KILKA POWODÓW, DLA KTÓRYCH ZACZĘŁAM DZIAŁAĆ


Marzenia. Zawsze je snułam, gapiąc się nieustannie w sufit i wyobrażając sobie moje życie w tej 'lepszej wersji', zamiast zacząć cokolwiek spełniać. Rozmyślałam co by było gdyby, wierząc, że żeby zrealizować jakiekolwiek musi zdarzyć się jakiś fenomen. Obojętnie co - dżin wyskakujący z magicznej butelki, złota rybka spełniająca trzy życzenia czy wygrana w totolotka. Odsuwałam na bok myśli, że jest coś, co faktycznie mi się należy, bo po prostu na to zasługuję. Świetny samochód, wakacje w wymarzonej cześć świata? Będąc w tym miejscu, w którym wtedy byłam, próbowałam tłumaczyć sobie, że istnieją ludzie, którym po prostu dano taką, a nie inną szansę, której ja nie mam. Że jest jakiś wymiar, do którego ja nie mam wstępu. Byłam też utwierdzona w przekonaniu, że nie posiadam żadnych możliwości, kiedy w pewnym momencie zrozumiałam, że jednak nimi dysponuję. Zawsze jest szansa na to, bym mogła osiągnąć aspiracje - grunt tkwi w tym czy mam pomysł na siebie, a przede wszystkim czy znam swoje dobre strony (a znam!).

Jednak w pewnym momencie doszłam do wniosku - po jaką cholerę mi to całe bujanie w obłokach, skoro doskonale wiem, że i tak nic nie zmienię? Jaki jest sens w marzeniach i w utwierdzaniu już wcześniej powielanych schematów? Zaczęłam więc stawiać sobie cele.

Osobiście mi nauczenie się tej sztuki zajęło... jedną noc. W jedną noc zmiana z pasywnej marzycielki w twórcę. Niejednokrotnie dostałam "zaszczyt" poznania tego, czym tak naprawdę jest osiągniecie ostatecznego dna. Oszukiwałam swoich znajomych, a jeszcze bardziej siebie. Zawsze twierdziłam, że robię dużo i próbowałam sobie wmówić, że do wszystkiego dochodzi się małymi krokami. No, coś w tym jest. Tylko, że ja zawsze próbowałam. Potem już nie robiłam nic albo moje działania były na tyle znikome, że nic dziwnego, że stałam cały czas w miejscu.

I w końcu przyszła taka chwila, w której nastąpił przełom. Po prostu. Bo wiesz, są dwa kategorie ludzi. Ci, którzy dużo gadają i ci, którzy dużo robią. Ja zaliczałam się do tej pierwszej.

W końcu zamknęłam japę i zaczęłam działać. A wiesz dlaczego?

Przy osiągnięciu celu zawsze odczuwam satysfakcję, bo dążąc do niego trafiam na przeszkody, którym muszę podołać. Wpływa to na budowanie mojej wartości, wiedząc ile jestem w stanie zrobić, by spełnić swoje zamierzenia. Zaczyna brakować miejsca na takie wywody jak: 'nie dam rady', 'to nie jest dla mnie', 'wydaje mi się', które wypierane są na: 'dam radę', 'zasługuję na to', 'wiem'. Twierdzenie, że nie zdołam pokonać własnych lęków (co zresztą jest jak dla mnie przereklamowane) to głupota. Sama w pewnym momencie zobaczyłam, ile ludzi wokół chce wspierać mnie w moich działaniach. Ci, którzy trzymają się blisko rzeczywistości zawsze będą umieć przyznać się do porażek, a nawet poproszą cię, byś podzielił się własnymi doświadczeniami i tym samym wzbogacił w ich własną. Nie ma miejsca na coś takiego jak oszukiwanie siebie, jedynym profitem jest kurczowe trzymanie się reali. Nie ma ludzi idealnych i na pewno nie raz i nie dwa każdy zdał się na jakąś niekompetencję. 

Dzięki celom i dążeniu do nich jestem świadoma, na ile mnie stać. Nie dam rady się złamać już po pierwszej ryzykownej i kryzysowej sytuacji, bo mam świadomość, że nawet z najgorszych okoliczności uda mi się wyjść. Mam coraz większe zaufanie do siebie, śmiało krocząc do przodu. Zachowuję fason, mimo, że nawet stan i warunki, w których teraz jestem wydają się być tymi najgorszymi.

Pracuję nad sobą skupiając się na błędach, które zbyt często popełniam. Pieprzę perfekcjonizm. Jest pewna zasada: żeby zdobyć kompetencję w danej dziedzinie, trzeba zacząć działać. Metodą prób i błędów. To jest jak z jazdą rowerem. Musisz nauczyć się utrzymać równowagę, żeby się nie wywrócić. Pozdzierać łokcie i kolana. Czasem jest pod górkę, ale bardzo chcesz. Więc po prostu to ćwiczysz.  

Zdałam sobie sprawę, że doba jest jednak zbyt krótka. Dotarło do mnie, ile czasu musiałam zmarnować na swoje głupie gadanie i odkładanie wszystkiego na jutro. Na rozmyślanie nad tym, czy jednak uda mi się czy nie, tracąc szansę na naprawdę coś wyjątkowego. Dlatego zamiast tego obróciłam wszystko w motywator. By już niczego nie tracić.

Odsunęłam się od toksycznych ludzi. Do diabła z nimi. Ciężko jest otaczać się tymi wokół, którzy umieją jedynie narzekać zamiast spróbować dostrzec pozytywne aspekty. Chcesz ruszyć do przodu, ale nie dajesz rady, kiedy przy każdej rozmowie o swoich zamysłach i postanowieniach słyszysz tą samą gadkę:  "pojebało Cię?"

Po prostu działam. Mimo, że nie wiem jaki wynik tych moich działań może być. Mam świadomość, że czasem może coś pójść nie po mojej myśli, ale nagradzam siebie za działania i szczere chęci. Cieszę się, bo zrobiłam wszystko co w mojej mocy, rozwinęłam się. Nie płaczę nad niczym, bo jeśli znów trafię na taką 'pułapkę' będą wiedzieć jak jej uniknąć i jak doprowadzić, by osiągnąć moje intencje. 

Odkryłam piękną zależność. Gdy nie robię nic, nie chce mi się nic robić. A gdy robię i mi to wychodzi, przy czym osiągam sukcesy - chce mi się zapierdalać jeszcze bardziej. Kiedyś całymi dniami potrafiłam leżeć w łóżku i nic dziwnego, że nawet na chwilę nie chciało mi się wyjść z domu. Natomiast gdy już od rana działam, rozpiera mnie energia i mam ochotę na jeszcze więcej. Wszystko zaczynam postrzegać jako znacznie prostsze i wiem, że to jest właśnie dla mnie. Zajebiste, co?

Już rozumiesz? Przekaz chyba całkiem prosty.

PROCES


Lubię obserwować ludzi odnoszących sukcesy. Wiem, że dla większości łatwiej jest mówić, że to wszystko, co udało im się osiągnąć to zasługa znajomości, pieniędzy albo że mają po prostu piękne życie i już. Tylko, że to działa w zupełnie innym kierunku. Po prostu potrafią jedną rzecz, której nam ciągle brakuje.
Na wiele spraw szukamy usprawiedliwienia. Wszyscy chcemy coś osiągnąć, ale jak najmniejszym kosztem - a najlepiej żadnym. Niestety nie ma cudownych trików, które pozwolą oszukać życie. Mogę tylko powiedzieć jedno: zapieprzać się opłaca. Dlatego doceniam i podziwiam właśnie tamtych ludzi - bo to wcale nie jest tak, jak Ci się wydaje. Wcale nie potrzebujesz wybitnego szczęścia ani pełnego portfela, potrzebujesz tylko zaangażowania i wykorzystania swoich możliwości i umiejętności. To ten spryt, o który mi chodzi.
Trzeba nauczyć się korzystać z okazji. Może brzmi zbyt banalnie, ale sam się zastanów, ile razy stwierdzasz: 'nie chcę mi się', 'nie uda mi się', 'to nie dla mnie' albo że nie masz ochoty na papranie się w takiej pracy. Oświadczasz, że 'fajnie by było, ale może później' podczas gdy ktoś wyciąga do Ciebie rękę, by Ci pomóc, dzieli się wiedzą, materiałami, wszelkimi poradami, udziela rad. Przepraszam, ale obydwoje dobrze wiemy, że świat to nie tylko słońce z tęczami. A my sami sobie jesteśmy winni.
Rezygnujesz z podjęcia się czegoś, bo wymaga to PRACY?  Nie ma czegoś takiego jak 'złota pigułka', która w mig rozwiąże wszystkie Twoje problemy. Są rady, ale do realizacji czegokolwiek trzeba wdrożyć je w życie i ruszyć się z miejsca, w którym aktualnie się siedzi. 


W każdym aspekcie życia, który chcesz zmienić jest tylko jeden fakt, o którym musisz wiedzieć. WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ OD CIEBIE. To właśnie to wywodzi się od gotowości zmiany pewnych rzeczy w swoim życiu, to dyscyplina daje Ci przejrzysty obraz całej sytuacji. To rzecz, która wypełnia Cię energią do zmiany, walki czy stania się lepszym człowiekiem. Bo jeśli chcesz podążać drogą do sukcesów, musisz pracować ciężej niż inni. Pomyśl więc, co jesteś w stanie poświęcić, aby to zdobyć?
Cokolwiek, co będzie wykraczać poza Twoją rutynę będzie wymagać siły woli. Jeśli mówisz: 'mam dosyć bycia zmęczonym' to jest to czynnik wyzwalający zmianę. Musisz następnie stwierdzić, że nie będziesz szukać już nigdy więcej żadnych wymówek. Złam pewne zasady i nigdy, ale to przenigdy nie obawiaj się porażki.
Nie ma znaczenia, co myślą inni. Nie ma też znaczenia, ile nienawiści spływa na Ciebie. Sukces zależy w dużej mierze od tego, jak my sami siebie postrzegamy. Wiem, że jeśli stoimy w obliczu porażek i słabości, to jest to bardzo trudne. Ale jeśli masz wizję swojej osoby, rób wszystko, aby się tam dostać. Na przekór innym. Rób swoje, postrzegaj siebie jako jednoosobowy zespół i nie zwracaj uwagi na cokolwiek, co miałoby Ci w tym przeszkodzić. Wykaż siłę własnej woli, pokaż zaangażowanie, przecież musisz stać się świetny w tym, co robisz! Kiedy tak się stanie, nie będzie ważne to, kto będzie próbować Cię zatrzymać. Bo i tak Cię nie zatrzymają.


NADSZEDŁ TEN CZAS!
Czas, aby uwierzyć i wyrazić siebie. Robić. Popełniać błędy. Właśnie tak wygląda proces uczenia się, który prowadzi do rozwoju. To wszystko staje się wraz z tym, kiedy zdajesz sobie sprawę, kim tak naprawdę jesteś, kiedy zaczynasz zauważać własną indywidualność! Tak długo jak będziesz podążać za kimś innym, tak długo jak będziesz tylko imitacją, nigdy nie będziesz najlepszym 'kimś", ale możesz być najlepszą wersją siebie. Musisz po pierwsze odnaleźć swoje wartości, po drugie - jeśli chcesz zarabiać dużo pieniędzy, chcesz odnosić sukcesy, mieć i robić rzeczy, które nigdy nie robiłeś to najważniejszym krokiem do tego jest to, abyś zainwestował w siebie czas, Jesteśmy uzależnieni od autorytetów i obserwując i analizując działania ludzi, którymi chcielibyśmy się stać, nie wiemy tak naprawdę kim sami jesteśmy. Wiesz co mam na myśli? Inwestujemy tyle czasu, by zaimponować innym i aby być przez nich lubianym i docenianym, ze realizujemy działania często pod ich schematy. Boimy się cudzych opinii, boimy się robić 'swoje' z uwagą, że nie zawsze są one pochlebne.

To  Ty starasz się coś osiągnąć, dla siebie, a nie, by pokazać się przed innymi, więc słowa skierowane w Twoją stronę odnośnie tego, co robisz, czym się zajmujesz powinny być tymi, które znajdą się na ostatnim miejscu wszystkich z przyczepioną łatką "nie obchodzą mnie one w najbardziej minimalnym stopniu". Nie żyjesz dla nich, żyjesz dla siebie! Twoje umiejętności powinny zabrać Cię do miejsca, w którym będziesz mógł utrzymać swój charakter. Musisz więc odnaleźć własny motyw, coś co będzie napędzało Cię do działania! Pomysł jest ważny, realizacja tego planu jest jeszcze ważniejsza, ale to, dzięki czemu będziesz cały czas utrzymać się w swoim postanowieniu to właśnie MOTYWACJA. Zauważ, że najpierw jest powód, motyw, a dopiero potem akcja. Skup się na tym, DLACZEGO właśnie to robisz i stwórz listę rzeczy, które są Twoim osobistym motywatorem.
Wszystko dlatego, że każdy z nas jest skłonny odpuścić i przestać iść w zaparte. To zrozumiałe. Ale musisz mnie teraz posłuchać i to uważnie.


Nie obchodzą mnie Twoje porażki ani to ile razy zdarzyło się upaść. Nie obchodzi mnie Twoje dotychczasowe doświadczenie, bo mimo przeciwności każdy z nas ma w sobie moc, która po uaktywnieniu sprawia, że jesteśmy jeszcze bardziej silniejsi i lepsi niż kiedykolwiek. To ty jesteś tutaj reżyserem, sam piszesz scenariusz. Cokolwiek robisz, tworzysz - cała ta produkcja należy do Ciebie, bo sam na to zapracowałeś. Spójrz na swoją osobę, którą byłeś w przeszłości - już teraz możesz podjąć decyzję, że nie pasuje Ci ona i że zamierzasz wznieść się o szczebel wyżej. Przestań szukać wymówek i próbować wszystkiego usprawiedliwiać logiką, ponieważ są rzeczy, którym logika przeczy. Nie potrzebujesz żadnej aprobaty - Twoje marzenie, cel jest przeznaczony tylko dla Ciebie. Utrzymuj to, pracuj nad tym, naucz się być własnym wzmacniaczem. Zacznij budować i zachęcać samego siebie, doświadcz bólu, odrzucenia i ciężkim momentów, a za każdym razem wracaj, ale ze zdwojoną siłą. W taki sposób się rozwiniesz, docenisz to, co otrzymujesz.

Wielu ludzi boi się wychodzić spoza strefy własnego komfortu i wolą doświadczać i podejmować się tylko tych rzeczy, które są im dobrze znane. Więc jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz obrać za cel, coś, co z pozoru może się wydawać dla Ciebie niemożliwe, zmusi Cię to wówczas do podjęcia działania, aby to zdobyć - cofniesz się, będziesz musiał się trochę pomęczyć, ale wrócisz i następnym razem zburzysz tą przeszkodę ucząc się jednej i najważniejszej rzeczy - nie możesz się poddawać, po prostu musisz przejść przez ten proces i uczysz się jak wznosić się wyżej. PAMIĘTAJ, ŻE JESTEŚ SILNIEJSZY NIŻ MYŚLISZ.

Po przeczytaniu tego tekstu powinieneś być bardziej zdeterminowany i pełny zapału. Zacznij działać.

Jesteś gotowy?

15 PORAD, DZIĘKI KTÓRYM W ŁATWY SPOSÓB ZAOSZCZĘDZISZ PIENIĄDZE


To nic dziwnego, że chcemy mieć jak najwięcej pieniędzy - głównie dlatego, że dzięki nim nasze życie jest o wiele łatwiejsze, umożliwiają nam spełnienie niektórych z naszych marzeń. Ale kiedy zaczynasz żyć na własną rękę czy to studiując, czy zarabiając finanse zaczynają sprawiać kłopot. Dlaczego?

Bo czasem trudno jest zaplanować wszystko tak, by starczyło, a dodatkowo przy tym kupić sobie coś ładnego. Największym problemem jednak jest chyba sam proces rozpoczęcia oszczędzania, potem już idzie samo - nawyk, który staje się stałym elementem stylu życia ;)  Dlatego przychodzę z kilkoma sprawdzonymi metodami, dzięki którym w krótkim czasie zaoszczędzisz pieniądze: 

1.   ZAKUPY
Ogranicz kupowanie słodyczy i napojów gazowanych, jedzenie na mieście, rób przetwory i własne produkty. Najlepiej żebyś chodził/a po sklepie z wcześniej przygotowaną listą produktów, aby nie dokonywać zakupów spoza niej; czytaj etykiety cenowe, porównaj ceny tych samych rzeczy z kilku różnych sklepów i wybieraj się zawsze tam, gdzie są one najtańsze ;) Nie traktuj też zakupów jako sposób nas odstresowanie. Wiem, że z początku może być trudno - będą kusić wszelkie promocje, zniżki, ale to tak nie działa - wchodzisz do sklepu i kupujesz tylko to, co faktycznie potrzebujesz.

Poza tym, wiesz jak o wiele łatwiej zaoszczędzisz kiedy rozpiszesz sobie menu do przodu? (z uwzględnieniem napoi, przekąsek, obiadów itd.) 


2. NIE WYDAWAJ
Jeśli chcesz uzbierać na np. wyjazd to jest chyba najszybszy sposób, żeby tego dokonać ;) Odkładaj pieniądze, nie wydawaj na rzeczy, które wcale nie muszą być Ci potrzebne, na jakieś przyjemności. Nic się przecież nie stanie, jeśli przez jakiś czas to ograniczysz. Każdego dnia możesz też odkładać małą, określoną kwotę. Dobrze jest zacząć od 5 zł dziennie. 

Ale możesz także ustalić limit i trzymać się go. Dzienny, tygodniowy, miesięczny - jak wolisz. U mnie sprawdza się tak, że w ciągu tygodnia pozwalam sobie wydawać określoną sumę.

3. KODY RABATOWE

Jeżeli najwięcej pieniędzy wydajecie na ubrania i zazwyczaj kupujecie je w internecie, to właśnie kody będą tutaj doskonałym rozwiązaniem jak szybko zaoszczędzić. Na stronie picodi (marki znanej na całym świecie) platformy 'inteligentnych zakupów' możesz znaleźć wiele sklepów, do których w łatwy sposób uzyskasz darmowe zniżki. Strona jest podzielona na kategorie, więc w zależności od tego co chcesz zakupić możesz bez problemu znaleźć różne sklepy i do każdego z nich dostać rabaty.

4. SKARBONKA
Może być nią nawet zwykły słoik, chociaż według mnie najlepsze są te, które nie mają dodatkowego wyjścia, przez które w awaryjnej sytuacji mógł(a)byś wyjąć pieniądze. Zdziwisz się, w jak szybki sposób nazbierasz setki.

5. KONTO OSZCZĘDNOŚCIOWE
Na które co miesiąc możesz przelewać określoną kwotę. Jeśli Twój bank wprowadza zmiany do płacenia za prowadzenie konta, korzystanie z karty itd. nie bój się złożyć wypowiedzenia. 

6. KUPUJ ZA GOTÓWKĘ
Rozstanie z nią boli, co powoduje, że kupujemy mniej. Poza tym nie zawsze ona starcza (w przeciwieństwie do kart kredytowych). Kartami płaci się szybko, lekko i nie dociera do nas, ile wydajemy.

7. NIE OGLĄDAJ TELEWIZJI/ZREZYGNUJ NA RZECZ DVB-T
W moim przypadku - nie oglądam, bo nie mam czasu, a jeśli mam - wolę przeznaczyć go na coś innego. Oszczędzam pieniądze, a przy okazji nie daje się reklamom (a uwierzcie, jestem na nie podatna) i nie kupuję dzięki temu dodatkowych rzeczy. Jeśli jednak u Ciebie jest inaczej - zmień telewizję na tą z odbiornikiem DVB-T - wiele kanałów jest darmowych w naziemnej wersji cyfrowej.


8. RZUĆ PALENIE PAPIEROSÓW
Świetne źródło oszczędzania i przede wszystkim zdrowia.

9. JEŚLI NIE POTRAFISZ RZUCIĆ PALENIA, PAL E-PAPIEROSY
Alternatywą dla osób nie potrafiących rzucić palenia są e-papierosy. 
Przykład: przy cenie 13/14 zł za paczkę papierosów i wypalaniu jednej na dzień to koszt jakichś 400 zł miesięcznie. W przypadku ich zamiennika jest to oczywiście koszt 100/150 zł, a liquidu (nośnika nikotyny) od 10 zł w górę. Jeden liquid wystarcza zazwyczaj na miesiąc. Mimo to nawet jeśli nie rzucimy palenia to i tak zaoszczędzimy mniej więcej trzy stówki miesięcznie.

10. NIE CHODŹ DO KINA W WEEKENDY
Piątek, sobota i niedziela to czas, w którym za bilet zapłacisz najwięcej. Wybierz 'środy z Orange', a za dwa bilety zapłacisz jak za jeden.

11. NIE PŁAĆ ZA MANDATY

Polecam ściągniecie na telefon aplikację, która informuje o radarach, patrolach, wypadkach i zagrożeniach na drodze. W tym przypadku Yanosik - polecam szczególnie użytkownikom Androida, iPhona, Windowsa i BlackBerry.

12. ZNAJDŹ SWOJEGO OSOBISTEGO TRENERA NA YOUTUBE
Jeśli nie chcesz wydawać na siłownię, aerobik, a przy tym czasem na dojazd, ale jednocześnie chcesz dbać o swoją kondycję fizyczną wystarczy, że wyszukasz w internecie osoby prowadzące kanały na Youtube, które publikują filmy z profesjonalnie opracowanymi programami treningowymi. Polecam szczególnie te (KLIKNIJ W NAZWĘ):

13. ZACHOWUJ PARAGONY
Przydatne w kilku celach: naprawie gwarancyjnej, zwrotu, reklamacji...

14. KUPUJ UŻYWANE PRZEDMIOTY
Książki, filmy, sprzęt RTV, AGD, meble. Sprawdź oferty na:
OLX

15. ZAPISUJ WYDATKI
Problem z pieniędzmi zaczyna się wtedy, kiedy starcza Ci na wszystko to nawet zbytnio o nich nie myślisz, a dodatkowe rzeczy traktujesz jako coś normalnego. Czasami też idziesz tam gdzie drożej, bo nie chce Ci się przejść jeszcze 200 metrów do sklepu, w którym zapłacisz mniej. Tylko, że nie zarabiasz po to, żeby wydawać na głupoty.

Wydawać mądrze - owszem. Lustrzanka, nowy mikrofon, kurs za 1000 zł - to nie jest według mnie marnotrawstwo pieniędzy, a INWESTOWANIE w siebie, taki filar do spełniania marzeń. A zapisując wydatki dowiesz się jak często i ile przeznaczasz chociażby na codzienne zachcianki...

Oczywiście to nie oznacza, żeby całkowicie rezygnować ze wszystkiego, na co ma się ochotę i nie wydawać na przyjemności! Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, mimo że oszczędzanie warto uwzględnić.

Techniki copywriterskie wpływające na wyższy współczynnik konwersji

Techniki copywriterskie wpływające na wyższy współczynnik konwersji

Z materiału WMH dowiesz się:

1. Dlaczego warto zainwestować w treści?     
2. Od czego zależy sukces copywritingu 
3. Znane techniki copywriterskie 
4. Dlaczego warto inwestować w unikalne treści?
5. Czym kierować się przy wyborze copywritera? 

Wiele mówi się o marketingu treści, ale jest to bardzo ogólny termin, dlatego warto przyjrzeć się bliżej konkretnym technikom copywriterskim. Jednym z ważnych elementów jest odpowiedni dobór słów kluczowych. O tym i o innych sposobach na podwyższenie współczynnika konwersji w artykule. 


Słowa kluczowe – prawdziwe wyzwanie 
Sekret copywritingu tkwi w umiejętnym doborze słów kluczowych, ale też ich odpowiednim zagęszczeniu. W praktyce okazuje się, że ta druga kwestia jest łatwiejsza, dlatego rozwińmy temat słów kluczowych. Na rynku mamy dostępnych wiele narzędzi, w tym darmowych. Jednym z nich jest popularny Ubersuggest. Wyszukiwanie słów kluczowych jest proste, ale co z ich ostatecznym wyborem? Podstawowym kryterium powinna być trafność, co oznacza, że nie mogą być ani za ogólne, ani zbyt specjalistyczne. Tylko to poprawi współczynnik konwersji, natomiast drugim czynnikiem jego zwiększenia są wykluczające słowa kluczowe. Te sprawią, że reklama będzie wyświetlana tylko dla określonej grupy. Słowo kluczowe powinno nawiązywać do oferowanej przez nas usługi lub asortymentu znajdującego się w sklepie internetowym.

Pisanie na strony www – na co zwrócić uwagę? 
Jest kilka elementów strony, na których wyjątkową uwagę powinno się zwrócić na treści. Są to strona główna, w której potencjalny klient chce zdobyć informacje o oferowanych przez nas produktach lub usługach, ale ma też zachęcić klientów do odwiedzania innych podstron. Powszechną praktyką jest prowadzenie bloga, który ma dostarczyć czytelnikom wartościowych treści. Należy pamiętać o ich unikalności, obecności słów kluczowych, ale też o regularności zamieszczania wpisów. Dobrze sprawdzają się instrukcje obsługi i skondensowane teksty takie jak poradniki. Należy też wykorzystać sezonowość produktu lub usługi tak, na przykład, jeśli zbliża się lato i mamy w naszym asortymencie akcesoria do opalania to warto o nich wspomnieć.

Optymalizacja czynnika konwersji – co zmienić? 

Nie sprzyjają temu rozbudowane kategorie i powielone treści, na przykład opisy produktowe. Wtedy należy przebudować strukturę strony i zamieścić na niej opisy treści z uwzględnieniem słów kluczowych. Ważna jest też analiza potencjału treści,  o której informacje dostarczymy dzięki statystykom danej strony internetowej. Ważnym elementem wszystkich treści jest również CTA. Komunikat ma zachęcić odbiorcę do zakupu. Należy pamiętać o prostocie przekazu. Najlepiej sprawdzają się bezpośrednie zwroty w 2. osobie liczby pojedynczej. Warto zadbać o chwytliwe hasła reklamowe, które często okazują się główną determinantą sukcesu. Przy wyborze copywritera warto zwrócić uwagę na to, czy portfolio copywritera zawiera również hasła reklamowe i nazwy firm. 



Case study – klient z branży meblowej

Branża meblowa zyskuje na popularności, co wiąże się z obecnością dużej konkurencji. Dlatego tak ważna jest dbałość o unikalność treści. Klient Warsaw Media House  miał atrakcyjne zdjęcia produktowe i dobrze prowadzone social media. Podstawowym błędem były mało unikalne opisy, które ograniczały się zaledwie do dwóch ogólnych zdań. Brakowało również słów kluczowych. Poruszanie się po stronie było mało intuicyjne. Wpisy na bloga nie były umieszczane regularnie, a ich treść była standardowa i nie angażowała czytelnika. Wpisany widocznie były pisane dla robotów, a nie ludzi, a słowa kluczowe były upchane na siłę. Dodaliśmy też linki zewnętrzne i zadbaliśmy o odpowiedni anchor tekst, aby zwiększyć prawdopodobieństwo kliknięcia. W tym miejscu warto zaprzeczyć popularnej praktyce umieszczania popularnych fraz „kliknij tutaj”, „zobacz” na rzecz fraz kluczowych, na które strona będzie pozycjonowana. Powinniśmy pamiętać o umieszczeniu kilku anchorów tak, aby zróżnicować ruch.
__________________________________________________________________

O autorach:

Piotr Sulewski, Prezes Zarządu WMH sp. z o.o. sp.k . Absolwent Uczelni Łazarskiego na kierunku Zarządzanie projektami, gdzie zdobył również tytuł MBA (Master of Business Administration). Obecnie studiuje analizy marketingowe w Akademii Leona Koźmińskiego. Jest doświadczonym praktykiem biznesu - zarządza i koordynuje pracą Spółki. Specjalizuje się w analizie danych i reklamie online. Wierzy, że największą wartością firmy są ludzie dlatego docenia osoby z pasją, które wykazują inicjatywę i zaangażowanie. Zaprasza do swojej sieci zawodowej na LinkedInie.

Adam Pszczółkowski, Team Leader działu marketingu treści WMH sp. z o.o. sp.k. Absolwent wydziału Ekonomii SGGW. Liczne szkolenia i zdobyte certyfikaty stanowią potwierdzenie unikalnych kompetencji w zakresie marketingu treści, personal brandingu. Gromadzi i analizuje dane, a następnie wykorzystuje je do przygotowania strategii i planów marketingowych.
WMH sp. z o.o. sp.k, ul. Wrzesińska 12 lok 1, 03-713 Warszawa (Port Praski).

DOBRY DESIGN


Wszystko co publikujesz w internecie, kreuje Cię jako osobę- tworzysz markę osobistą. To już nie ten czas, w którym prowadzimy blogi jako pamiętniki będąc anonimowymi osobami - jeśli jesteś osobą rozpoznawalną w sieci, jesteś marką.

Uważam, że pierwszą i najważniejszą rzeczą jaką musimy się podjąć jest identyfikacja wizualna. Nie będę przywoływać tego tematu, ponieważ opisałam wszystko w innym wpisie. http://adrianna-bx,.blogspot.com/2016/04/identyfikacja-wizualna.html

Ludzie zawsze oceniają, tak samo w ten sposób czytelnik ocenia Twoją markę osobistą. I to pod wieloma kątami! Widać to głównie po szacie graficznej - ja z takich blogów uciekam ;) Jeśli są brzydkie, to nie widzę sensu, dla którego miałabym na nich przebywać. Przesyt jest duży, więc budujcie wszystko w taki sposób, w jaki sami chcecie być postrzegani. Poza tym, waszym zadaniem jest się wyróżnić na tle konkurencji. Spójny, dobry design jest jednym z elementów, które to tworzą, poza tym może posłużyć Ci na lata, jeśli jest raz a dobrze zrobiony :)

Jeśli jesteś początkującym blogerem proponuje abyś szablon strony pobrał z internetu - jest mnóstwo ładnych, a jednocześnie tych darmowych. Mimo to zachęcam też do próbowania własnych sił przy tworzeniu wyglądów - zacznij od prostych kodów html i css.

LOGO
To Twój element rozpoznawczy! Tworzenie szablonu najlepiej jest zacząć od pracy nad logo, jeśli go jeszcze nie masz. Jeśli sytuacja jest odwrotna - przedstaw je na samym początku grafikowi, bo strona powinna być dostosowana do niego kolorystyczne i stylistycznie. Wybierz też miejsce, w którym to logo ma się wyświetlać. Najlepiej, żeby znajdował się w górnej części strony - w końcu musi zapaść w pamięć czytelnikom. Poza tym ważne jest, byś używał go na każdym portalu społecznościowym, na którym reklamujesz swoją stronę - instagram, facebook itd.
Logo powinno być jak najprostsze, spójne tematycznie, przyciągające wzrok, odpowiedniej jakości - odpada tu więc ozdobna czcionka, grafika zbyt słabej jakości czy zbyt male znaki.

Przydatny link:
DARMOWE GRAFIKI


KOLORY
Wybierz maksymalnie trzy kolory i ich się trzymaj. Proponuję biały i czarny + ewentualnie szary - to najlepsze połączenie, bo wszystko jest przejrzyste i czytelne. Jeśli chcesz inne połączenia proponuję wejść na te strony i dobrać dla siebie jakieś combo:

http://www.colorcombos.com/
https://www.design-seeds.com/
https://www.sessions.edu/color-calculator/ Ale też nie przesadzaj! :)

CZCIONKA
Tekst ma być przede wszystkim czytelny, łatwiej się czyta ciemne litery na jasnym tle, nigdy odwrotnie! Najlepsze by był on bezszeryfowy, czyli taki z poprzecznymi lub ukośnymi zakończeniami linii. Nie upychaj go, nie bój się przestrzeni - rób akapity, powiększaj nagłówki, wyróżniaj dane teksty. Z tego co wiem, wyjustowany tekst gorzej się czyta, ale ja zawsze to robię - wygląda to lepiej.


ZDJĘCIA
Nieważne skąd je bierzesz - czy robisz samodzielnie czy pobierasz z banków zdjęć - muszą być one spójne. Ja korzystam najczęściej z: http://kaboompics.com/ Mimo to jest wiele innych podobnych stron do użytku, wystarczy wpisać w Google daną frazę, a pojawi się ich multum.

Musisz też wiedzieć, że na jakość zdjęć wpływa kilka czynników:
- rozmiar w pikselach np. 4500x2500
- format np. JPG, PNG
- "waga" - KB, MB, GB
- rozdzielczość - piksel/cal

Pamiętaj, że im większy rozmiar zdjęcia, tym więcej waży, a co za tym idzie dłużej się wczytuje. Osobom z wolniejszym łączem może sprawiać to problem zwłaszcza jeżeli w danym wpisie jest kilka fotografii jednocześnie.

Baw się kolorami. Dostosuj kolory, kontrast, wyostrzaj zdjęcia. Edycja w Photoscape:



To może Ci się przydać:
 PHOTOSCAPE
LISTA DARMOWYCH BANKÓW ZDJĘĆ
EDYTOR ZDJĘĆ ONLINE


Pisząc bloga tworzysz własną markę Skup się przede wszystkich na wartościowej treści, zadbaj o wizerunek - pokieruj się radami uwzględnionymi w tym wpisie. Dąż do tego, by Twoja marka była spójna i mocna, bądź kreatywny i niepowtarzalny ;)

PRAWDA O WSPÓŁPRACACH BLOGERÓW Z FIRMAMI KOSMETYCZNYMI


Wchodząc we współprace na bazie linii kosmetycznych mamy dwa rodzaje firm:
* te, które są skierowane do większości konsumentów, czyli tzn. marki drogeryjne oferujące swoje produkty w przystępnych cenach
* marki mające w swojej bazie produkty luksusowe.
Oby dwa różnią się od siebie i podchodzą do współprac zupełnie inaczej.

Rynek cały czas się zmienia i rozwija i część firm zdaje sobie z tego sprawę, dzięki czemu współprace przebiegają z nimi profesjonalne. Wiedzą, że przygotowanie materiału wymaga odpowiednich środków i że jest to praca jak każda inna, za która należy się wynagrodzenie, bo nie ma czegoś takiego jak praca za darmo. Marki drogeryjne również zdają sobie sprawę, że nie kupują opinii w związku z powyższym oczekują własny punkt widzenia.

Jednakże wydaje mi się, że w tym luksusowym świecie kosmetyków panuje przeświadczenie, że już sam kontakt z daną marką jest wyróżnieniem i jest ono zaszczytem, za który oczekują darmowej reklamy, a za jakikolwiek protest ze strony blogerów reagują mocnym zdziwieniem. Tworzenie wysokiej jakości treści wymaga wkładu  czasowego oraz finansowego - przecież za nowy aparat czy kamerę nie zapłacisz produktem. Wydaje się, że to właśnie takie firmy zwracają uwagę na content, tymczasem jest odwrotnie - liczy się ilość, a nie jakość, a każda blogerka jest traktowana w ten sam sposób.


Stosowane są rożne argumentacje:
*nie stać nas, nie mamy budżetu - prawda jest taka, że firmy go posiadają, ale nie chcą wydawać :) A firma, która chce zaistnieć na rynku, musi inwestować w reklamę. Nie rozumiem więc co to znaczy, ze strony prestiżowej marki, że nie stać ją na zapłacenie 1000 zł za wpis :)

* internet nie jest dla nas ważny - Polska pod tym względem jest zacofana - bardziej liczy się publikacja w prasie. Przecież blog często jest opiniotwórczy - prowadzi go osoba, która dla swojej społeczności jest kimś ważnym i z której zdaniem się liczą. Do ulubionego bloggera się wraca - sami przyznajcie. Czytelnicy są w taki sposób bardziej podatni na reklamę jeśli jest on wiarygodny. Blogi aktualnie stwarzają przewagę nad innymi mediami i środkami reklamy - reklama internetowa zazwyczaj bywa tą najtańszą z wielu możliwych opcji. Mimo to firmy wolą wydawać pieniądze na stronę w prasie podczas gdy lepsze zainteresowanie swoimi kosmetykami mogą uzyskać dzięki dobrej opinii blogerów. Jeśli chcecie poczytać recenzje gdzie kierujecie się najpierw? To proste - wyszukujecie w internecie, nie sięgacie po magazyny.


* zostałaś wyróżniona - to już wspominałam. Firma wyślę ci tzn. 'darmoszkę' - powinnaś więc być zadowolona, że dołączyłaś do 'ekskluzywnego' grona.
Przepraszam bardzo, ale z czego mamy się cieszyć? Nieważne o jakiej by wartości barter nie był, nie opłacimy tym domeny, grafika czy programisty. Nie opłacimy sprzętu, dzięki któremu będziemy mieć możliwość robienia wysoko jakościowych zdjęć i filmów, nie zrobimy warsztatów dla Czytelników. Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu i za swoje zakupy proponujesz zapłatę w formię barteru - niemożliwe prawda? Dlaczego więc w ten sam sposób nie podchodzimy do tematu współprac z firmami? My, blogerzy sami czasem się sprzedajmy 'za darmo'. Tzn. 'blogerki-żebraczki' tworzące wpisy nawet z jakimiś śmiesznymi próbkami, co według mnie jest żałosne. Blogerki, które za wszelką cenę oczekują produktów, mowa o barterze, czyli zasada produkt-reklama. Z jednej strony to wygodne, bo dzięki temu odchodzą koszty, które trzeba samemu ponosić na kosmetyki, ale z drugiej strony jak firmy mają traktować tak, a nie inaczej jak sami nie stawiamy na zapłatę za naszą pracę?


Poza tym:
* wypożyczanie produktów do testów - nie dość, że firma nie chce zapłacić ani nie dać niczego w barterze to po wysyłce wysyła informację, że po recenzji produkt należy odesłać...
* wysyłanie wybrakowanych produktów: zużytych lub używanych - nie żartuję. Sama się z tym nie spotkałam, ale inne blogerki z tego co mi wiadomo tak. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy wysyła do Was e-maila firma z zapytaniem o współpracę, podajecie adres, a w przesyłce dostajecie do połowy zużyty krem czy perfumy...

W jednym ze wywiadów Kominek powiedział słowa, z którymi w pełni się zgadzam. Blogerki się nie szanują, a konsekwencje tego NIESTETY widać :)
"W kółko powtarzam blogerom, by odrzucali dziewięć na 10 propozycji i brali tylko najlepsze. Jednak wolą uprawiać żebractwo. Zwłaszcza blogerki modowe i kosmetyczne. Są największym łajnem blogosfery, bo przez nie ludzie myślą, że bloger żyje z gratisów."
To psuje rynek!
Zachowanie firm to jedno, ale jest ono w dużej mierze konsekwencją naszego zachowania. Zacznijcie siebie cenić, a inni również będą to robić.


Czytelnikom zależy na otrzymywaniu treści wysokiej jakości, a bloger musi o to zadbać i najzwyczajniej w świecie się rozwijać, udoskonalać swojego bloga. Sfinansowanie powierzchni reklamowej o określonym targecie, skierowanej do lojalnej grupy odbiorców - taką grupę zapewniają właśnie blogi. I tu koło się zamyka, bo jeśli firmy nie będą traktować poważnie reklamę na blogach, stracą je jako kanał komunikacji z dobrze wyselekcjonowaną grupą odbiorców, blogerzy źródło utrzymania, a czytelnicy lubiane medium. 

A jakie są wasze doświadczenia ze współpracy z firmami? 

CZUJESZ SIĘ NIEDOCENIANY? CHYBA ZNAM POWÓD.


Zawsze to, co będziesz przeżywał będzie najbardziej znaczące dla Ciebie. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie dojść do zrozumienia tego, co jest w Twojej głowie i tego, z czym walczyłeś do tej pory. Ludzie mogą dostrzec Twoje starania, ale nikt na pewno nie dowie się o twoich nieprzespanych nocach, trudnościach i słabościach, z którymi musiałeś się zmierzyć. Wiesz czemu?

Dlatego, że wszyscy inni widzą tylko wycinek ciebie. Dostrzegają korzyści wynikające z twojej pracy, ale nie wiedzą ile czasu na to poświęciłeś ani nie poczują tego wszystkiego co działo się w twoim wnętrzu. Dlatego zazwyczaj oceniają to, co robisz - jako obserwatorzy - jako zwyczajne i łatwe, czasem nawet chaotyczne, absurdalne i pozbawione sensu, podczas gdy dla ciebie jest to wiele.

Tylko, że takiego 'obserwatora' nie obchodzi to, co jest dla Ciebie ważne bardziej, a co mniej, jakie są twoje marzenia i cele czy jakimi priorytetami się kierujesz. Żaden z nich nie przeżyje za Ciebie życia, dlatego uważam, że lepszym wyjściem zamiast szukanie docenienia i uznania wśród innych jest zaczęcie od siebie. Skupienie się na swoim wnętrzu, własnych potrzebach, budowaniu wewnętrznej siły, która stale rośnie dzięki sukcesom i osiągnięciom. Nie ma nic złego w tym, jeśli pochwalimy samych siebie, słowa są naprawdę mobilizujące. Skoro zakończyłeś czymś sukcesem, udało ci się, to czemu nie?

Tylko, że właśnie problem tkwi właśnie w tym, że wielu z nas szuka poklasków u innych. Ot tak, bo bez dobrego słowa nie czujemy się doceniani. Czasem wychodzimy z siebie, staramy się jak najlepiej aby zakończyć jakieś projekty, trudne zadania z sukcesem angażując w to wszystkie swoje możliwości... i nic. Tylko, że sęk tkwi w tym, że nikt nie doceni ciebie, tak jak ty sam. A przynajmniej nie tak, jakbyś tego oczekiwał. 


Do rozwiązania tego na przód trzeba wysunąć kilka refleksji... przede wszystkim postaw pytanie: 

'dlaczego ludzie nie doceniają tego co robię'?

1. Nie masz wiary w siebie, czyli oceniasz siebie negatywnie albo zbyt nisko, masz obniżone poczucie wartości lub się z nią nie zgadzasz. Uważasz swoją całą wkładaną pracę, cechy za zbyt pospolite, do tego masz wrażenie, że niczego w życiu nie dokonałeś. Podążasz zawsze za innymi albo się do nich porównujesz, a swoje sukcesy uznajesz za coś przypadkowego.

Prawda jest taka, że najbardziej wychwalani są ci, którzy głośno mówią o tym, co robią, do czego dążą oraz ile kosztowały ich osiągnięcia. Na co więc czekasz?

2. Przyznajcie, że każdemu zdarzyło się kiedyś 'odrzucić' słowa docenienia. Mam na myśli tu typowe "oh, przestań, to nic takiego" w momencie, kiedy ktoś zachwala naszą pracę. Dostajemy komplement, po czym go nie przyjmujemy i odtrącamy, zamiast powiedzieć zwyczajnie 'dziękuję', tak jakbyśmy faktycznie na niego zasługiwali.

3. "Bo to nic wielkiego". Czyli zajmujesz się czymś i wydaje Ci się to zwyczajną sprawą. Wszystko przychodzi Ci z łatwością, wszystko wykonujesz dobrze, można na tobie polegać, dotrzymujesz terminów... a czy inni również?

Trudno ocenić to obiektywnie, bo to kwestia perspektywy. Ale ją zawsze można zmienić, dlatego ważna tu będzie informacja zwrotna od innych na temat tego, co jest naszą wyjątkową cechą. Może ludzie w końcu dostrzegą w Tobie coś więcej niż tylko Terminatora i że w każdą swoją pracę wkładasz mnóstwo wysiłku, który zasługuje na docenienie. Zapytaj! Nic na tym nie stracisz.


4. Nie zaznaczasz swoich granic, robiąc zadania za innych i wykonując rzeczy, które nie nalezą do Ciebie.

Okej, nic się nie stanie, jeśli zrobisz coś raz z własnej woli, poświęcisz na to czas, ale z czasem ludzie mogą uznać to za powszechne zjawisko, zwłaszcza jeśli dajesz innym poczucie przekonania, że to co robisz nie jest niczym nadzwyczajnym. A wtedy zaczną wyręczać Tobą swoje obowiązki, które - jak wiadomo - nie są tym samym co przysługi - za nie nie każdy jest wdzięczny. Postrzega się to jako oczywistość.

5. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. czyli inni traktują ciebie tak jak ty traktujesz innych.

Zadaj sobie pytanie, kiedy ty ostatnio okazałeś komuś wdzięczność, doceniłeś lub skomplementowałeś swoich znajomych czy bliskich. Przyznanie komuś, że robi coś dobrze to zawsze jakiś krok do przodu - dajesz komuś poczucie, że zasługuje na uznanie.

Również Ty nie bagatelizuj drobnych gestów w Twoją stronę, przysług jakie czasem ktoś dla Ciebie zrobi, po prostu okaż wdzięczność i najzwyczajniej podziękuj. Osobie, która ją wyraża o wiele bardziej chce się dziękować i gratulować, nawet za te najmniejsze osiągnięcia.

SKORO COŚ CIĘ WKURWIA, TO POWIEDZ O TYM WPROST


Ani ja, ani Wy nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. I bardzo dobrze. Pewność jest nudna i sprawia, że przestajemy się starać, a przecież w tym tkwi cały sens relacji. Z tym, że coraz częściej na swojej drodze spotykam ludzi, którzy myślą inaczej. Twierdzących, że samo się ułoży i że jak 'coś ma być, to będzie'. Gówno prawda. Nawet nie będziecie w stanie zauważyć, kiedy wpadniecie w mentalne gówno. Kiedy zmieni się Wasz sposób myślenia, relacje z bliskimi Wam ludźmi, jak bardzo rzeczywistość będzie próbować przypierdolić Wam w twarz. Dążycie do tego, co trwałe, ale przyznajcie sami, że prawda jest inna. Nic nie jest permanentne. Związki się rozpadają, przyjaźnie się rozpadają. Nie macie pewnej deklaracji, że to co macie teraz, będzie z Wami na zawsze. Jeśli chcecie coś na dłużej, to musicie o to dbać, prosta sprawa. Samo w życiu nic się nie psuje, ale też samo się nie układa.

Dziwi więc mnie fakt, kiedy słyszę, że jakiś związek/przyjaźń nie przetrwała tylko dlatego, bo ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać. Tą powierzchowność, gdy rozmawiamy z drugim człowiekiem. Przecież nieszczerość bardzo łatwo zauważyć. Ja nie chcę mieć zakłamanych ludzi w swoim otoczeniu, przebywać z nimi dłużej niż to konieczne. Bo wychodzę z założenia, że jak coś nas wkurwia, to powinniśmy powiedzieć o tym wprost, a nie trzymać w sobie. Przykrywanie i udawanie, że wcale nie ma żadnego problemu to jedna z najgorszych możliwych opcji. Wolę dostać wartościowy opierdol, za to co zrobiłam, by wyciągnąć odpowiednie wnioski i popracować nad swoim postępowaniem niż żeby ktoś nie rozmawiał ze mną na temat tego, co zrobiłam źle.


No a nie? Nie rozumiem tego strachu przed nadawaniem 'etykietek' przez inne osoby na nas. Bo moi drodzy, charakter to nie jest to co zostało nam dane na zawsze, nad nim możemy pracować. Człowiek może się zmienić. I to, że zostaliście określeni danym słowem, niekoniecznie właśnie pozytywnym, nie oznacza, że jakimś sposobem nie będzie się dało tego "oderwać".

Dajesz innym przyzwolenie na traktowanie Ciebie, w takim stopniu na ile i jak im pozwolisz. Jeśli przyzwyczaisz ludzi do wchodzenia Tobie na głowę, do złego traktowania i braku szacunku - oni będą to właśnie robić.

Nikt nie zasługuje na to, by traktowano go z jakiegoś powodu gorzej. Jeśli coś Ci nie pasuje, to głośno o tym mów. Oburzaj się, dawaj do zrozumienia, że Cię to po prostu wkurwia. Tylko ty jesteś w stanie ustawić taką granicę, która spowoduje, że ludzie będą Cię szanować tak, jak ty tego chcesz.

THAI SUN CZYLI TROCHĘ O TAJSKIM MASAŻU


Azja słynie z bardzo świetnej jakości masażu. Na Filipinach można spróbować ich w wielu rodzajach, najbardziej jednak jest popularny masaż relaksacyjny. ;-) Możemy skorzystać również z masażu chińskiego, z bańkami bądź też z olejkami. Poruszam ten temat, dlatego że dzisiaj skupimy się na masażu tajskim. 

Znany on jest głównie z powodu bardzo dobrych właściwości. Ma formę energicznego, głębokiego masażu, którego korzenie sięgają Tajlandii sprzed tysięcy lat. Zgodnie z legendą sztuka tajskiego masaży powstała z myślą o leczeniu dolegliwości samego Gautamy Buddy, a także pomagała odzyskiwać sprawność szlachetnie urodzonym z królewskich rodów panujących w tym czasie w Azji. 

Thai Sun to sieć profesjonalnych salonów tajskiego masażu, które znajdują się w trzech lokalizacjach: w Warszawie, Krakowie oraz Wrocławiu. Dbają o najwyższą jakość świadczonych usług - odwiedzając dowolny salon możemy mieć pewność, że trafimy w ręce profesjonalnych tajskich masażystek, które swoje umiejętności i doświadczenie zdobywały wiele lat w tradycyjnych szkołach masażu w Tajlandii. Wyjątkowy klimat buduje również orientalna muzyka, dalekowschodni wystrój salonów oraz zapachy olejków aromatycznych sprowadzanych prosto z odległej Azji. Wszystkie masaże odbywają się z użyciem najwyższej jakości naturalnych kosmetyków i balsamów oraz na specjalnie przygotowanych stanowiskach.


Decydując się na tradycyjny masaż tajski mamy okazję doświadczyć na własnym ciele wielu korzystnych technik m.in. jogi pasywnej, elementów shiatsu, dzięki którym będziemy lepiej funkcjonować. Techniki te stopniowo ewoluowały konkurując zwycięsko ze szkołami masażu z całego  świata, dzięki czemu ThaiSun oferuje całą gamę różnych odmian tradycyjnego tajskiego masażu zaczynając od masażu wybranych partii ciała poprzez masaże z wykorzystaniem olejków aromatycznych, a kończąc na funkcjonalnych masażach sportowych lub zbawiennych dla odporności masażach stemplami ziołowymi, które wschodnia medycyna wykorzystuje jako obronę w walce ze sztanami zapalnymi.

Tajski masaż ma wiele zalet. Przede wszystkim poprawia krążenie i zwiększa elastyczność oraz zakres ruchów. Rozluźniony organizm lepiej radzi sobie z lękiem i stresem, a sam masaż poprawia nasz nastrój. Może złagodzić objawy depresji jak i stanów lękowych (zaznaczam, że poprawa to nie to samo, co wyleczenie!). Redukuje również ból pleców, co dla osób pracujących przy komputerze wydaje się być idealną opcją. Badania pokazują, że pacjenci ze schorzeniem, popularnym bólem krzyża, którzy leczyli się tajskim masażem czuli się lepiej niż ci, którzy stosowali tradycyjną terapię.
Masaż tajski zmniejsza także stres i poprawia odporność. Dlatego większość opinii o nim jest pozytywna. Osoby uczęszczające na ten masaż chwalą siłę nacisku, głębokie rozluźnienie mięśni. Niektórzy twierdzą, że pewne techniki są bolesne i fakt, masaż ma być mocny, odczuwalny, ale nie może powodować bólu! Koniecznie skonsultuj to z masażystą.

Wpis powstał przy współpracy z ThaiSun