MÓJ ZWIĄZEK NIE JEST IDEALNY. ALE..


Nie wierzę w związki idealne. Takie, w których nie trzeba pokonywać trudności, nawet tych najmniejszych. Gdzie wszystko przypomina te romantyczne sceny z filmów, w których każda rzecz jest taka niezwykła i niepowtarzalna. Bo takich związków po prostu nie ma. 

Nie wierzę też w bajki o dwóch połówkach pomarańczy, bo to wcale nie chodzi o to, żeby znaleźć kogoś, kto będzie niemal identyczny. Związek to połączenie osób. Z własną odrębnością i różnicami.

Dlatego wiem, że nie zawsze będzie szło tak jakbym chciała, bo życie to nie amerykańska komedia, gdzie wszystko jest aż nadto idealne. Im dłużej jestem w związku, tym większe prawdopodobieństwo, że mogą pojawić się problemy. Ale jeśli widzę, że zaczyna się robić źle między nami, kiedy z pozoru niewinne sprzeczki zaczynają przeradzać się w bolesne kłótnie, nie czekam, aż samo się ułoży. Najważniejsze są dla mnie rozmowy. Tak, wiem, że nie należą one do najprzyjemniejszych ani łatwych. Ale wychodzę z założenia, że zdecydowanie lepiej stawiać na dojrzałą, rozsądną relację, w której nie ma kłamstw ani przemilczenia, które prowadzą zresztą do nawarstwienia się kolejnych konfliktów. Wolę postarać się zrozumieć partnera albo szczerze powiedzieć, z czym czuje się źle.

Na obojgu więc spoczywa odpowiedzialność za dbanie o jakość związku. I owszem, można czasem zrobić coś więcej, samemu wyjść z inicjatywą, ale samemu wszystkiego nie da się zrobić. Komunikacja w związku dla mnie to przede wszystkim to, że niezależnie od tego, jak bardzo będzie ciężko, będziemy umieli się ze sobą dogadać. Czasami drobne sprzeczki czy pretensje przeradzają się w bolesne kłótnie, których na pewno oboje wolelibyśmy uniknąć. A stwarzanie powodów do kłótni, a w szczególności do tych najbardziej bezsensownych, zamiast mówienie o partnerze dobrze, do niczego nie zaprowadzi. Znaczy w sumie może i zaprowadzi, ale raczej nie powiem, że do czegoś dobrego. Ciągła krytyka, niedostrzeganie tego, co najlepsze w drugiej osobie, może spowodować, że to, co było budowane w związku od dłuższego czasu, zacznie się w pewnym momencie rozpadać. 

A przecież nie o to chodzi. Nie chodzi też o wytykanie partnerowi mało istotnych rzeczy, takich, które wydarzyły się tak dawno, że raczej oboje powinniśmy o nich nie pamiętać. Bo właśnie z tych mało istotnych rzeczy, rodzi się tysiąc innych bzdur.

Dobry związek polega na zrozumieniu siebie nawzajem. Nie na udawaniu, że żadnego problemu nie ma, a na tym, aby mówić o tym problemie otwarcie i szczerze. Traktowanie tego, czemu trzeba stawić czoła jako sygnał, że coś dzieje się źle. Sygnał, który wcale nie musi oznaczać koniec związku, a to, aby zacząć działać. Możesz sama wyjść z inicjatywą, ale pamiętaj, że pracować nad związkiem trzeba razem. Bo jeśli widzisz, że zaczyna być do dupy, nie możesz udawać, że wszystko jest ok. W związku trzeba dawać, ale także wymagać, jasno komunikować. Szanować siebie wzajemnie i umieć zawsze pogodzić.

Po prostu.

Problemy będą zawsze. Ale jeśli związek ma być na zawsze, to będzie na zawsze. W dobrym związku ludzie zawsze znajdą sposób na to, by się dogadać.

I jeśli nawet momentami mamy ochotę zabić siebie nawzajem, ale w tym wszystkim znajdzie się miejsce na najważniejsza słowa 'Kocham Cię', to to jest właśnie miłość.

ZDJĘCIA W WERSJI TRADYCYJNEJ - WYWOŁAJ JE WRAZ Z PERSALO!


W dzisiejszych czasach wszyscy robimy zdjęcia. Aparatem, smartfonem, tabletem. Generalnie wszystkim, co mamy pod ręką. Fotografujemy ulotne chwile, miłe dla nas wspomnienia - kiedy w naszym życiu dzieje się coś ważnego, miejsca, które odwiedzamy podczas podróży. Łapiemy te wszystkie momenty na zdjęciach, aby mieć pamiątkę na przyszłość. Mamy podgląd zdjęcia na cyfrowym ekranie, możemy zrzucić je na dysk komputera, a potem zrobić z nim co chcemy - poprzerabiać w programie graficznym, dodać do mediów społecznościowych, wysłać komuś... Ale zazwyczaj dzieje się tak, że po zgraniu po prostu... zapominamy o nich. 

Dlatego od zawsze uważałam, że wszelkie zdjęcia lepiej wywoływać. Te najlepsze, najładniejsze i najważniejsze dla nas oczywiście. Nie oszukujmy się, robimy setki zdjęć, ale ile tak naprawdę z nich oglądamy? Niewiele. A te wydrukowane i umieszczone w albumach, bądź na ścianie zawsze będą nas cieszyły i przywoływały wspomnienia, które zresztą są bezcenne. 

Przede wszystkim wywołane fotografie zostają z nami na dłużej. Nośniki cyfrowe mają to do siebie, że mogą się zepsuć. A tradycyjne albumy ciężko zniszczyć. Niektóre fotografie starzeją się z godnością i bez problemu mogą przetrwać nawet ponad sto lat. Sami przyznajcie, że przeglądanie dziesiątek ujęć na komputerze za pomocą kursora myszki to nie to samo, co stare, rodzinne albumy. Jednakże nie musimy ograniczać się jedynie do albumów, bo możliwości jest o wiele więcej. Fotografie możemy umieścić na kubkach, etui do telefonu, na koszulkach, nawet na drewnie. Możemy także zaprojektować fotoksiążkę, albo poduszkę.

Kiedyś druk na domowej drukarce pozostawiał wiele na jakości. Pamiętam, kiedy kiedyś wydrukowałam pewne zdjęcia na drukarce atramentowej i utworzyły się na nich kolorowe linie. Teraz natomiast można już kupić drukarki do użytku domowego, które z powodzeniem wydrukują nam zdjęcia świetnej jakości, a w większych marketach elektronicznych mamy do dyspozycji naprawdę niezły papier fotograficzny. Oczywiście, jeśli drukujesz sporadycznie to się to nie opłaca, bo taki sprzęt kosztuje.

Poniżej macie zdjęcia minipoduszek, które mogłam zaprojektować dzięki firmie Persalo. Firma bardzo dba o jakość swoich produktów. Jeśli chodzi o minipoduszki,  materiał to największy wyróżnik - miły i miękki w dotyku, a zarazem mocny. Zamykany na zakładkę - nie ma tu żadnych suwaków ani guzików - wygląda to bardzo elegancko. A nadruk? Trwały i wyraźny - technologia, jaka używana jest przy produkcji minipoduszek, pozwala na efektowny wydruk obrazów. Co podoba mi się jeszcze to to, że każda z nich przyszła do mnie zapakowana w oddzielne opakowanie - poduszki umieszczone są w kartonie i dodatkowo zabezpieczone ładnym papierem.



Dajcie znać, jak to jest u Was. Macie porządek w zdjęciach? Wywołujecie je czy jednak stawiacie na wersję cyfrową? A może macie własne poduszki z nadrukiem?


Wpis powstał przy współpracy z firmą Persalo

ETUI NA TELEFON FUNNYCASE - ZAPROJEKTUJ WŁASNE ETUI


Na obecnym rynku można znaleźć multum etui, które będą chronić nasz telefon przed uszkodzeniami. A z racji tego, że dbam o swój telefon i jednocześnie lubię go personalizować, postawiłam na etui własnego projektu od firmy FunnyCase. Możliwość stworzenia coś przez siebie to fajna sprawa, zwłaszcza, że jest to coś wyjątkowego i oryginalnego w bardzo wygodnej cenie :)

Ogromnym plusem jest również to, że strona FunnyCase oferuje case niemal na każdy telefon. W ostatnim czasie przeglądałam asortyment różnych firm, aczkolwiek większość z nich miała głównie etui jedynie dla Iphone bądź Samsunga, a te, które zaprojektowałam są dla modeli Huawei: P8 Lite oraz Y7 Prime. 




Oba case mają 0,3mm, a nadruk jakim zostały pokryte jest trwały, kolory są bardzo żywe. Zostały zapakowane w firmowe, minimalistyczne pudełeczko, dzięki czemu nie ma mowy o tym, żeby etui uszkodziły się podczas transportu. Idealnie pokrywają się z telefonem - nie ma problemu z ich założeniem. Nie zsuwają się, a całość naprawdę dobrze się trzyma. Otwory na wszystkie przyciski są umieszczone w odpowiednich miejscach. Jak na tak niską cenę za jedno etui 24,99 zł uważam, że są one warte polecenia oraz zakupu. Dlatego też mam dla Was kod rabatowy -20% HELLOFUNNY z tym, że zniżka dotyczy jednie etui z kreatora, a nie z katalogu :)

Jakie wzory chętnie wybieracie na swoje telefony?:)



Wpis powstał przy współpracy z firmą FunnyCase

CZYM DLA MNIE JEST KOBIECOŚĆ?


Czym dla mnie jest kobiecość? Powiem szczerze, że przez długi czas nie umiałam jej w sobie odnaleźć. Nie czułam się ładna; próbowałam ukryć brak wiary w siebie oraz brak poczucia własnej wartości. Wszystko to było raczej spowodowane magazynami oraz portalami internetowymi kreującymi określony model kobiecości, które wpędzały mnie w kompleksy - jednego dnia potrafiłam czuć się atrakcyjnie, następnego jednak nie miałam ochoty patrzeć na swoje odbicie w lustrze.

Jednakże kompleksy zazwyczaj nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a jedynie są naszym wymysłem. Same postrzegamy siebie w negatywach, podczas gdy otoczenie nawet nie zauważa tych defektów, które my dostrzegamy.

Kobiecość to jednak nie tylko  kwestia wyglądu...
... ale także kwestia sposobu ubierania, wewnętrzne usposobienie, świadomość własnej wartości. To, jak sami zachowujemy się wobec siebie. Akceptacja swojej osoby, poznanie jej, dostrzeganie własnych zalet. Ja nadal nad tym pracuję i  jest coraz lepiej - myślę, że wynika to z tego, że dojrzałam i czasy przejmowania się zdaniem innych osób już dawno minęły; czasy, w których budowałam system wartości na tle, jakim są ludzie. Wiem, że wiele osób ma lub miało również z tym problem, że uzależnia się aż tak od cudzych opinii, nie potrafi się odnaleźć bądź polubić, dlatego najlepszą radą jaką mogę udzielić jest po prostu to, żeby zmienić swoje myślenie i przestać skupiać się na drobnostkach, które wcale nic nie znaczą, a być dumnym z własnej wyjątkowości. Bo kobiecość jest tym, nad czym trzeba pracować - starać się inaczej postrzegać siebie, zwracać większą uwagę na swoje zalety niż mankamenty. Żadna z nas nie musi wyglądać idealnie, tak jak często przy pomocy różnych programów graficznych narzucają nam wykreowane kanony piękna. Piękno tkwi również w naturalności - właśnie wtedy, kiedy nie masz zrobionego makijażu ani idealnie ułożonych włosów. Często skupiamy zbyt dużą uwagę na naszym wyglądzie zapominając, że nie jest to najważniejsza wartość, jaka zdobi człowieka.


Kobiecość to podejście do pieniędzy, niezależność i dążenie do celów...
... pewność własnej siły, charakter, realizowanie jasno postawionych celów. Odnoszenie sukcesów zawodowych - niezależność finansowa i posiadanie satysfakcjonującej pracy jest nie do przecenienia. Każde osiągnięcie, awans to nagroda za wysiłek i pracę włożoną w trud. To powód do satysfakcji. I nie ma w tym miejsca na umniejszanie swojego udziału, tylko na cieszenie się kolejnym osiągniętym celem :) Bo nie ma nic wspanialszego, niż kobieta spełniona zawodowo, która realizuje swoje cele i robi wszystko, tak jak potrafi najlepiej. Taka kobieta, które chociaż w pewnym stopniu czuje odpowiedzialność za finanse, bo zarabia na swoje potrzeby.

Prawdziwa kobieta walczy o swoje, jest twarda i silna, ambitna, zna swoją wartość. Jest świadoma swojej kobiecości i potężnej broni, jaką jest ona sama. Niestety mamy wyjątkową umiejętność zaniżania poczucia własnej wartości oraz krytykowania siebie. I nawet wtedy, kiedy udaje nam się osiągnąć wiele, nadal nie mamy pewności, czy aby wszystko z nami w porządku. Przywiązujemy dużą uwagę do każdej napotkanej w życiu osoby, która nie darzy nas sympatią albo próbuje podciąć skrzydła, wierząc w każde jej nieprzychylne słowo skierowane do nas. Myślę, że najważniejsza jest świadomość. Świadomość, że jesteśmy takie, a nie inne. Dostrzeganie naszych zalet, a także postrzeganie 'wad' jako atut. ;) Lubiąc się, będąc dla siebie życzliwe i wyrozumiałe, możemy zrobić znacznie więcej, niż ciągle się krytykując.

Kobiecość to także sposób, w jaki odnosisz się do świata. Szacunek do innych ludzi, twoje relacje z nimi, delikatność w zachowaniu. Dobre i ciepłe serce. 

Nie ma znaczenia, ile mamy lat. Czy dwadzieścia, czy pięćdziesiąt. Nasza uroda tkwi w tym, jakie jesteśmy; nasza mądrość, dojrzałość. Pamiętajcie, że sekret kobiecości nie tkwi ani w drogich ubraniach ani w drogich kosmetykach, biżuterii i innych rzeczach. Mogą pomóc poczuć nam się lepiej, ale nie załatwią całej sprawy - stanowią jedynie dodatek. Bo najpiękniejsza kobieta to ta świadoma swojej wartości. A jeśli pewnego dnia zdarzy wam się zapomnieć, jakie jesteście - spójrzcie w lustro i patrzcie tak długo, aż przypomni się wam, jakie jesteście piękne, mądre i dobre. :)

A czym dla Was jest kobiecość?

Wpis powstał w ramach współpracy z firmą Immoral

MEBLE DO SYPIALNI Z EDINOS.PL - SZAFKA NOCNA - MEBEL NIEZBĘDNY?


Sypialnia z racji swojego przeznaczenia zawsze ma wyjątkowy charakter. To miejsce, gdzie mogę bezkarnie poleniuchować i "naładować" baterie na następny dzień. Bardzo przywiązuję uwagę do tego, w jakim otoczeniu budzę się każdego ranka i kładę spać po całym dniu, bo ma to znaczny wpływ na moje samopoczucie. Dlatego najważniejsze jest dla mnie to, aby czuć się komfortowo w takim pomieszczeniu. A w związku z tym, nie wyobrażam sobie urządzonej sypialni bez szafki nocnej. Nie dość, że zapewnia wygodę, bo można na niej położyć szereg rzeczy bądź kosmetyków, to jeszcze może stanowić efektywny dodatek do stylizacji wnętrza.

W jednym z wpisów wnętrzarskich na blogu (do którego odsyłam tutaj: KLIK) napisałam, że uwielbiam przebywać we wnętrzu dobrze zaprojektowanym i przemyślanym. Z racji tego, zależy mi na tym, aby meble charakteryzowały się nie tylko sprzyjającą przytulności estetyką, ale i również na tym, aby były odpowiednie pod względem praktycznym i użytkowym. Stąd też postawiłam na szafkę drewnianą w kolorze dąb sonoma, która charakteryzuje się wyrazistym i atrakcyjnym designem, a także mocną i stabilną konstrukcją. Idealnie wpasuje się w klasyczne, ale też skandynawskie wnętrza,  które zresztą uwielbiam! Dzięki stonowanej kolorystyce i prostej formie idealnie sprawdza się w tym właśnie stylu. Jednocześnie jest bardzo funkcjonalna - bezuchwytowe fronty podkreślają jej nowoczesny i modernistyczny styl, a szufladki zapewniają komfortowe przechowywanie przedmiotów. Jej wymiary to 30 cm (szerokość), 30 cm (głębokość) oraz 40 cm (wysokość).



Podobne funkcje mogą spełniać stoliki nocne, ale jeśli zastanawiacie się co wybrać, to od razu mówię, że bardziej trafnym wyborem jest szafka. Stoliki z reguły mają dość uproszczone konstrukcje, posiadając je możemy wykorzystać jedynie blat, bądź jedną półkę zlokalizowaną tuż pod nim. Za to szafka nocna z szufladami to tradycyjny wybór, ale bardzo funkcjonalny, bo dzięki niej zyskamy dodatkową przestrzeń na przechowywanie rzeczy, co sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy do dyspozycji mamy małą powierzchnię. Pozwala to na zaoszczędzenie cennego miejsca w pomieszczeniu. W dodatku jest to też doskonały pomysł dla osób ceniących ład i porządek - możemy w niej trzymać rzeczy, które nie powinny być widoczne, a są niezbędne wieczorem. 

Na co trzeba jeszcze zwrócić uwagę?

Przede wszystkim na cenę. To raczej kluczowy element przy zakupie mebli, ale akurat szafki nocne nie należą do najdroższych. Tą można nabyć za 78 zł, co jest dość - myślę - niską ceną, a idzie w parze z wysoką jakością i bardzo dobrym wykonaniem. Dwie najważniejsze cechy, czyli: trwałość i wytrzymałość tego mebla są zapewnione dzięki tym, że obrzeża szafki wykończono odpornym na uszkodzenia mechaniczne tworzywem PCV.


W przypadku wyboru szafki nocnej, metraż wnętrza również ma spore znaczenie, bowiem ważne są tu odpowiednio wyważone proporcje, aby nie odebrać sypialni wizualnej lekkości. Wielkość szafki nocnej powinna być dostosowana do rozmiarów łóżka, któremu będzie towarzyszyć. Jeśli łóżko będzie spore, takie też muszą być towarzyszące mu szafki bądź stoliki - inaczej zginą na jego tle.

Równie dobrze jest zwrócić uwagę na kolorystykę, która powinna bazować na ogólnym wystroju wnętrza, a także estetykę. Szafki nocne są dostępne w tak wielu wariantach, że bez problemu można dobrać odpowiedni model do wnętrza.


Moja szafka pochodzi ze strony Edinos.pl, więc jeśli szukacie dobrej jakości mebli polecam serdecznie tą firmę :) Oferowane produkty gwarantują najwyższą jakość wykonania. Tutaj szczególną uwagę zwraca się na wygląd, design oraz charakter produktów. Na każdy produkt otrzymujemy 10-letnią gwarancję, a to aż 8 lat więcej od standardowej 24-miesięcznej gwarancji oferowanej na rynku. Jeśli jednak zakup nie spełni naszych oczekiwań, można zwrócić go do sklepu w ciągu 100 dni od daty zakupu, wtedy firma zwróci pełną kwotę zamówienia. Ustawowo ten czas wynosi tylko 14 dni, ale firma Edinos jest tak pewna zadowolenia klientów z oferowanych produktów, że postanowili wydłużyć ten termin do 100 dni :) Mam też dla Was kod rabatowy na 15 zł (ważny dla pierwszych 20 osób) - 73ccaedi :)


Wpis powstał przy współpracy z firmą Edinos

KRAJOBRAZ NA PŁÓTNIE, CZYLI EFEKTYWNE ZAGOSPODAROWANIE PUSTEJ ŚCIANY

Galeria ścienna to wciąż jeden z najpopularniejszych sposobów na dopełnienie wnętrza i zagospodarowanie pustej ściany, która jest nieograniczonym polem do popisu . Można zawiesić na niej takie przedmioty, które nadadzą charakteru całemu wnętrzu. Najbardziej klasyczną formą są obrazy; nie są niczym nowym we wnętrzach, jednak te dzisiejsze w architekturze wnętrz stanowią szczególny element aranżacji. Są jednym z najłatwiejszych i jednocześnie najszybszych sposobów na zmianę pomieszczenia. Pasują do każdego typu wnętrz: klasycznego, art deco czy skandynawskiego.

To już druga współpraca z firmą Galeria Sztuki (pierwszy wpis tu: KLIK) i po raz drugi jestem zadowolona z efektu. Wybrany obraz drukowany jest na wysokiej jakości papierze fotograficznym lub płótnie - w zależności od preferencji estetycznych. Faktura obydwóch materiałów nadaje obrazom niepowtarzalny charakter; płótno nawiązuje do wieloletniej tradycji malarskiej, natomiast papier fotograficzny gwarantuje klarowność obrazu, oddając realistycznie nawet najmniejszy szczegół. Mój obraz jest wykonany na płótnie, matowy materiał (100% bawełna). Myślę, że to był dobry wybór, ponieważ wygląda bardzo dobrze jakościowo. Samo zdjęcie nie straciło na jakości, mimo że przy wybranych wymiarach pojawiła się informacja, że realizacja zamówienia może wiązać się ze znaczną jej utratą. Kolory zostały fantastycznie odzwierciedlone, kontrast wysoki, detale zachowane. Wymiary obrazu to 125x85cm. Jedną z zalet firmy jest również szybka realizacja zamówienia oraz wysyłka. Obraz był już u mnie po trzech dniach oczekiwania.


Wpis powstał przy współpracy z firmą Galeria Druku

NAJLEPSZE POMYSŁY NA PREZENT NA MIKOŁAJKI! - MYGIFTDNA


Sama lubię przeglądać wpisy z pomysłami na prezenty świąteczne, bo dzięki nim mogę się zainspirować. Niejednokrotnie zastawiam się co danej osobie podarować, wpadam na różne pomysły, ale czasem patrząc na takie posty mogę trafić na coś ciekawszego. Sprawę trzeba dobrze przemyśleć, lubię widzieć uśmiech na twarzy bliskich mi osób. Zazwyczaj stawiam na praktyczność, nie lubię dawać kolejnego 'zbieracza kurzu' albo czegoś, co nie będzie używane. Po pierwsze kupując prezent zastanawiam się nad preferencjami osoby, którą chcę obdarować. Ja w ciągu roku staje się obserwatorem najbliższych i gdy pojawia się jakieś marzenie, które mogłabym spełnić notuję i czekam na stosowną okazję. Bo nie ukrywam, czasem bywa, że tym osobom, które znamy najbardziej, najciężej jest kupić prezent.

Pomysły na prezenty, które ucieszą każdego! 
Dla kobiet chyba łatwiej trafić z prezentem. Zawsze sprawdzi się biżuteria, kosmetyki, bądź coś do domu. Tu pole do popisu jest zdecydowanie nieograniczone.

1. Patera
2. Koc z haftem
3. Zestaw herbaciany w woreczku
4. Details - zestaw 3 wałków do ciast
5. Warhol - obraz na płótnie
6. Notatnik A5 z nadrukiem
7. Zestaw pysznych konfitur 
8. Szkatułka na biżuterię
9. Deska do krojenia obrotowa
10. Koszulka z nadrukiem
11. Srebrny naszyjnik z kółkiem
12. Lusterko kieszonkowe


Jeśli chodzi o mężczyzn, tu już jest trochę trudniej. Można postawić na coś związanego z pasją, bądź na jakiś elektroniczny gadżet. Firma MyGiftDna w swojej ofercie ma mnóstwo pomysłów na prezent na mikołajki. Przykładowe:

1. Pendrive z grawerem
2. Zestaw narzędzi
3. Pierwszy milion - skarbonka spersonalizowana
4. You make my heart smile - personalizowany kubek 
5. Powerbank z nadrukiem 10000 MAH
6. Kubek termiczny z imieniem
7. Młotek z grawerem
8. Bidon z grawerem
9. Grawerowana szklanka do piwa
10. Zestaw do grilla
11. Wieszak na krawaty
12. Grawerowana karafka i szklanka do whisky


Multitool
Dzięki temu przedmiotowi każda usterka będzie naprawiona. Multitool zawiera w sobie aż osiem różnych akcesoriów: nóż, śrubokręt krzyżowy i płaski, otwieracz do butelek, piłę, pilnik, przecinak do drutu, kombinerki oraz młotek. Mieści się w praktycznym etui, które można przypiąć do paska od spodni. Multitool będzie trafionym prezentem dla każdego majsterkowicza, który lubi tego typu gadżety. Możliwość wygrawerowania dowolnego napisu wraz z personalizacją sprawia, że multitool przestaje być zwykłym scyzorykiem, a staje się atrybutem prawdziwego superbohatera! Z pewnością będzie służyć bardzo długo.

Imienny brelok do klucza samochodowego 
Brelok z wygrawerowanym imieniem o średnicy 45x10mm jest wykonany z eleganckiego i wyszukanego drewna, z grafiką "prędkościomierza". Całość wykonana solidnie i z niezwykłą starannością, dzięki czemu nie trzeba martwić się o trwałość produktu. Brelok zapakowany jest w eleganckie pudełeczko, więc nadaje się w sam raz na prezent.

Zapalniczka z grawerem
Klasyczna benzynowa zapalniczka z grawerem wykonana z wysokiej jakości metalu. Grawer na takim tworzywie jest niezwykle trwały i wręcz niezniszczalny. Jedyne, co trzeba robić przy tego typu zapalniczce, to zakupować do niej paliwo oraz knot, który sukcesywnie, ale powoli spala się.
 Jak podobają Wam się pomysły na prezenty?

Wpis powstał przy współpracy z firmą MyGiftDna

Płatki POD OCZY EFEKTIMA


Po raz kolejny miałam okazję przetestować produkty marki Efektima. Tym razem zupełna nowość - vege plastry pod oczy w trzech rodzajach - bakłażan i ogórek, jarmuż i pomarańcza oraz kurkuma i pietruszka! Jest więc w czym wybierać, w zależności od potrzeb i upodobań. Odpowiednio nasączone płatki zawierające aktywne składniki wpływają na jakość skóry, która pod oczami jest wyjątkowo delikatna. Efekty są wzmocnione, jeśli wcześniej płatki zostaną lekko schłodzone. 
 
Kiedyś już testowałam hydrożelowe plastry tej firmy, które się u mnie sprawdziły i również tym razem się nie zawiodłam. 

Plastry BAKŁAŻAN I OGÓREK 
Według producenta: 
- pięknie wyglądająca cera 
- bardziej nawilżona skóra, 
 - zmniejszone worki pod oczami 

Ekstrakt z bakłażana, ekstrakt z ogórka, kwas hialuronowy, witamina B3, E i C; pantenol, alantoina, hydrolizowane proteiny soi, ekstrakt z liści aloesu, beta-glukan. 


Plastry JARMUŻ I POMARAŃCZA 
 - ukojona skóra 
- wygładzona i promienna cera 
- mniej widoczne cienie pod oczami 

Ekstrakt z owocu pomarańczy, ekstrakt z liści jarmużu, ekstrakt z kwiatu rumianku, ekstrakt z liści herbaty, witamina B3, E i C, A; ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej (cica), kwas hialuronowy, ekstrakt z korzenia tarczycy bajkalskiej. 



Plastry KURKUMA I PIETRUSZKA 
- zredukowane oznaki zmęczenia 
- rozjaśnione cienie pod oczami 
- mniej widoczne zmarszczki 

Ekstrakt z korzenia kurkumy, ekstrakt z pietruszki, witamina B3, E, C; kwas hialuronowy, ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej (cica), ekstrakt z liści herbaty i rozmarynu, ekstrakt z korzenia tarczycy bajkalskiej.


Wszystkie plastry świetnie się u mnie sprawdziły! Skóra jest ładnie rozświetlona, napięta, dobrze nawilżona. Używałam płatków wieczorem, po całym dniu spędzonym przed komputerem, kiedy skóra już była zmęczona i naprawdę działały jak kompres. Dały poczucie takiego przyjemnego  ukojenia. Zauważyłam, że po zastosowaniu nie mam takiej opuchlizny pod oczami i cienie są mniej widoczne. Vege plastry można zakupić np. w Rossmannie za 6,99 zł.

Wpis powstał przy współpracy z firmą Efektima

POTRZEBUJĘ BYĆ OFFLINE.


Blogowanie to dla mnie przyjemność, dająca możliwość podzielenia się ze światem swoim doświadczeniem i opinią. Jest środkiem, dzięki któremu mogę nagłośnić ważne sprawy i to nie tylko takie, które widzę w mediach, a takie, które dotyczą każdego z nas, zwykłych szarych ludzi. Jest też moim sposobem na zarobienie pieniędzy, takim dodatkiem do blogowania, o którym już wspominałam niejednokrotnie. Taką pracą zdalną... z nieokreślonymi godzinami. Pracuję kiedy chce, ale wiem, że tylko ode mnie zależy jaki będzie efekt końcowy. I większość blogerów ma takie podejście, że im większe grono odbiorców, tym będą mieli się czym pochwalić przed agencjami i markami. Pogoń za tym jest jak pogoń za pieniądzem. Im będzie tego wszystkiego więcej, tym większy zarobek. Doskonale to wiem, bo jest to jedna z moich form zarobku, ale mimo to, dla mnie  w pełni wystarczająca. Mało biznesowe podejście, ale tak mi odpowiada. Bo im większe grono odbiorców, tym większa odpowiedzialność. Więcej pracy, odpowiadania na maile, komentarze.

Liczę się z każdym słowem, jakie się tutaj pojawia. Każdy tekst jest w pełni mój. Oczywiście, że nigdy nie będę na takim poziomie jak strony związane z branżą beauty, fashion czy parenting, bo moja tematyka jest zupełnie inna i zdaje sobie z tego sprawę, że nie każdemu ona będzie odpowiadać, ale nie czuje się przez to gorzej. Nie mam zamiaru porównywać się z osiągnięciami innych w blogosferze. Dla mnie rozwój swojego miejsca w sieci, a cała pogoń za cyferkami i nowymi odbiorcami to dwie osobne rzeczy. Albo rozwijam go tylko dla siebie albo dbam o relacje z dotychczasowymi czytelnikami. Takimi, którzy są ze mną od dawna. To jest ważne, ale nie dam się zapędzić w ten cały wyścig szczurów, bo ilość obserwujących, ilość lajków czy ilość komentarzy nie identyfikuje mnie jako lepszego czy gorszego człowieka. Nie jest żadnym wyznacznikiem.

Ostatni wpis opublikowałam miesiąc temu
Nie panikuję też już nad sprawą związaną z regularnością wpisów. Zwyczajnie z powodu braku czasu, nie zawsze mam chwilę, żeby tu zajrzeć i coś opublikować. Dla kogoś, kto prowadzenie bloga jest pracą na pełen etat i wówczas nie musi jej dzielić z milionem innych obowiązków, priorytetem będą teksty, które są angażujące, napisane zgodnie z oczekiwaniami wyszukiwarek. Priorytetem będą też dobrze wykonane, własnoręcznie zdjęcia. I nie płaczę nad tym, że ja używam tych z darmowych banków zdjęć. Albo że ostatni tekst pojawił się u mnie miesiąc temu. Jeśli mam chwile spowodowane brakiem motywacji, odkładam na chwilę pisanie i zajmuje się czym innym. A na tych, dla których blogowanie jest istotną częścią pracy i życia, nie wylewam frustracji i nie twierdzę, że skupili się tylko na świecie online. Nie oceniam. Nikogo. Robię po prostu swoje. Bez żadnej sztywnej daty przypisanej do pojawiania się kolejnych wpisów.

Szanuję swój czas, spędzając go w inny sposób niż siedzenie przed komputerem. Potrzebuję kontaktów z ludźmi, potrzebuję być offline. Nie przekładam w żaden sposób świata wirtualnego na coś ważniejszego, niż rzeczywistość. Nie tworzę całej masy relacji, nie dzielę się każdym kawałkiem swojego życia w mediach społecznościowych. Nie przeglądam bezsensownie portali. Szanuję swój czas. W wielkim skrócie, nie ustalam ścisłych ram czasowych. Publikuje wpisy wtedy, kiedy mam na to ochotę. Nie siedzę w internecie non stop, bo nie czuję takiej potrzeby. To jest mój blog i nie gonię za dorównywaniem innym, bo cieszy mnie to, co udało mi się osiągnąć do tej pory.

Po prostu robię swoje. Tak jak najlepiej potrafię.