogoś kim nie jesteśmy mogą co prawda doprowadzić nas do celu, ale na krótki dystans. Problem tkwi w tym, że tak naprawdę w większości przypadkach sami już do końca nie wiemy kim jesteśmy, kiedy spełniamy tylko oczekiwania innych, a nie własne.

To jaki jesteś wyznacza "poziom' twoich celów. Jeśli wyznaczysz zbyt mały cel, środek będzie mniejszy, co będzie miało wpływ na twój rozwój. Jeśli chcesz mieć zwykłe życie, to w porządku. Ale jeśli chcesz lepiej, to stawiaj sobie cele wyżej. Do ich zrealizowania nie możesz być czyjąś kopią, nawet wierne odwzorowanie czegoś/kogoś nie przyniesie takiego rezultatu. Oczywiście, możesz czerpać inspiracje ze strony innych, ale dopasowuj je do własnego modelu osobowości.


KROK DRUGI - CHĘĆ POTRZEBY DOŚWIADCZENIA ZMIAN
Spójrz na siebie z zupełnie innej perspektywy. Zdobądź umiejętność realnego spojrzenia na własną osobę. Przestań żyć przeszłością, która blokuje cię na zrobienie dalszych kroków naprzód. Wykaż chęć potrzeby doświadczania zmian. Nie zaprzeczaj, nie szukaj tłumaczeń, wyznaczaj cele!

KROK TRZECI - NIE OSZUKUJ SIEBIE
Dość często ciężko nam stanąć twarzą w twarz z bolesną prawdą. Nie raz miałam sytuację, w której bliska mi osoba oczekiwała ode mnie szczerości, więc tak też zrobiłam - mimo, że jestem taka na co dzień, wtedy powiedziałam naprawdę wszystko, co myślę. Efekt? Trudność z konfrontowaniem się z prawdą. To w takim razie, po co oczekiwać prawdy, skoro większość nie potrafi jej przyjąć?

Uważam, że każdy z nas powinien chociaż raz stanąć przed lustrem i przyznać otwarcie przed sobą to, przed czym ucieka. Tzn. jeśli wiesz, że w ostatnim czasie nazbierało ci się kilka dodatkowych kilogramów i nie czujesz się dobrze w swoim ciele, a wiesz doskonale, że jesteś zbyt leniwa, żeby to zmienić - po prostu przyznaj sobie rację. Nie uciekaj od prawdy, szukając wymówek i usprawiedliwień - one i tak nic nie zmienią. I to się tyczy wielu innych sytuacji - co prawda, wiem, że będzie z tym ciężko, ale jeśli zrozumiesz w czym tkwi problem, wtedy okażesz, że masz szacunek wobec siebie. A więc, do czego musisz się przyznać?


KROK CZWARTY - CIĘŻKIE MYŚLENIE
Czyli myślenie o wszystkim w czarno-białych kolorach, jako nic pozytywnego. Za każdym razem, kiedy złapiesz się po raz kolejny na jakiejś negatywnej myśli dodaj do niej jakieś 'ALE', podając jakieś pozytywne rozwiązanie/stronę danego problemu.

Odpowiedź sobie także na pytania: Dlaczego tak naprawdę narzekam? Co jest tego powodem: niskie poczucie wartości czy słowa innych osób, którzy próbowali ci wmówić, że nie dasz rady, więc teraz zawzięcia trzymasz się ich wersji? Niezależnie jaki jest ten powód - zacznij od znalezienia sposobu na niego. Uwierz mi, na pewno uda ci się go rozwiązać w sposób bardziej konstruktywny, niż otaczając się samymi negatywnymi myślami.

KROK PIĄTY - NIE PORÓWNUJ SIĘ Z INNYMI

Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie od ciebie lepszy. Również zawsze znajdą się też ci, którzy będą od ciebie gorsi w danej dziedzinie. I co z tego? Nikt z nas nie uzyskał sukcesu, efektów swoich działań w tydzień - każdy z nas był na drodze, na której jesteśmy my. Na wszystko trzeba pracować, czasem nawet przez całe swoje życie. A więc, wiesz jakie jest najskuteczniejsze porównywanie?

Z samym sobą. Z tą osobą, którą byłeś w przeszłości. Kim wtedy byłeś i jakie osiągnięcia zdobyłeś, a jaki jesteś teraz. Dzięki temu uzyskujesz obraz tego, czy się rozwijasz, czy może stoisz w miejscu. Jeśli wywnioskujesz ten pierwszy stan - to zajebiście. Trzymaj się tego i nie zwalniaj tempa. A jeśli to drugie - przemyśl czy w pełni wykorzystujesz swoje możliwości, a może zbyt często odpuszczasz?

JAK ZAPAMIĘTYWAĆ LEPIEJ / EFEKTYWNIE SIĘ UCZYĆ


Dobrze znam problem uczucia pustki w głowie, bo często, mimo powtarzania materiału przez dłuższy okres czasu, zdarzy mi się zapomnieć dane definicje czy opisy. Jednak to nie oznacza, że godzę się na taki stan rzeczy wmawiając sobie, że przecież "pewnie tak mam". Proces zapamiętywania jest procesem, nad którym można pracować przez cały czas, zwiększając szanse na lepszą pamięć i utrwalenie informacji. Istnieje wiele działań, by go usprawnić; sposoby te są bardzo proste, nie wymagające wysiłku, a przy tym bardzo pomocne (nawet jeśli nie umiecie skupić się na umysłowej pracy). 

1. Ćwicz swoją koncentrację
Bez odpowiedniej nie da się osiągnąć wyznaczonego celu w określonym czasie. Zaplanuj więc to, co chcesz zrobić. Bez tego nie uda Ci się skupić na jednym zadaniu, co będzie miało wpływ na efekt twojej pracy. Ustal czas w jakim chcesz wykonać daną czynność, np. załóż, żeby przeczytać 20 stron książki w pół godziny i zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Staraj się nie rozpraszać, wyłącz wszystkie urządzenia multimedialne, nie wykonuj kilku rzeczy na raz na telefonie, laptopie... Wpływa to na tzn. zmniejszenie gęstości istoty szarej mózgu, w obszarze, który jest odpowiedzialny za koncentrację.

2. Stwórz mapę umysłu
Ta metoda ma na celu tzn. mind mapping, czyli wykorzystanie pracy obu półkul mózgowych. W czasie notowania używana jest lewa, a chcąc zapamiętywać efektywniej i lepiej trzeba użyć również prawą, stosując wszelkie rysunki, kolory - zaznaczając najważniejsze informacje lub wyobraźnię - mając dane skojarzenie z definicją/opisem. Warto przy tworzeniu takiej mapy używać krótkie hasła oraz rysunki, które są przejrzyste, wypełnione różnymi barwami. Ten sposób stosuję najczęściej i według mnie jest jednym z najlepszych.  

3. Zmiana wystroju/miejsca 
Zadbaj o odpowiednie miejsce do nauki. W twoim najbliższym otoczeniu np. na biurku powinny znajdować się tylko te rzeczy, które będą Ci potrzebne: podręczniki, notatki, zeszyty, ewentualnie coś do picia/zjedzenia. Jeśli tracisz koncentrację podczas pracy, możesz zwiększyć pracę swojego umysłu poprzez np. odwrócenie ramek ze zdjęciami, odłożenie zbędnych przedmiotów w inne miejsce. To, co dla mózgu było 'stałe' i miało swoją przestrzeń, nagle przeskakuje na tryb 'alarmowy', co pozwala na zapamiętanie większej ilości szczegółów.


4. Wybierz odpowiednią porę 
U mnie najlepsza przyswajalność wiedzy jest tuz przed snem. W czasie dnia nie jestem w stanie zapamiętać tylu informacji, co w nocy - wtedy nie mam tzn. "rozjaśnionego umysłu" - pochłania mnie wiele innych spraw, które muszę wykonać. Poza tym, ludzka pamięć jest bardzo zbliżona do pamięci komputera - proces konsolidacji to inaczej zapisywanie pamięci na "twardym dysku", czyli w naszym mózgu. Samo powtarzanie nie daje gwarancji, że jakaś informacja została zapisana - mamy do niej dynamiczny dostęp jako do pamięci długotrwałej, jednak w każdej chwili może ona ulec 'skasowaniu'. Jedną z głównych zadań faz snu jest konsolidowanie wiedzy, dlatego nauka tuż przed nim jest tak efektywna. 

5. Staraj się nie wkuwać, a zrozumieć
Sama nauka na pamięć nic nie daje, bo łatwo można czegoś zapomnieć. O wiele lepszą opcją jest analizowanie. Rób notatki, podkreślaj, ucz się ze zrozumieniem - przy dłuższym kwestionowaniu danych zagadnień staramy się je lepiej zrozumieć.

6. Stosowanie fiszek
Poprzyklejaj je w kilku miejscach w swoich domu - na lodówce, szafie, może być nawet ściana. Im człowiek częściej natyka się na problem, tym bardziej o nim rozmyśla - na takiej właśnie zasadzie działają fiszki. Zapisz na kartce hasło, a na jej drugiej stronie jego definicję. Za każdym razem gdy ją widzimy, próbujemy odpowiedzieć sobie w myślach na rozwiązanie jej treści, a gdy nie pamiętamy  - zawsze możemy do niej zajrzeć.


Podsumowanie, czyli: "wyczyść" wszystkie dystraktory:

- posprzątaj biurko/pokój - chaotyczne rzeczy to niezły rozpraszacz :D
- wyśpij się
- przygotuj wszystkie potrzebne materiały/plan nauki
- przewietrz pomieszczenie - albo najlepiej wyjdź na spacer - niebieskie światło (w dużej ilości emitowane przez słońce pobudza umysł szybciej niż kawa
- czekolada jest dozwolona - koniecznie ta z dużą zawartością kakao - pomaga w utrzymaniu skupienia
- mniej google, więcej myślenia - nie sięgaj po odpowiedzi na wyciągnięcie ręki, używaj logiki - co prawda wyszukiwarki umożliwiają szybki dostęp do informacji, ale również odbierają zdolność do samodzielnego wyciągania wniosków
- dbaj o dobre oświetlenie - złe może wpływać na zmęczenie, znużenie
- monotomia pracy - powoduje znużenie, wyłącza skupienie i uwagę (a więc rób przerwy)
- zastanów się po co się uczysz - nie uwzględniam słów "po nic" - skoro tak uważasz, rzuć to i tyle
- odkryj własne triki pamięciowe.

CHCESZ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE? TO LĘK BLOKUJE TWOJE DZIAŁANIE.


Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynasz dostrzegać, że wszystko, co jest wokół Ciebie się zmienia. Ty również, ale mimo to twoje życie nadal stoi w miejscu.

Jestem pewna, że każdy co najmniej raz miał taki moment refleksji, w którym analizował swoje życie, swoje zachowania i obiecał sobie, że w danej sytuacji następnym razem postąpi inaczej. Zastanawianie się, co by było gdyby, spekulowanie nad tym, co stało się do tej pory, planowanie przeszłości. To fakt, że człowiek uczy się na błędach, ale milion konkluzji wcale nic nie zmieni - coś trzeba zacząć robić.

Motywacja jest tym co pozwala zacząć, więc przy odrobinie chęci w naszej głowie rodzi się plan działania, który realizujemy. Zaangażowania powinno być wystarczająco dużo, by być zapartym i trwać w tym bez przerw - jeśli dostarczamy go w odpowiedniej dawce, nasze działania przynoszą rezultaty i po pewnym czasie zaczynamy dostrzegać efekty naszej pracy.

Niby wszystko idzie po myśli, można by było nawet rzec, że jest wprost idealnie. A jednak dalej jest coś nie tak. Nasze życie dalej stoi w tym samym miejscu... Dopadają nas kolejne refleksje, stajemy naprzeciw naszemu niezadowoleniu, a te powoli przeradzają się w frustrację. Myślisz: "dokonałem przecież zmiany, zacząłem nad sobą pracować." I co? I w gruncie rzeczy nic. 

Gdzie tkwi problem?

W naszej głowie. Nasze myślenie. Bo nie ma nic potężniejszego niż odmieniony człowiek. Zmiana umysłu to zmiana doświadczeń, które nie pozostaną takie same, bo przemiana zaszła od wewnątrz, a nie pozornie. To proste, że jeśli chcemy czegoś od życia, musimy najpierw dać coś od siebie. Zmiana zachowań, zwalczenie dotychczasowych nawyków, osiągnięcie celów, spełnienie marzeń to wyzwanie. Trudne wyzwanie. To wszystko wymaga wysiłku. Czasem wystarczy nastawienie budzika godzinę wcześniej i robić to, co do nas należy, a czasem trzeba posunąć się o krok dalej i przewartościować życie, aby dojść do tego, do czego chcemy dojść.

Wszelkie zmiany mogą nas przerażać, zachwiać poczucie komfortu i bezpieczeństwa, bo w gruncie rzeczy nie lubimy wychylać się z poza zakorzenionego w naszej psychice pojęcia "stagnacja - każda próba naraża nas na konfrontację z nowymi doświadczeniami i sytuacjami i zmierzenie się z nimi. Kiedy przed działaniem ogranicza nas strach, a my nie dajemy powstrzymać się mu, by kroczyć dalej... Tak naprawdę nic się nie zmienia.


Ludzie mają tendencję do wykonywania tych rzeczy, które są im dobrze znane. Opuszczenie tzn. strefy komfortu wiąże się z powstaniem lęku, niepewności. Zdolność przewidywania, którą posiadamy sprawia, że umysł jeszcze przed podjęciem działania - informuje nas o potencjalnym zagrożeniu. To tak jakby ktoś miałby za moment skoczyć ze spadochronu - lek z tym związany pojawia się przed lub tuż przed oddaniem skoku i stwarza blokadę. Każdy z nas musi nauczyć się ją zwalczać, bo tworzy tylko zbędny hamulec, a my ograniczamy się do tego, co nam znane, tracąc czas, który możemy efektywnie wykorzystać. Zamiast tego dajemy pewność innym, a przede wszystkim sobie, że nie damy rady, a nie tak to powinno wyglądać.

Ludzie są nagradzani publicznie za to, nad czym prywatnie pracują latami. Chcesz być człowiekiem sukcesu? Działaj mimo lęku. Lęk odczuwany przed podjęciem nowego wyznania to coś, co trzeba nauczyć się zwalczać. To tylko bariera, która jest w naszej głowie.

Najśmieszniejsze jest dla mnie to, że wiele osób gardzi sukcesem i twierdzi, że jest im on do niczego niepotrzebny. Szanuję poglądy innych, ale myślę, że taka opinia wynika tylko z usprawiedliwiania braku pewnych elementów w ich życiu. Uciekanie od odpowiedzialności za tworzenie sukcesu, a przede wszystkim nie przyjmowanie do wiadomości tego, że sukces lub jego brak jest efektem wszelkich działań. Nie opieranie myśli na takim przekonaniu, że swoim postępowaniem mogą wpłynąć na kształtowanie swojego życia.

Tym, co uszczęśliwi Cię jeszcze w tym roku czy następnym to podniesienie Twoich własnych standardów. Poznanie prawdziwego siebie. Produktywne wykorzystanie czasu. Naśladownictwo - czerpanie garściami z doświadczeń otaczających Cię ludzi. Ograniczenie zawiści do maksimum - zazdrość zamieniana w podziw dla osiągnięć innych osób, dzięki czemu chłoniesz wzorce zachowań sprzyjających rozwojowi osobistemu i odnoszeniu sukcesów.

Pracuj nad tym.