DEFINICJĄ SUKCESU NIE JEST BOGACTWO ANI SŁAWA...


Czym jest sukces? W poradnikach wszelkiej maści spotyka się różne jego opisy. Każdy jednak obejmuje małe, często przez nas niedoceniane, a może i nawet niezauważalne osiągnięcia. Po co patrzeć na siebie w kategoriach kobiety sukcesu, skoro nie śpi się na pieniądzach i nie pokazują nas na pierwszych stronach wszystkich gazet? W masowym odbiorze mylimy sukces z bogactwem i sławą. Osoby przegrywające nierówną walkę z rzeczywistością mają przypadłość wierzyć, że tylko w blasku świateł jupiterów pieniądze zleciałyby się jak ćmy. A zaraz za nimi szczęście.

Dla mnie na sukces składa się ze wszystkich osiągnięć, nawet tych najmniejszych. Dokonuje ich każdego dnia, bo robię rzeczy, które mnie interesują. Jestem szczęśliwa, kocham to, co robię. I doszło do mnie, że największym problemem każdego z nas jest strach. Tak, wiem, Ameryki nie odkryłam. Mogę szczerze przyznać, że jakoś nie widziało mi się zakładać bloga. Z każdym projektem nie wiedziałam, czy moje serce to wytrzyma, bo mimo że większej części jeszcze nie zaczęłam, to już się bałam, że NIE DAM RADY. Głupie, prawda?

Chcę powiedzieć, że sukces nie odznacza się zawsze bogactwem i sławą i szczęśliwym życiem. Im więcej zaczyna się dziać wokół Ciebie, tym więcej dzieje się w Tobie. A z tym zaczynają się problemy, wiecznie niepozałatwiane sprawy...

Mówi się, że bycie aktorem to spełnienie marzeń, zwłaszcza jeśli już jako dziesięcioletnie dziecko zgarniasz całkiem niezłe siano. To znaczy, nie Ty, tylko Twoi rodzice, którzy wiązali koniec z końcem utrzymując wielodzietną rodzinę. A skończyło się to walką o pieniądze, a konkretnie o prawo do opieki nad synem. Mówię tu o Macaulayu Culkinie. Na pewno jest wam znany z roli "Kevina samego w domu".

Kurt Cobain nagrał płytę, która była hymnem pokolenia. Wiele tras koncertowych za nim, jego przeboje na samych szczytach playlist. Mało kto wie jednak, że był dzieciakiem z problematycznej rodziny, a wewnętrzne rozdarcie próbował zaszyć heroiną. Kilka razy przedawkował narkotyki, mimo to dopiero strzał w głowę pozwolił mu się uwolnić od kulis sławy i depresji.

A Maryline Monroe? Świat zapamiętał ją jako ikonę popkultury i symbol seksu. Każdy patrzył tylko przez ten pryzmat, przez to co widzą na pierwszym planie. Jednakże pod tym kryło się coś więcej. Sierociniec, szpital psychiatryczny, a na końcu odebranie sobie życia. A po drodze jeszcze kilka innych spraw...

Niektórzy postawią sobie pytanie: ale dlaczego? Wydaje się, że mieli wszystko i nic im nie brakowało. Otóż nie. Bogactwo, pieniądze to nie są najważniejsze aspekty życia, nie zastąpią najważniejszych wartości. A poza tą całą otoczką, którą my widzimy i wydaje nam się idealna, kryje się coś więcej. To ludzie tacy sami jak my, z problemami i różnymi przejściami. 

KOBIETY, DBAJMY O SIEBIE! DZIEŃ KOBIET Z AMFORA.PL


Co jako pierwsze przychodzi Ci na myśl kiedy słyszysz hasło "zadbana kobieta"? Na pewno wygląd - zgrabna, szczupła sylwetka, lśniące włosy i gładka cera. Każda z nas chce dobrze się czuć we własnej skórze i wyglądać pięknie. Jednak w dobie szału zarządzania czasem, robienia masowo list rzeczy do zrobienia i spełniania się na każdych polach, nie tylko zawodowych, zapominamy o najważniejszym: o sobie. 

Wiele z nas nie jest w stanie zostawić swoich obowiązków, choćby na jeden dzień i poświęcić tego czasu sobie. Co więcej, zauważyłam, że znaczna część uważa, że troska o siebie to czysty egoizm. Ale wcale nie chodzi tutaj o to, aby rzucać wszystko w diabły i siedzieć bezczynnie, a o to, aby czerpać z całego dnia jak najwięcej, a następnie znaleźć czas na to, co sprawi, że chociaż przez chwilę będziemy mogły poczuć się dobrze.


Wydawałoby się, że znalezienie chwili na jakąś głupotę jest absurdem, podczas gdy chcemy być takie wszechstronne i planujemy każdą minutę swojego życia. Zaskoczę was -  nie jest. Istnieje wiele sposobów na zadbanie o siebie - chociażby nasze zdrowie! A dla mnie dbanie o siebie to nie jest egoizm. W żadnym wypadku. Stawianie siebie na ostatnim miejscu to moim zdaniem, głupota. 

Chcę Wam uświadomić, że chociażby taki wieczór dla siebie jest ważny. Nie mówię tu o godzinie, ba, nawet nie pół godziny, ale przynajmniej o tych piętnastu minutach. No nie wiem, typowe pierdoły: nałożenie maseczki na włosy (np. KLIK), twarz (np. KLIK), malowanie paznokci albo przedłużenie kąpieli o następne dziesięć minut. W ciągu tego czasu powinniśmy odciąć się od wszelkiego stresu i obowiązków, a wyluzować się i zadbać o odrobinę komfortu.

ZASADA PIERWSZEJ MYŚLI
Czyli krótko mówiąc "akcja-reakcja". Nie szukam wymówek co do swoich postanowień i nie pozwalam, by cokolwiek mnie rozpraszało. Tak naprawdę ta zasada może być wykorzystywana w każdej dziedzinie życia, nie tylko w kwestii dbania o siebie. 


Oczywiście na topie są teraz lakiery hybrydowe, stąd też polecam te ze strony Amfora.pl! Mogą być idealne jako prezent z okazji Dnia Kobiet. Linki:


MIEJ PLAN 
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie źródłem motywacji, a zarazem satysfakcji jest odhaczanie osiągniętych celów. Zapisujcie je na kartce i każde zrealizowane skreślajcie - powód do dumy jak i siłą napędowa.

KONIEC PORÓWNYWANIA SIĘ DO INNYCH I Z WAMPIRAMI ENERGETYCZNYMI
Frustracja rośnie, gdy porównujemy się do innych. A byłoby dobrze po prostu gdybyście znalazły jakąś inspirację i z niej uczyniły motywację. Świetnym narzędziem do tego jest Instagram, gdzie znajdziecie mnóstwo profili kobiet, które wiedzą jak o siebie zadbać. 

Koniec również z tzw. wampirami energetycznymi, które na każdym kroku myślą o tym, jak pochłonąć naszą całą siłę do życia. Ciągle nas krytykują, narzekają i nastawiają negatywnie do całego świata. 
Ciekawa jestem co Wy robicie, aby znów "chciało się Wam chcieć"? 
Co Was motywuje do dbania o siebie?

SKLEP-PRESTO.PL - JAK AKTYWNIE SPĘDZIĆ FERIE ZIMOWE | NOWOŚĆ DLA UŻYTKOWNIKÓW


Ferie zimowe wiążą się z ogromem wolnego czasu, wyjazdami i przede wszystkim z dwutygodniowym wypoczynkiem. Zazwyczaj już wcześniej kłębią się w naszej głowie pomysły jak wykorzystać każdą wolną godzinę, niestety - często bywa tak, że nasze myśli spoczywają tylko na planach. O ile odpoczynek uważam za ważny, o tyle lepiej czuję się działając produktywnie. Zwykłe nic nie robienie sprawia, że motywacja z czasem maleje, aż w końcu zamiast być pełna energii, jestem kompletnie wyzuta z entuzjazmu.


CO WIĘC MOŻNA ROBIĆ PODCZAS FERII (CZY TEŻ INNEGO WOLNEGO CZASU)? Moje propozycje:

WYJEŻDZAJ
Wykorzystaj chwile, aby nie siedzieć bezczynnie w domu. Jeśli znajomi proponują Ci wyjazd, a Twój budżet Ci na to pozwala - zgódź się. Może być to okazja, dzięki której przeżyjesz niesamowitą przygodę, a nawet pokochasz zimę, jeśli należysz do jej zagorzałych przeciwników. Najważniejsze jest to, aby być otwartym na nowe wyzwania. To świetny sposób na spędzenie czasu, który może przynieść wiele cudownych wspomnień.

POPRAW SWOJE ZDOLNOŚCI KULINARNE
Ile razy było tak, że ktoś nam polecił jakiś przepis łatwy do przyrządzenia albo znaleźliśmy go w internecie, ale do tej pory nie było okazji, aby samemu spróbować go zrobić? Ferie to idealny czas, aby wykorzystać w kuchni najciekawsze przepisy. Ale jeśli gotowanie to Twoja pasja, to może przygotuj coś nowego? Sushi, coś z kuchni meksykańskiej, domowa pizza albo ciasto. Najlepiej z kimś - więcej zabawy!


ROZWIJAJ SWOJE PASJE I PODEJMUJ SIĘ NOWYCH WYZWAŃ
Rozwijaj swoje talenty, ale również pozwól na odkrycie nowych. Bądź również otwarty na nowe znajomości, inspiruj się! Załóż bloga, zrób zdjęcia, przygotuj coś. Postaw na swoją kreatywność!


ĆWICZ
Niektórzy do sportu potrzebują motywacji, zaś niektórzy bez niego nie potrafią się obejść. Korzyści z bycia aktywnym jest mnóstwo, mimo to wiele osób wymiguje się od ćwiczeń zasłaniając się własnym lenistwem, chwilowymi niedyspozycjami czy też brakiem czasu. Mając trochę więcej wolnego czasu niż zwykle możemy poświęcić całą uwagę na ulubioną formę ruchu. Bez sztywno narzuconych godzin. Każda z nich przynosi korzyści w postaci dobrego samopoczucia, dodatkowego zastrzyku energii, satysfakcji, że zrobiliśmy coś dla siebie, poprawy kondycji fizycznej i formy psychicznej.

Kiedy uprawiamy sport, znacznie większą uwagę przywiązujemy do tego, co jemy. Dostosowujemy również swoją dietę do intensywności wysiłku, rodzaju i częstotliwości. Kiedy trenujesz twój organizm domaga się pełnowartościowych posiłków, a nie ich zamienników czy zapychaczy. Nie pozwoli Ci również na stosowanie głodówek oraz eliminowanie zdrowych składników odżywczych. Aktywność fizyczna jest jednym z najważniejszych elementów prozdrowotnego stylu życia. Rower, rolki, pływanie, tenis, siatkówka, fitness czy chociażby spacery - jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Kiedy pogoda na to nie pozwala, można ćwiczyć w domu. Wiem, że pewna większość nie lubi propozycji ćwiczeń sportowców oferowanych w filmikach na YouTubie, także może warto zakupić jakiś sprzęt? Z własnego doświadczenia polecam orbitrek oraz rowerek stacjonarny.

Linki:
1. NILS Extreme Łyżwy juniorskie NH1105 A Blue r. M (35-38)
2. NILS Extreme Łyżwy Hokejowe NH0320 A Niebieski Rozm. S (31-34) (18-0-542)
3. Salomon Wiązania do nart biegowych Salomon S71584 - S71584
4. Body Sculpture Orbitrek magnetyczny Universa BE3100
5. HMS Orbitek magnetyczny (H4402)
6. Zipro Rower stacjonarny magnetyczny Prime Zipro


Dodatkowo powstała nowość dla użytkowników Presto mogących zbierać punkty wymienialne na nagrody/rabaty w zamian za aktywność na tej stronie oraz innych domenach należących do tej firmy (morele.net, amfora, hulahop.pl, pupilo, budujesz). Ranking wygląda następująco:



Zapraszam więc do odwiedzenia strony https://www.sklep-presto.pl/ oraz innych domen należących do firmy. Warto zapoznać się z ich ofertą. :)

NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ...


Nie da się zapomnieć... Wszystkich wydarzeń, które miały wtedy miejsce. Czerwiec czterdziestego pierwszego roku... 
Obudziłam się nad rankiem. Słońce. I niezwykła cisza. Niepojęte milczenie. Nikt nic nie mówił. Nikt nie rozmawiał.  Żadnego ruchu na ulicach. Wydawało mi się to dziwne. Nigdy tak nie było. Pamiętam, że dopiero później wszystko zrozumiałam. Wybuchła wojna. Rodzice kręcili gałką radia, a wtedy słowa Mołotowa wszystko potwierdziły.
Zaczęły towarzyszyć mi miliony uczuć. Najbardziej strach rozpędzający się po całym ciele. Nic nie wiedziałam o śmierci. Nikt nie zdążył mi o niej wytłumaczyć. Od razu ją zobaczyłam...

Bomby latające z jakimś dźwiękiem, z wyciem. Te dźwięki były straszne. Karabiny strzelające z samolotów. Człowiekowi w tamtym momencie wydawało się, że wszystkie kule lecą do niego. Najgorsze było to, że nie wiedziałam, jaką niespodziankę niesie mi jutro... Miast już nie było. Niczego nie było. Pozostały tylko ruiny. Ten drewniany domek, który stał zza rogiem, a wokół niego i na parapetach doniczki z kwiatami. Nic po nim nie pozostało. Wszystko było wypalone. Ogień powoli się rozprzestrzeniał, buchając ze wszystkich stron i nie oszczędzając nic, a dym unosząc się wypełniał ulice i przesłaniał niebo...

Widziałam ich. Ludzi uciekających, z pełnymi workami konserw, cukierków. Niosących garnki z cukrem, całe wory mąki. Mijałam też kobiety, biegnące z pełnymi kociołkami mleka. Zbombardowano sklepy, każdy brał jak najwięcej się da. Tylko, że trwała gonitwa czasu. Najgorzej było przetrwać zimę. Zaczął panować głód. Wiosną, żadne drzewa nie wypuściły żadnych liści, zjadaliśmy wszystkie pączki. Zdzieraliśmy nawet korę, zrywaliśmy trawę, by przetrwać. Powtarzano niejednokrotnie: 'byle do jutra'. Była też zupa z pokrzywy. Dokładnie to pamiętam, bo nawet sama ją wtedy zrywałam. Chodziliśmy z rozdętymi brzuchami. Mogłam zjeść nawet kilka litrów tego wywaru i tak się nim nie najadałam. Nieważne, ile by mi go nalali. Chociaż, dobre było i to. Bo tak naprawdę...  Nie mieliśmy nic. Z głodu wewnętrznie czułam w sobie zimno, nieustające straszliwe zimno. A choćbym cokolwiek na siebie nie nałożyła, to nadal było mi chłodno. Nie sposób było się ogrzać. Bardzo chcieliśmy żyć...


Nie wspominam żadnych dziecięcych zabaw. Żadnych figli. W sumie, żadne z dzieci już się nie śmiało. No może z początku, gdy jeszcze nie do końca wiedzieliśmy, co tak naprawdę się dzieje. Ja pamiętam tylko dom dziadka, w którym mieszkaliśmy. Żółty, drewniany, za którym stał płot, a obok niego był piasek. Ten, w którym lepiliśmy babki. Wspomnienia w kolorach, potem jak urywek z jakiegoś filmu. Mnie wynoszą dokądś, krztuszę się dymem, a wszystkie nasze rzeczy, nasz cały dobytek znajdował się na zewnątrz. Wszelkie tobołki, krzesła. Wszystko leżało na ulicy.

Szłam pustą drogą, wokół nie było nic. Żadnych oznak życia. Mama napisała na jakimś kawałku kartki moje nazwisko, imię, rok urodzenia. Włożyła mi do kieszeni i powiedziała: 'Idź' wskazując palcem na pewien budynek. Tam biegały dzieci. Okazało się, że to dom dziecka. Chciała, abym pojechała razem z nimi. Bała się o to, że zginę. Jak każde dziecko rzuciłam się na jej szyję i ze łzami w oczach nie chciałam jej puścić. To była moja mama... Odeszła mówiąc: "Widzisz, tam są drzwi. Pójdziesz i je otworzysz.' Byłam pewna, że będzie to trwać najwyżej kilka dni. Nikt mi nie wytłumaczył, że to może trwać bardzo długo, nawet parę dobrych lat. Długo czekałam. Co noc patrzyłam przez okno budynku domu dziecka. Miałam nadzieję, że ujrzę w nim moją mamę idącą po mnie, miałam nadzieję, że to koniec i już wszystko będzie dobrze. Niestety... Wojna się skończyła. A mamy dalej nie było...

Jeszcze wcześniej, kiedy mieszkałyśmy w domu dziadka, zbieraliśmy się czasem przy stole, patrząc na fotografie ukazujące naszego tatę. Był on na froncie, przychodziły od niego listy skierowane do nas. Rzadko je otrzymywaliśmy, ale grunt, że mieliśmy z nim jakikolwiek kontakt. Po ostatnim odpisaniu na jego wiadomość, odpowiedzi już nie otrzymaliśmy...

Nie, nie da się zapomnieć. Ale ja nie chce tego wszystkiego pamiętać. To jest właśnie najgorsze. Ilekroć staram się, by puścić w niepamięć wszystkie sytuacje, które mnie wtedy spotkały, to i tak wracają do mnie w najmniej odpowiednim momencie. Wszystkie wspomnienia nadal tkwią we mnie. A ja... Ja, pomimo upływu tylu lat, chciałabym, aby mama wróciła, a tato odpisał na mój list. Chciałabym, aby byli przy mnie. Chciałabym poczuć jeszcze chociaż raz, przez chwilę, magię rodzinnego ciepła...

NAJBARDZIEJ IDIOTYCZNA ETYKIETA, JAKĄ NARZUCA NAM SPOŁECZEŃSTWO


Kiedy jakiś czas temu odbierałam swój dowód osobisty, czyli oznakę "że jestem dorosła" czułam przerażenie, bo ja wcale się taka nie czułam. Sam wiek niczego nie zmienił, poza kilkoma aspektami, które się "osiąga" wraz z jego nadejściem. Mimo wszystko mentalnie dalej byłam w piaskownicy i mało wiedziałam jeszcze o życiu. Nie wiedziałam jeszcze dokładnie co chcę robić. Co prawda, miałam już pewne plany, ale to nadal były tylko zarysy. 

Osiemnastka, to według mnie trochę taka oklepana etykieta, bo ma się nijak do przystosowania funkcjonowania w społeczeństwie. Zresztą, podobnie jest chyba z każdą inną. O ile z roku na rok nabierasz coraz większy bagaż doświadczeń, bo popełniasz błędy, wyznaczasz sobie priorytety czy twardo walczysz o swoje to wcale nie oznacza, że im bardziej starszy jesteś, tym bardziej powinieneś wysłuchiwać "sugestii" ludzi twierdzących co Ci wypada, a czego nie. Bo wiek to najbardziej krzywdząca etykieta jaka została nam narzucona przez społeczeństwo. Wynikająca z tego, jak wścibscy potrafią być ludzie, którzy aż nadto interesują się życiem innych. Na przykład ja, mając x (nieważne ile) lat słyszę, że powinnam mieć już dziecko. Idiotyzm. Nic nie muszę. Nie przystoi żyć pod schemat, oczekiwaniami innych ludzi, samemu nie wiedząc, czego tak naprawdę się chce. Nie muszę żyć z góry zarzuconą mi fabułą, przez innych. Sama piszę scenariusz. 


O nie, mam 25 lat, muszę już zacząć układać sobie plan, aby wiedzieć, co robić przez resztę życia.
O nie, mam już 30 lat i jestem sama, powinnam już się hajtnąć, a najlepiej z byle kim. Aby szybko. 
O kurde, właśnie stuknęła mi 40, nie zrobię tego i tego, bo przecież jestem już na to za stara.


Kurwa, ludzie. To tylko cyfry. Nie sugerujcie się nimi ani radami od ciotek, bo skończycie przy ołtarzu z osobą, której wcale nie chcecie poślubić; z kredytami, z których nigdy nie wyjdziecie. Przegapicie tyle zajebistych chwil, których nikt za Was nie przeżyje, a to to tylko dlatego, bo ktoś Wam powiedział, że czegoś Wam nie wypada ze względu na Wasz wiek. Nieważne czy macie 20+, 30+ czy 40+ - zawsze możecie zacząć wszystko do nowa. To wasze życie i to Wy decydujecie o każdym Waszym nowym postanowieniu. Jeśli coś jest ok i sprawia Wam radość, to czemu nie? :) Niech nie ogranicza Was nic, zwyczajne i nic nieznaczące pierdolenie ludzi. Z wyjątkiem jednego - starości, kiedy już nie będziecie fizycznie zdolni do zrobienia czegoś. Najważniejsze jednak to czuć się dobrze, niech więc wiek nie będzie Waszą wymówką do spełniania marzeń i podążaniem za celem :)

Znacie może Josefinę Monasterio? 71-letnia kobieta, która jest kulturystką. Zaczęła intensywne treningi dopiero w wieku 59 lat. Jest dowodem na to, że można prowadzić zdrowy tryb życia w każdym wieku i zmienić swoje ciało. Można? Można. Zresztą, jeśli przejrzycie internet zobaczycie, że nie jest jedyna ;)

Czas będzie zawsze uciekał. Tylko, że on nas nie definiuje. 
Definiuje nas to, jak ten czas wykorzystamy. 

SKLEP-PRESTO.PL - LISTA PREZENTÓW ŚWIĄTECZNYCH | POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

Za każdym razem, gdy zbliża się Nowy Rok, przygotowujemy nową listę postanowień noworocznych. Nauka nowych języków, zgubienie kilku kilogramów, znalezienie lepszej pracy, rzucenie palenia czy zwiedzenie kawałka świata. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zderzamy się z rzeczywistością. Wraca codzienna praca, problemy finansowe. Niektórzy walczą jeszcze o swoje marzenia, ale po drodze potykają się o dość znaczące błędy, przez co ich postanowienia muszą zostać zawieszone. Odkładają to na półkę o nazwie "rzeczy do zrealizowania" i czekają na kolejną magiczną datę. Mimo tego i tak po raz kolejny się "złamią" i cele dalej będą tylko pustymi obietnicami. Rozbieżność między stanem aktualnym, a tym, co sobie założyliśmy, jest na tyle rozbieżna, że motywacja z czasem się coraz bardziej obniża... Dlatego dziś przedstawię Wam kilka moich sprawdzonych porad na to, jak zrobić, aby nieudany finał zamierzonych celów nie spotkał Was po raz kolejny.


Rok temu założyłam sobie, że w 2017 muszę zdać prawo jazdy (o którym pisałam tutaj: KLIK) i egzamin zawodowy A26. Jedno jak i drugie zrealizowane. Oczywiście nie ma tak, że to, co sobie zaplanujemy przyjdzie ot tak samo, na każde postanowienie musimy ostro pracować. Niektóre wymagają też od nas mnóstwa wyrzeczeń.

Silna wola to podstawa!
Jeśli jest u Ciebie z tym krucho, to również kruchy będzie Twój wynik. Nie należy to do najprostszych, ale niestety musisz przygotować się na występujące przeszkody i pokusy. Omijaj miejsca, w których możesz być o krok do zaniechania swojego postanowienia. Walter Mischel przeprowadził badania, które wykazały, że aż dwie trzecie społeczeństwa ulega pokusom. Dołącz do grupy tych "lepszych", którzy charakteryzują się mocnym charakterem i silną wolą i zrealizuj swoje zamierzenie. 

Rób to z głową!
Nie zakładaj od razu rzeczy niemożliwych do zrobienia, dopasuj je do swojego trybu życia! To bardzo istotne. Kiedy mówisz "chcę zacząć zdrowo się odżywiać" lub "chcę schudnąć" zacznij od metody małych kroków. Nie katuj się codziennymi treningami, wyznacz np. trzy dni w tygodniu,  w których przeznaczysz 30 minut (lub tyle ile dasz na początek radę) na ćwiczenia. Jeśli nie lubisz takiej formy aktywności, możesz poradzić się na maszyny, wszystko znajdziesz w sklepie sklep-presto.pl! Z własnego doświadczenia polecam orbitrek i rowerek, na których ćwiczę w domu.


LINKI:

W swojej diecie pij więcej wody, zadbaj o regularność spożywania posiłków, zamień dotychczasowe produkty na ich zdrowe zamienniki. Oczywiście możesz zrobić od razu totalną rewolucję w swojej kuchni, ale gwarantuję Ci, że za jakiś czas wróciłbyś do dawnego trybu życia. 

Ponadto zdradzę, że mózg lubi otrzymywać konkretne instrukcje, więc zamiast powtarzania "schudnę" zacznij mówić, że "dziś na śniadanie przygotuję musli" albo "dzisiaj zrobię dłuższy trening, przede wszystkim dla lepszego samopoczucia". 

Wyznacz dokładny termin, stwórz ramy czasowe
Ludzie często porzucają zamierzone rzeczy, często w których trakcie już są. Wszystko za sprawą tego, że nie widzą efektów swoich działań i brakuje im przez to motywacji do dalszej walki. Możesz stworzyć zeszyt, w którym zapiszesz termin od-do i będziesz każdego dnia go uzupełniać. Ilość "produktywnych" dni z pewnością podniesie Cię na duchu.

Moje postanowienia na 2018 rok to między innymi zakup własnego auta, prawo jazdy B+E, dobrze płatna praca za granicą. Zobaczymy co z tego wyjdzie. A wasze? Piszcie w komentarzach!

Jednakże skoro jesteśmy przy postanowieniach zatrzymajmy się także na świętach! Zostało mało czasu, ale jeśli nie macie pojęcia jaki prezent kupić, przygotowałam dla Was listę ze strony sklep-presto.pl, na których znajdziecie mnóstwo ciekawych produktów dla sportowców i nie tylko!

AUTORYTETY, KTÓRE NIE MAJĄ NIC WIĘKSZEGO DO PRZEKAZANIA, NIŻ MOTYWACYJNY BEŁKOT


Prawdziwe autorytety, niestety, odchodzą. Samo ich słowo nabiera nowych znaczeń, czego dowodem są dziesiątki jego synonimów pojawiających się w internetowych słownikach. Mówię o tym, bo internet to miejsce, w którym każdy może wykreować swoją osobę. Denerwuję mnie jednak fakt, że są to ludzie płytcy, bez większych ambicji i żadnych wartości i to oni stają się w dzisiejszych czasach autorytetem dla młodych osób. Odnoszący się brakiem szacunku względem innych, którzy nie potrafią przekazać żadnych doświadczeń życiowych czy zawodowych.

Autorytet bierze odpowiedzialność za wartości, które reprezentuje, które są dla niego ważne oraz swoją postawę. Obecnie takie osoby budują swój wzór przy wsparcie mediów, głównie właśnie tych społecznościowych. Niestety są one dociekliwe i wyśledzą każde możliwe potknięcie, zauważą każdą niespójność pomiędzy deklarowanymi poglądami, a postępowaniem, dlatego osoby, które chcą sobą coś reprezentować powinny łączyć wiedzę i doświadczenie z konsekwencją i życiem w zgodzie z określonymi wartościami. A zauważyłam, że tego niestety brakuje.

Jeśli ktokolwiek jest dla Ciebie nieomylnym autorytetem i bezkrytycznie wierzysz w jego słowa, jeśli odrzucasz jakąkolwiek teorię tylko dlatego, że on ją opluwa to oznacza, że masz siebie samego za głupca i głęboko gardzisz swoją inteligencją. Bezrefleksyjnie wierzysz w każde rzucone Ci 'dowody'.
Media mydlą nam oczy zacierając ślady prawdziwości człowieka i kreując własną prawdę, w którą my naiwnie wierzymy, uznając taką osobę za najdoskonalszy wzór do naśladowania...


Wielki bum fitnesowy, który obecnie panuje, to połączenie choro-zdrowego trybu życia. Ludzie szukają złotego środka do osiągnięcia wymarzonej sylwetki, ślepo wierząc człowiekowi, który nagle znikąd się pojawił i to podobno z kilkuletnim doświadczeniem, nie zwracając uwagi na to, jak duże ilości suplementów taka osoba zażywa. Jeszcze do nie tak dawna nie było wszystkich środków, które mają na celu nas wspomóc, wszystko było osiągnięte ciężką pracą sportowców. 

Kiedy się dowiedziałam, że pewna fit-para wydała książkę na temat diet i treningów, która ma z tym tyle wspólnego, co nic, złapałam się za głowę. Na spotkaniach autorskich można było zauważyć pięciokilometrowe kolejki gimnazjalistów 'bijących się' o głupi podpis na papierze. Czy ktoś z niewielkim stażem treningowym i blogerka modowa mogą przekazać coś więcej, niż tylko motywacjny bełkot? Kurwa, chyba nie.

Ludzie odrzucają prawdziwych sportowców takich jak Arnold Schwarzenegger, Usain Bolt czy innych ciekawych i mądrych ludzi z doświadczeniem w danych dziedzinach, którzy z pewnością pod każdym kątem mogą przekazać coś o wiele bardziej wartościowego na rzecz ludzi, którzy nie mogą pochwalić się atrakcyjnością merytoryczną.

Uważam, że warto mieć autorytet, jeśli chcemy w danej dziedzinie się ukierunkować, zaczerpnąć wiedzy od kogoś innego, kogoś kto już przetarł szlaki. Z tym, że jednak nie musicie iść krok w krok tymi samymi ścieżkami, tylko znać kierunek. Niestety mamy coraz mniejsze i niższe oczekiwania... Może gdybyśmy byli bardziej wymagający, byłoby zupełnie inaczej.

WSPÓŁPRACA BLOGOWA - JAK ZACZĄĆ I JAK JĄ NAWIĄZAĆ?


Jako autorzy bloga skupiamy się na naszej pracy: na pisaniu odpowiednich i wartościowych dla czytelnika treści oraz na budowaniu unikalnego miejsca w sieci. Prawie każdy z nas prędzej czy później podejmuje współpracę reklamową z jakąś firmą. Dlatego też dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami oraz doświadczeniem, które - mam nadzieję - okażą się przydatne. 

Zacznę od tego, że nikt z nas nie otrzymuje niczego za darmo. Każda rzecz wymaga od nas przetestowania, stworzenia subiektywnej i profesjonalnej opinii, która ma zapewnić dobrą reklamę dla marki. Form współprac jest wiele, a nawiązywanie ich zależy najczęściej od liczby UU, jakości zdjęć oraz tekstu.

Na jakim etapie zacząć współpracę z firmami?
Nie ma określonego momentu, w którym można się jej podjąć. Jednakże z pewnością jej nie nawiążesz jeśli Twoje wpisy są nieciekawej treści (poprawność językowa i stylistyczna to element, bez którego żaden bloger daleko nie zajdzie), a wygląd nie zachęca do pozostania na dłużej (jest to rzecz, na którą najpierw zwraca się uwagę). Szata graficzna powinna być przede wszystkim czytelna, przejrzysta i minimalistyczna. Nie sugeruj się także krążącymi po blogosferze mitami, że współprace nawiązuje się od 1000 obserwatorów. Oczywiście są firmy, które zazwyczaj tylko takich blogerów przyjmują, ale statystyki z blogspota już dawno nie są brane pod uwagę na rzecz tych z Google Analytics (liczba UU - czyli unikalnych użytkowników).

Warto więc uzbierać całkiem niezłe grono czytelników, własny styl i wygląd bloga oraz napisać kilka dobrych wpisów, aby dojść do wprawy.

Czekać na oferty czy wyjść samemu z propozycją?
Obecnie blogosfera jest zasypana różnymi autorami, więc firmom ciężko dotrzeć do osób prowadzących wartościowe strony. Nic się nie stanie, jeśli osobiście wyślesz ofertę współpracy do wybranych marek. Jasne, że lepiej gdy to przedsiębiorstwo odzywa się do nas pierwsze - wtedy mamy większe pole do negocjacji jak najlepszych dla siebie warunków, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu wyjść z propozycją.

Jakie są możliwe formy współpracy?
Wymiany banerów reklamowych, recenzje produktów, wpisy i wyjazdy sponsorowane, programy afiliacyjne, napisanie wpisów na konkretny temat. Tego jest mnóstwo, więc jeśli chcecie mogę poświęcić temu oddzielny post.


Czy wiek ma znaczenie w nawiązywaniu współpracy blogowej?
I tak i nie. W tej kwestii nie ma ograniczeń wiekowych, jednakże trudno oczekiwać dobrej reklamy produktów ze strony dwunastolatki z myślą, że podbije ona cały internet. Poza tym są firmy, które oczekują przy podpisywaniu umowy zgodę rodziców bądź opiekuna prawnego. No chyba, że jesteście pełnoletni. Musicie wiedzieć jednak, że firmy darzą większym zaufaniem osoby powyżej 16 roku życia, ze względu na lepszą jakość recenzji.

Czy opłaca się zakładać bloga dla samych współprac?
Nie! Jeśli chcesz założyć swoją stronę dla 'darmowych' rzeczy to przemyśl to raz jeszcze. Nie o to chodzi w blogowaniu. Powinno być to tylko dodatkiem, a nie powodem, dla którego ją prowadzisz. Nikt nie będzie Cię czytał ani szanował, jeśli będziesz się tylko na tym skupiać - mogę Ci to zagwarantować.

Jak zachęcić firmy do współpracy?
Jeśli spojrzycie na górny pasek na mojej stronie możecie zauważyć zakładkę "WSPÓŁPRACA/COOPERATION - myślę, że każdy, doświadczony bloger powinien mieć w widocznym miejscu taki odnośnik. Najlepiej, by taka informacja była dobrze rozwinięta: krótka wzmianka o swojej działalności, historia bloga, najczęstsze tematy jakie poruszasz, możliwe formy współpracy, a jakimi nie jesteś zainteresowany (to jak zaprezentujesz dany produkt jest kwestią indywidualną), kontakt mailowy, lista z nazwami firm, z którymi miałaś przyjemność dotychczas współpracować.

Jak złożyć ofertę współpracy?
Najlepiej jest to robić poprzez kontakt mailowy, ale można również telefonicznie. Nie radzę przesyłać to sms-em albo przez portale społecznościowe - świadczy to tylko o braku profesjonalnego podejścia, nikt nie weźmie takiej propozycji na poważnie. Im większa jest nasza kultura osobista oraz pełniejsza oferta, tym większa szansa, że firma przyjmie naszą propozycję.


WZÓR MAILA Z PROPOZYCJĄ WSPÓŁPRACY


1) Zwrot grzecznościowy: "Dzień dobry" lub "Witam serdecznie".
2) Wiadomość: zacznijmy od tego, że nie może być ona ogólnikowa, typu kopiuj-wklej, wysyłana do tysięcy różnych firm. Nie muszę chyba też podkreślać, że na maile o treści: "Czy współpracują Państwo z blogerami?" lub "Prowadzę bloga pod adresem xxx. Jesteście zainteresowani współpracą?" nie otrzymacie odpowiedzi lub będzie to odpowiedź odmowna (choć zazwyczaj nie ma nawet takiej).

Bloger w takiej wiadomości musi zawrzeć wszystko: kilka słów o sobie, od kiedy prowadzi bloga, jaką tematyką się zajmuje, ile ma wejść miesięcznie (można tu umieścić informacje na temat miesięcznych UU, a najlepiej by były one w formie screenu dołączonego w załączniku), jaki jest jego pomysł na współpracę oraz czego oczekuje od firmy.

Przykład: 
Nazywam się xyz. Od x lat prowadzę bloga, który znajduje się pod adresem xxx. Zamieszczam tam wpisy o tematyce kulinarnej, są to głównie przepisy mojego autorstwa na dobre i dietetyczne posiłki. Każdy tekst staram się dopiąć na ostatni guzik, a zdjęcia wykonuję najwyżej jakości, gdyż są robione lustrzanką. Piszę właśnie do Państwa, ponieważ chciałbym dać propozycję współpracy barterowej (na zasadzie produkt-reklama). Jestem pewien, że z czystym sumieniem mógłbym polecić je swoim czytelnikom - w niektórych artykułach bazowałem na żywności Waszej firmy i się sprawdziły. Oprócz reklamy na blogu oferuję promowanie marki na portalach społecznościowych, takich jak Instagram czy Facebook. Uważam, że nasza współpraca mogłaby być owocna i przynieść korzyści obydwu stronom. Statystyki z Google Analytics dołączyłem w załączniku. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

Możesz tu również przesłać ewentualnie podobne artykuły czy też opinie od poprzednich firm, z którymi nawiązałeś współpracę.

To na tyle jeśli chodzi o ten wpis. Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach, chętnie na nie odpowiem!

A jakie są Wasze doświadczenia z firmami?

SZUKASZ DOBREJ JAKOŚCI AKCESORIÓW GSM? SKLEP 4GSM.PL JEST DLA CIEBIE!


Sklep internetowy 4GSM jest dynamicznie rozwijającą się firmą, na bieżąco poszerzającą ofertę dostępnych produktów. Posiada w ofercie bardzo szeroki asortyment akcesoriów GSM. Oferuje oryginalne akcesoria, takie jak ładowarki, baterie, słuchawki czy kable, jak również oryginalne części serwisowe, w tym wyświetlacze, baterie czy taśmy dla produktów Apple, Samsung, Huawei, LG i wiele innych. Osoby, które szukają dobrej jakości produktów do ochrony smartfona przed zniszczeniem, czy też uszkodzeniami mechanicznymi, między innymi etui do telefonu, również znajdą tu coś dla siebie. Firma ma w asortymencie szeroki wybór marek: SPIGEN, Ringke, Case-Mate czy Otterbox. Cechują się one dużą starannością wykonania i dbałością o stronę estetyczną. W asortymencie do ochrony telefonu również są szkła hartowane czy folie ochronne. Szeroki wybór, jeśli chodzi o producentów smartfonów, takich jak Huawei, Apple czy HTC, sprawia, że dany produkt można dopasować niemal do każdego urządzenia.



A jeśli szukasz uchwytu samochodowego czy rowerowego znajdziesz tutaj duży wybór produktów iOttie, Oso Mount, Quad Lock. Są to marki, których rozwiązania cenią rzesze klientów na całym świecie. Dostępne są uchwyty na szybę, na kokpit, do kratki, w slot CD, jak i również magnetyczne, indukcyjne bezprzewodowe czy też motocyklowe.



W ofercie jest również duża gama słuchawek. Zarówno przewodowe, jak i bluetooth, podstawowe modele oraz bardziej zaawansowane z lepszym odzwierciedleniem dźwięku. Z tego, co zauważyłam, większość słuchawek posiada wbudowany mikrofon, dzięki czemu umożliwia to korzystanie z nich, jako zestawu słuchawkowego i prowadzenie wygodnej rozmowy. 


Dla każdego towaru wyświetlana jest jego dostępność w sklepie. Istnieje także możliwość sprowadzenia interesującego produktu z magazynu głównego po wcześniejszym umówieniu. 

Serwis GSM w Warszawie oferuje również szereg usług naprawczych telefonów: wymianę wyświetlaczy, baterii czy też naprawę płyt głównych. Zajmuje się także odzyskiwaniem danych czy też wymianą przycisków.

Zapraszam do odwiedzenia sklepu! 

Wpis powstał przy współpracy z serwisem 4GSM