NIC NA JUTRO


Ciągle na coś czekamy.
I ciągle coś przekładamy, obiecując sobie, że "zacznę od jutra". 
Tylko, że nadchodzi ten następny dzień i wcale nic się nie dzieje.

Doskonale wiem, że nic nie jest idealne. I choćbyś próbował na siłę dotrzeć do takiego momentu, w którym osiągniesz perfekcyjny stan to zawsze po drodze trafisz na przeszkody, z którymi będziesz musiał się zmierzyć.

Żyję tym co jest teraz, teraźniejszością. Według mnie nie ma sensu rozpatrywać się nad wspomnieniami, zwłaszcza tymi negatywnymi. Jakieś wydarzenie było i już więcej nie powróci, więc skupiam na tym, co posiadam aktualnie. To, co daje mi największe szczęście. Więc kiedy słyszę hasło " zrób to teraz" to robię to właśnie w tej chwili. Od razu. Nie czekam na nic ani nie odkładam tego na drugi dzień. Może nie potrafię wszystko zrobić zupełnie idealnie, mimo to staram się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Tak, żeby wyglądało to w taki sposób, jaki chcę.

Jeszcze nie dawno, kiedy ustalałam sobie jakiś cel do osiągnięcia odpuszczałam już na samym początku albo w trakcie jego realizacji. Ostatnio uległo to zmianie - jeśli nie poddam dnia na coś produktywnego, czuję się po prostu źle. Każde moje postanowienie  i osiągniecie wiąże się z tym, że z każdym dniem staje się coraz lepszym człowiekiem. Jestem bardziej zadowolona z siebie, odkrywam własne możliwości.  Stawiam nowe kierunki, wiem jakimi priorytetami się kieruję. Wśród nich tym najważniejszym jest przede wszystkim moje szczęście.

To, co kiedyś było tylko wyłącznie zdaniem zapisanym w moim pamiętniku "zacznę od jutra" od jakiegoś czasu staje się marzeniem, do którego realizacji dążę. Nie rzucam sobie żadnych wymówek. Nie zakładam od razu, że coś nie jest dla mnie skoro ani razu tego nie doświadczyłam. Czuję, że wszystko jest dla mnie. Bo MOGĘ. POTRAFIĘ. Po prostu. Jeśli coś, co robię daje mi szczęście to nic mi więcej nie potrzeba. Często też podejmuję się wyzwań, mimo że nie mam pojęcia czy dam radę. Tylko, że wtedy już nie ma wyjścia. Muszę dać radę.

Bo wiesz, to jest tak, że im więcej będziesz wymagał od siebie tym na więcej będzie cię stać. Momentami będziesz mieć mieć wątpliwości, ale jest to normalne. Jeśli będziesz sobie powtarzać, że musisz iść do przodu to faktycznie będziesz się starać. Innego wyjścia nie ma. Grunt to dobry plan i wdrążenie nowych, lepszych nawyków do życia, by czerpać z niego radość w stu procentach.

SILNA WOLA

Trenujemy ją przez całe życie. Sami stawiamy sobie wyzwania - kiedy chcemy schudnąć czy rzucić palenie. Gwarantuję, że już pierwszego dnia po postanowieniu będziecie zdani na próbę ulegania pokusom: leżący batonik w sklepie obok kasy czy chwila przerwy na papierosa. Nie oszukujmy się - każdy miał chwile bliskie "złamaniu", bo zastanawiał się nad porzuceniem nowo przyjętych zasad. Będziesz nie raz walczyć ze sobą, budząc się rano i nie mając ochoty pójść na siłownię. Niejednokrotnie będziesz upadać i walić pięścią w ziemię, bo coś ci nie wyszło. Ewentualnie przewinie się taka myśl, że nie dasz rady. Tylko, że to jest tak - każdy jest zdany na wzloty i upadki, ale albo będziesz piąć się dalej w górę, albo będziesz tkwić dalej w tej całej gównianej sytuacji. Wybór należy do ciebie. 

Świat nie jest ani cudowny ani chujowy. On po prostu jest. Są dwa wyjścia: albo zaczniesz coś z nim robić albo dalej będziesz negatywnie go postrzegać i twierdzić, że jest do dupy.

Uczę się na reklamie i dobrze wiem, jak bardzo marketing potrafi zamydlać oczy. Wszystko jest przedstawiane jako cudowne i przyjemnie. Ludziom w ten sposób pierze mózgi. Reklama foliowych torebek na psie gówno (posiadających oczywiście atest Instytutu Matki i Dziecka) - pokazywana jest uśmiechnięta pani, która z wielką przyjemnością sprząta pozostałości po defekacji swojego pieska, zmierzając tanecznym krokiem ku śmietnika. W rzeczywistości to jest tak: pies się zesrał. I tyle. Trzeba posprzątać. Nie ma w tej sytuacji żadnych niesamowitych przeżyć.

Bo są prologi lepszych i gorszych dni. Zajaraj się więc życiem i czerp z niego to co najlepsze. (Brzmi to trochę jak Paulo Coelho, ale mniejsza). Po prostu kolekcjonuj dobre momenty. Warto. Uwierz mi. A wiesz dlaczego? Po to, byś w podeszłym wieku usiadł w bujanym fotelu i patrząc na zachód słońca mógł stwierdzić: "Moje życie było cudowne".

Marzenia spełniają się bardzo szybko. Trzeba im tylko pomóc. 
Tak więc nie wmawiaj sobie, że "zaczniesz od jutra". Wiesz przecież doskonale, że znów odpuścisz.
Nie szukaj też żadnych wymówek.

Postaw konkretny cel i zacznij już dziś.

SZCZERZE O MOIM BLOGOWANIU

Zanim założyłam tego bloga, długo jeszcze myślałam nad tym, czy to w ogóle ma sens. Poprzedni, który prowadziłam w 2014 roku, był całkiem chętnie czytany, miał swoje grono odbiorców i w sumie w pewnej mierze gdyby nie oni nie okazałby się jeden z moich artykułów w 34 MAGAZINE. 

Jednak ja czułam jakiś niedosyt. Po prostu tego nie czułam. Moja strona coraz bardziej mnie męczyła, ponieważ nie byłam w pełni zadowolona z tego, co robię. Ciągle mi coś nie pasowało, ilekroć starałam się dopiąć każdy post na ostatni guzik. Mimo wszelkich prób, miałam wciąż wrażenie, że moje pisanie idzie na marne i że tak naprawdę to czy dodam coś nowego czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia. Domyślam się, że wy pewnie też nie raz mieliście takie poczucie, czy może nie porzucić tego, do czego tak naprawdę dążycie ot tak w cholerę? Że tak naprawdę ten punkt zaczepienia do niczego i tak nie poprowadzi?

Dwa lata temu obserwowałam działania innych polskich blogerek, które osiągnęły całkiem niezłe sukcesy w blogosferze. Czytałam ich strony, oglądałam wywiady, artykuły na ich temat. I szczerze mówiąc - był nawet taki moment, kiedy zaczęłam się nimi wzorować. Efekt był taki, że to, co pisałam nie wypływało w stu procentach ode mnie, a wszystko, co tworzyłam było pisane na siłę. Powiem wprost - nie miałam pomysłu na siebie. I chcąc dążyć do takiego 'ideału' w blogsferze, którego sama wyimaginowałam zaczęłam kurczowo inspirować się innymi osobami. Dałam się wypalić, bo zaczęłam pisać nie o tym, co mnie interesuje, a o tym, co modne. Zadałam sobie więc pytanie: "czy  w takim razie dalsze prowadzenie bloga ma jakiś sens"? No, i usunęłam bloga.


Prawda była taka, że przecież te sukcesy, które osiągały inne blogerki nie wzięły się ot tak. Wszystko wynikło z kilku lat ciężkiej pracy, wielu rożnych projektów, które zdecydowały się podjąć, a przecież większe współprace wymagają dużej odpowiedzialności. Każdy zaczyna od zera, a ja dopiero z czasem zrozumiałam, że skoro tak własnie jest, to czemu wciąż patrzę na rezultaty innych? Dlaczego nie mogę po prostu skupić się na swoich działaniach i dążeniu do własnych celów? Przestałam porównywać siebie do kogokolwiek, bo dawałam sobie przez to tylko powody do tego, by siebie nie znielubić. Nie jestem jak ktoś inny i nie będę, ponieważ nie jestem niczyją kopią.

Postanowiłam po pół roku znów spróbować, tak też 4 marca 2015 roku powstał ten blog.

Zamiar był taki - zaczęłam dzielić się tutaj własnymi doświadczeniami, wiedzą, tego, czego się nauczyłam. I jak się okazało - to było strzałem w dziesiątkę. Zaglądam często w moje statystyki na blogerze - duża liczba czytelników z Polski, ale najbardziej satysfakcjonuję mnie to, że równie tyle samo jest ich z Niemiec, Hiszpanii czy USA. Te liczby stale rosną, co znaczy, że trafiam do coraz większej liczby odbiorców. Większość uważa, żeby pisać przede wszystkim dla siebie. Prawda, ale jeśli widzę, że komuś podoba się to, co tworzę daje mi ogromną satysfakcję i motywację do dalszej pracy.

Tylko, że ja tą motywację znów straciłam. I ostatnio znów rozważałam usunięcie bloga.


Jednak tym razem przemyślałam wszystko i zrozumiałam, że na jakichkolwiek sukces trzeba pracować przez dłuższy czas (nawet latami!). Zaraz minie rok od założenia strony, więc niby dlaczego miałabym porzucić to, na co pracowałam przez ten cały czas? Chcę przede wszystkim rozwijać tu samą siebie. Chcę, by blogowanie zmobilizowało mnie do tego, by czerpać jak najwięcej z życia. Często czytam teksty motywacyjne u innych osób i nic tak nie działa na mnie jak właśnie takie posty :)

Myślę, że każdy z was nie raz miał wątpliwości. Na moim przykładzie mogę wam powiedzieć, żeby przede wszystkim:

1) Nie poddawać się po pierwszej porażce czy chociażby lekkim podłamaniu - to jest coś zupełnie naturalnego ;) Wręcz przeciwnie - powinien być motywatorem do pracy nad sobą i nie sprawiać, abyś porzucił nagle to, co chciałbyś osiągnąć. Wiesz, nie trzeba być świetnym, żeby wystartować. Trzeba wystartować, żeby być świetnym. Obojętnie na jakiej drodze jesteś i do czego dążysz - zawsze spotkasz jakieś przeszkody. Sęk tkwi w tym, żeby je pokonać.

2) Nie porównywać się do innych, nawet jeśli widzimy, że w krótszym czasie doszli dalej. Wszystko przychodzi z czasem, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Sukces nie jest czymś na zawołanie - pierwsze co musisz zrobić to przezwyciężyć tego ludzika w twojej głowie, który twierdzi, że nie dasz rady.


3) Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Im więcej piszesz, tym lepiej Ci to wychodzi. Nie chodzi o to, by pisać codziennie, a przynajmniej regularnie. Mogę pokazać na swój przykładzie - gdy zaczynałam na tym blogu wpisy były krótkie, niedopracowane... Patrzę na te sprzed kilku miesięcy i porównuję z dzisiejszymi - różnica jest ogromna :)

4) Większość sądzi, że w dobie dzisiejszego internetu, gdzie przebitka blogów jest ogromna, nie ma możliwości na stworzenie własnego 'internetowego kącika', do którego odbiorcy będą chętnie wracać. Nie prawda. Jeżeli wszyscy robią w kółko to samo, nie znaczy, że i ty nie możesz tego spróbować. Pójdź w przeciwna stronę. Nie przebijesz kopii, która już istnieje, chyba, że zrobisz to inaczej, lepiej, na swój własny sposób. Rozumiesz?

A więc... Też mieliście takie chwile wahania, w których zastanawialiście się, czy jest sens dalej prowadzić bloga? Dlaczego zdecydowaliście się go założyć? :) Możecie opisać coś więcej od siebie - dyskusja mile widziana :) I na marginesie - tekst jest dość długi, więc mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam :) 

I TO WCALE NIE BYŁ FILM


To słodkie, kiedy ukradkiem patrzysz na nią wciąż myśląc, że ona wcale tego nie zauważa. Kiedy próbujesz stwarzać pozory udając, że wcale przy jej obecności się nie stresujesz, przepełniony uczuciem wiecznych fajerwerków i motylków w brzuchu. Nie możesz przecież powiedzieć, że jesteś wyluzowany - już na sam jej widok dostajesz rumieńców i potykasz się o własne nogi. Wystarczy, że przejdzie obok ciebie, a ty w tym samym momencie czujesz potężne kołatanie w piersi, zapominając na chwilę o oddychaniu. Z całego zajścia zapamiętujesz tylko jeden obraz - gdy ona znika za jednym z barów, kołysząc swoimi idealnymi biodrami oraz unoszący się nad nią zapach jej perfum, który działa na ciebie niczym afrodyzjak. Częstuje cię słodkim uśmiechem, a przez twoje ciało przetacza się fala gorąca. 

Nie zesraj się chociaż - odezwał się zniesmaczony głos w twojej głowie. 

Stoisz wryty w miejscu i dopiero po kilku sekundach wracasz do rzeczywistości.



Nastał drugi dzień. Znów ją zobaczyłeś - tym razem w twojej pracy, kiedy szedłeś korytarzem niosąc całą stertę niepotrzebnych dokumentów. Wyglądała jeszcze lepiej niż wczoraj. Przylegająca spódnica idealnie podkreślała jej kobiece kształty, a makijaż uwydatniał jej piękne, duże oczy w kolorze błękitnego oceanu. Była tak piękna, że trudno było ci oderwać  od niej wzrok. Poza tym, w powietrzu znów unosił się zapach jej cudownych perfum...
Jak się okazało później - twoje 'zauroczenie' zostało sekretarką w firmie twojego szefa. Wszystko świetnie, bo może znajdziesz pretekst, by w jakiś sposób do niej zagadać. Tylko, że nawet powiedzenie głupiego 'cześć' przyprawia cię o mdłości. Słyszysz tylko swoje kołatanie serca, ucisk w gardle i uczucie niepewności. Może lepiej nic nie będę mówił, może jeszcze lepiej, abym poczekał - tak właśnie wyglądają twoje myśli. A gdzie pewność siebie?

Po pracy wracasz do domu z miną zbitego psa. Rozmyślasz nad tym, jakim jesteś nieudacznikiem. Obiecujesz sobie za wiele. Dużo mówisz. Mało robisz. Chciałeś do niej zagadać i nie jeden raz się do tego zabierałeś. Tymczasem do tej pory nie zrobiłeś nic... Wiesz co? Nie, to wcale tak nie jest. Nie jesteś niemotą, ciotą czy niedorajdą - jakkolwiek to sobie tłumaczysz. Ty po prostu oszukujesz samego siebie.
Niby mówisz, że nie palisz papierosów i że są dla Ciebie czymś nieprzyjemnym. Mimo tego w popielniczce zbiera się coraz więcej popiołu. Na stole leży pół butelki wina i pusta szklanka z niedopitym czerwonym na dnie. Leżysz na kanapie pod kocem. Podłamany, bo kolejny raz wyszedłeś na życiową ciotę -  oczywiście tylko według ciebie. A wiesz co to oznacza? - to koniec. Wszystko zostało już wyjaśnione. I mimo tego, że wszystko zostało wyjaśnione, ty nadal siebie nie rozumiesz. Nie rozumiesz, bo całą resztę masz w głębokim poważaniu i nic cię nie obchodzi. Uważasz, że nie masz szans, jesteś przegrany i poddajesz się już na samym starcie.

Stary, ogarnij się.

Bo nie na tym to wszystko polega. Wiesz co jest twoim największym błędem? Strach. Strach przed byciem sobą. Boisz się do niej zagadać, wydusić choć jedno słowo. Obawiasz się o jej reakcję, kiedy tak naprawdę - wbrew pozorom - nie masz się czego obawiać. Chociaż spróbuj. Popracuj nad swoją nieśmiałością. Wiesz doskonale, że niepewność siebie do zalet nie należy. Na pewno też wiesz, że choć trudno, to jednak da się nad tym popracować. Nawet w najmniejszym tego stopniu. Możesz zmienić wszystko...


Możliwe, że czekasz na zmianę już od dawna. Możliwe, że dopiero teraz zacząłeś zauważać, że nie jesteś szczęśliwy. Do zmian potrzeba  samozaparcia, energii. A przede wszystkim czasu - on jest najważniejszym i największym zasobem. 

Sam za siebie odpowiadasz i to ty decydujesz za siebie. Możesz stwierdzić, że nie dla ciebie jest te całe zagadywanie do dziewczyn, że to Cię boli, że się nie nadajesz, nie masz tego czegoś albo za bardzo się boisz. Tłumaczysz to sam sobie. I jeśli twierdzisz, że nie może nic się zmienić w tym kierunku i nigdy się nie rozwiniesz - to właśnie tak będzie. 

Wstań i spójrz w lustro. Kogo widzisz? Odważnego, męskiego faceta, który umie zdobyć się na odwagę? Nie, nie. Widzisz w odbiciu kogoś, kto czasem musi sam przed sobą udawać, że jest odważny, aby nie stracić rezonu. Skoro wszystko jest w twoich rękach, a z pewnością chciałbyś wyjść poza szereg... Wyjść przeciw własnym słabościom i poukładać sobie w końcu wszystko tak jakbyś chciał, żeby było... Skoro chciałbyś umieć zagadać, zdobyć się na odwagę, wiedzieć co powiedzieć. Skoro chcesz zmienić swoje życie - jest dla Ciebie szansa.

TRICK OR TREAT, CZYLI HALLOWEEN Z CHOCOLISSIMO


Halloween to dzień, który najbardziej cieszy chyba dzieci. To czas, w którym można docenić ich kreatywność. Przebierają się w stroje, chodząc 'od drzwi do drzwi' i mówią znane już chyba wszystkim hasło 'Cukierek albo psikus'. Dekorują też swoje domy ozdobami o tematyce związanej z duchami. W sklepach gromadzi się aż od ilości rzeczy związanych z tym dniem, a opuszczone magazyny czy fabryki służą jako 'nawiedzone domy'.

Marka Chocolissimo przygotowuje zawsze na każdą okazję pyszne, czekoladowe wyroby, tak też oczywiście na Halloween również wpadło kilka smakowitości: ręcznie robione lizaki, pralinki oraz czekoladki. Wszystko jest pięknie zapakowane i wykonane z taką starannością, że aż szkoda jeść. Jedną z tych rzeczy są Halloween'owe nietoperze. Zestaw składa się z dwóch mlecznych nietoperzy oraz jednego deserowego, które są wypełnione pysznym nadzieniem o smaku czarnej porzeczki. Nie wiedziałam jednak, że po odgryzieniu skrzydełka jednego z nietoperzy coś zacznie strzelać mi w ustach. Kiedy byłam dzieckiem jadłam czasem cukierki Zozole, które tak samo strzelały. Trochę stare czasy mi się przypomniały. ;) Jeśli chodzi o czekoladę z jakiej są zrobione nietoperze jest przepyszna, rozpływająca się w ustach, po prostu cudo! ;)



Historia marki Chocolissimo związana jest z ciągłymi podróżami, odkrywaniem kilkusetletniej tradycji związanej z produkcją czekolady oraz eksperymentowaniem ze smakiem i łączeniem składników. Chocolissimo to przede wszystkim pasja, która zgłębiana jest każdego dnia, aby oferować produkty najwyższej jakości, o unikalnych walorach smaku, zapachu, wyglądu i dotyku.

Wśród wielu znakomitych produktów czekoladowych premium, powstała koncepcja stworzenia unikalnej kolekcji zawierającej najlepsze i najciekawsze smakowe produkty, w których dbałość o szczegóły została rozciągnięta do granic możliwości, a efekt końcowy tworzy perfekcyjną treść podaną w doskonałej formie.

Jeśli chodzi o mnie, jestem wielkim koneserem czekolady. Nie znam chyba nikogo, kto jej nie lubi. Ktoś w ogóle taki istnieje? ;) Czasem czuję lekkie wyrzuty sumienia, zajadając kostka po kostce (bo przecież tak trudno jest poprzestać na jednej!). Takie też są kolejne słodkości. Trudno się im nie oprzeć. Obie przepięknie zapakowane z kokardą nawiązującą do Halloween, także myślę, że sprawdzą się idealnie jako prezent. Kartonik Halloweenowe pralinki XL skrywa w środku 8 słodkich pralinek o różnorodnych smakach, a drugi kartonik zawiera trzy Czekoladowe czaszki Halloween wykonane z czekolady białej, mlecznej oraz deserowej. W smaku - pychota!



Na koniec lizaki w dwóch odsłonach: nietoperz i czarownica, oraz dynia, wykonana oczywiście w całości z czekolady! Jestem pod wrażeniem, w jaki sposób przygotowywane są słodycze. Wszystko dopracowane w każdym szczególe. Takie lizaczki są idealnym prezentem dla najmłodszych, którzy uwielbiają przecież dostawać niespodzianki. Smakują rewelacyjnie!


Co sądzicie o Halloween? Znacie markę Chocolissimo? ;)


Wpis powstał przy współpracy z firmą Chocolissimo

OGRODZENIA PANELOWE - DLACZEGO WARTO W NIE ZAINWESTOWAĆ


Jeśli mowa już o wyborze ogrodzenia, jest wiele aspektów, które należy rozważyć. W ostatnim czasie ogromną popularnością cieszą się ogrodzenia panelowe i można je zobaczyć wokół różnych obiektów. Podpowiem na co trzeba zwrócić uwagę przy jego doborze, jednak zacznijmy od tego, czym są ogrodzenia panelowe? 

Najprościej mówiąc są to płoty skonstruowane ze stalowych przęseł, które powstają w wyniku złączenia pionowo oraz poziomo ułożonych drutów. Duży wybór wzorów i kolorów paneli ogrodzeniowych sprawia, że idealnie komponują się z budownictwem wybudowanym w stylu tradycyjnym jak i nowoczesnym, minimalistycznym. Do tego są funkcjonalne, szybkie w montażu, estetyczne oraz tanie. Na co zwrócić uwagę przy wyborze ogrodzenia panelowego? Dlaczego warto zainwestować w ogrodzenie panelowe?

Każdy element ogrodzenia panelowego jest wykonany w systemie modułowym, czyli wystarczy poskładać je jak klocki LEGO. Dzięki temu można uzyskać efekt w krótkim czasie, nie wkładając w niego dużo pracy, a przede wszystkim kosztów. Ogrodzenia panelowe są stosunkowo tanie, a jednocześnie trwałe i ochronne na działanie atmosferyczne, niezależnie od pory roku. W przypadku takiego ogrodzenia nie trzeba się martwić o częste przeprowadzanie konserwacji. Zwłaszcza jeśli mówimy o ogrodzeniach panelowych ocynkowanych, które są dodatkowo zabezpieczone przed korozją. Efekt ten wzmacnia się poprzez malowanie proszkowe. Takie rozwiązanie jest inwestycją na wiele lat.


Parametry techniczne
Ogrodzenia panelowe są dostępne w wielu wymiarach, dzięki czemu można je dostosować do różnego rodzaju obiektów. Mowa tu o wysokościach od 630mm do 2430mm, choć istnieje również możliwość zamówienia paneli na wymiar. Na rynku są dostępne panele o modelu 2D (proste) oraz 3D (przetłaczane). 2D charakteryzuje się dużą wytrzymałością oraz odpornością na uszkodzenia mechaniczne, ponieważ są w nich użyte siatki o pojedynczych, pionowych drutach (średnica 5-6mm) i podwójnych poziomych (średnica 6-8mm). Panele 3D są panelami z przytłoczeniem (gwarancja stabilizacji), są bardziej wytrzymałe od paneli 2D. Mają one poziome, trójwymiarowe przetłoczenia w kształcie litery V. Oba modele chronią posesję oraz wyznaczają granicę działki, jednak jeśli pod uwagę bierzemy wytrzymałość, to lepiej zdecydować się na model 3D. Natomiast jeśli zależy nam na funkcjonalności, idealnie sprawdzi się model 2D. Należy pamiętać, że płot wyższy niż 2,20m będzie wymagał procedury zgłoszenia. Przy niższych panelach nie ma takiej konieczności.

Na rynku jedną z firmą oferujących ogrodzenia panelowe jest firma Ogrodzenia Panelowe. Oferują ogrodzenia najwyższej jakości 2D oraz 3D, które charakteryzują się wysoką estetyką oraz wytrzymałością. Solidnie wykonane, w atrakcyjnej cenie, z możliwością dostarczenia pod wskazany adres na terenie całego kraju. Jeśli więc jesteś w trakcie budowy i zastanawiasz się nad wyborem producenta, możesz sprawdzić realizacje firmy, których jakość jest na wysokim poziomie oraz zrealizować wycenę za darmo.

Wpis powstał w ramach współpracy z firmą Ogrodzenia Panelowe

PEELING FIRMY EFEKTIMA - JAK SPRAWDZIŁ SIĘ U MNIE?


Staram się dbać o swoją skórę i wiem, jak bardzo ważne jest jej systematyczne złuszczanie, dlatego raz na jakiś czas robię eksfoliację skóry całego ciała. Dzięki temu staje się ona przede wszystkim gładka, miękka oraz dobrze oczyszczona. Przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, lepiej wchłania składniki odżywcze zawarte w kosmetykach oraz jest gwarancją doskonałego ukrwienia. W ostatnim czasie dzięki marce Efektima miałam okazję przetestować peeling Papaya z ekstraktem z mango. Jak poradził sobie z tym zadaniem? 

Kosmetyki firmy Efektima miałam okazję już przetestować i żaden mnie nie zawiódł. Wcześniej testowałam m.in. konopne masło do ciała czy hydrożelowe płatki. Peeling również dołączył do tej grupy.

Składniki: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Oryza Sativa Germ Powder, Ribes Nigrum Seed Powder, Rubus Idaeus Seed Powder, Xanthan Gum, Parfum, Carica Papaya Fruit Extract, Mangifera Indica Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Potassium Sorbate, Linalool, Limonene, Citronellol.

Jednym ze składników jest wyciąg z owoców mango indyjskiego, który działa antyoksydacyjnie, czyli chroni skórę przed działaniem wolnych rodników. Nawilża skórę, zwiększa jej elastyczność, przyspiesza jej gojenie oraz ją odżywia. Mamy tu również puder ryżowy z kiełków ryżu, który zmiękcza skórę, jednocześnie ją matując. Łagodzi również stany zapalne, a dzięki jego zawartości w kosmetykach ułatwia ich aplikację. Niżej zdjęcie składu (kliknij, by powiększyć).


Jak peeling sprawdził się u mnie?

Body peeling papaya & mango extract zamknięty jest w tubkę typu klik o pojemności 200ml. Możemy mieć pewność, że wykorzystamy produkt do końca (możemy rozciąć ją i wydobyć resztki ze środka). Konsystencja jest według mnie delikatna (nie lubię gruboziarnistych, ciężkich peelingów, wiec ten jest dla mnie idealny) o boskim, owocowym zapachu, który utrzymuje się na skórze. W opakowaniu pachnie tak naturalnie, jednak odnoszę wrażenie, że po naniesieniu na ciało staje się jeszcze słodszy.

Kosmetyk ma za zadanie przede wszystkim złuszczać, ścierać i wygładzać martwy naskórek. I tak działa! Po użyciu odniosłam wrażenie, że moje ciało jest aksamitne w dotyku, a nawet lekko nawilżone, dzięki zawartości gliceryny w składzie. Potrafi ona wnikać w głąb skóry i nawilżać przez niemal dobę! Peeling łagodnie oczyszcza skórę zmiękczając ją i pozostawiając elastyczną. Ja jestem nim zachwycona i z pewnością jeszcze kiedyś wrócę do niego. Do wyboru mamy jeszcze peeling Dragon Fruit eksplozja energii o zapachu pitaji z ekstraktem z arbuza.

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Efektima

KIEDY PRZESTANIESZ TAK NARZEKAĆ?


Znacie to? Wstajesz rano, za oknem brzydka pogoda, a ty nie masz humoru. Musisz iść do pracy, a pierwszą myślą jest coś w stylu: "Ale chujowo, szef mnie nie lubi, mało zarabiam, nie mam czasu dla siebie, ledwo dopinam się w te ciuchy, bla bla bla". 
Ciągle nie wychodzi Ci nic, tak jakbyś chciał. Narzekasz na wszystko wokół, nie ma czegoś, co by Cię nie zdenerwowało. Żadne słowa Cię nie motywują. Chodzisz cały czas bez humoru, sfrustrowany. Za oknem świeci słońce, a ty wolisz siedzieć w domu. Masz ochotę zapaść się pod ziemię. Nic ani nikt nie jest w stanie sprawić, byś poczuł się lepiej. Najchętniej zaszyłbyś się pod kołdrą, z kubkiem ciepłej herbaty. I z nikim nie rozmawiać.
Nastaje poniedziałek. Ty znów z naburmuszoną miną, bo początek tygodnia, poniedziałki są złe, jest szaro i ponuro, a ty musisz harować. Nie, stop... Zmień podejście. Masz pracę? Świetnie. Idź do niej z uśmiechem na twarzy i spraw, by u innych też zagościł i nie znikał przez cały dzień.

Każdy miewa momenty zachwiania, ale to bycie pozytywnym powinno być najważniejsze. Tylko, że każdy mówi, jak bardzo trzeba być optymistą, jak bardzo trzeba chodzić uśmiechniętym, a zauważyłam, że mało kto się do tego stosuje. Są ludzie, którym zauważanie mocnych stron, wartości przychodzi bardzo łatwo, ale zdarzają się też pesymiści. Nie wierzą w to, że może być lepiej, tylko, że tak musi być i tyle, ale przecież zawsze można zmienić swoje nastawienie do świata i myślenie. Jeśli nie da się już pozytywnie myśleć, to chociaż nie myśl negatywnie.

Szczerze mówiąc, narzekanie do polski sport narodowy. O wiele lepsi jesteśmy w tym niż w piłce nożnej i bez problemu, gdyby było trzeba przeszlibyśmy wszystkie eliminacje, a mistrzostwo świata zdobylibyśmy w mig. I nie mam na myśli, by specjalnie lukrować rzeczywistość, ale by się przyjrzeć bardziej pewnym nawykom i stwierdzić, czy faktycznie mamy powody do takiego narzekania. Często po prostu z błahostek robi się wielki bałagan. Tak jest zawsze.


Zaczęłam od przyjrzeniu się własnej osobie. Okazało się, że marudzenie jest u mnie na początku dziennym. Te piękne słowa: "O boże, ale zimno, jak weekend? Dobrze, ale szkoda, że już się skończył, wszystko mnie boli" i tak dalej. Jęczałam strasznie, marudziłam jak stara babcia na swoje gnaty. Znaczy tak było, ostatecznie postanowiłam zmienić myślenie na bardziej pozytywne. Coś źle mi pójdzie w szkole, odniosę porażkę -  nie przejmuję się tym. Jeśli mam brać pod uwagę takie sprawy, to już dawno by mnie tu nie było. Wiem, fajnie jest odnosić same sukcesy, ale nawet taka przegrana jest czasem potrzebna. Wtedy chcesz pokazać sobie, że jednak coś potrafisz, zaczynasz małymi krokami, a potem kończysz na zwycięstwie. Tak samo mówię innym - skoro coś ci nie pasuje, to po prostu to zmień. 

W odpowiedzi często słyszałam, że już były próby, że komuś się nie chce albo że to nie ma sensu, po co. A po to. Te wszystkie wymówki stają się już nudne, uwierzcie mi, nie ma nic gorszego. Moja cierpliwość jest duża, ale też się kończy. Próbujemy wyminąć się jakimiś pierdołami. Słuchać to i ja tego mogę, ale czy to coś zmieni w życiu? Niektórzy mają o wiele gorzej od nas i co? To chyba wina tego, że kiedyś i teraz mamy za dobrze. Niektórzy woleliby chyba żyć na garnuszku rodziców aż do trzydziestki. Często czytam też artykuły w gazetach i łapię za głowę - "jestem głupia, beznadziejna, moje życie nie ma sensu". No Wy tak naprawdę?


ZŁOTA ZASADA

Proponuję zrobić mały eksperyment. Nie narzekajcie przez tydzień. Unikajcie jakiegokolwiek marudzenia. Wypisujcie na kartce jedną lub kilka pozytywnych spraw, rzeczy, które Was spotkały. Uwierzcie mi, to na pewno pomoże. Czasem jednak warto wypuścić z ust tęczę czy cieszyć się jak głupi do sera. Wiem, że życie potrafi być okrutne, czasem kopnie w dupę aż za mocno, tak, że zostają siniaki. Życie takie jest, ale myślenie, że jest takie zawsze jest całkowicie błędne. Świat nie jest kiepski, tragiczny, zły, okropny. To tylko twoje spojrzenie, ty tak go postrzegasz... Spróbuj to zmienić. 




Bądź pozytywny!

1. Zamknij się we swoim własnym świecie. Chodzi o to, by zająć się sobą. Poświęcić chociaż trochę czasu dla siebie. Na pewno masz coś, co sprawia Ci przyjemność, jakieś zainteresowania. W moim przypadku jest to blogowanie, muzyka, jazda na rowerze i fotografia. Ty też zrób coś w kierunku swoich.

2. Śmiej się z życia. Podchodź do wszystkiego z dystansem. Nie wyolbrzymiaj problemów, każde ma swoje rozwiązanie. Nawet te najgorsze. Uśmiechaj się. Cały czas, bez przerwy. Przejdź ulicą i zobacz ile ludzi jest uśmiechniętych. Zauważ, że prawie każdy jest smutny i przytłoczony. Zmień to!

3. Odetnij się od informacji z telewizji, tych wszystkich głupich programów czy stron internetowych takich jak Pudelek.pl. Strata czasu. Lepiej wstać rano z łóżka i nie interesować się tym, co się dzieje na świecie. To tylko ryje banie i negatywnie nastraja.

4. Prowadź dziennik. Pisz, co danego dnia Cię spotkało, coś miłego, co Cię zaskoczyło. Do czego już doszedłeś, jakie cele osiągnąłeś. Możesz też w nim stworzyć playlistę swoich ulubionych piosenek i w gorszych chwilach je słuchać. Dobrym pomysłem jest wypisanie swoich dziesięciu pozytywnych cech, rzeczy, które sprawiają Ci radość oraz czynności, w których jesteś dobry.

5. Zastanów się nad tymi rzeczami, które doceniasz w swoim życiu, wypisz najważniejsze wartości, ludzi, których kochasz. Doceniaj to, co masz, bądź wdzięczną osobą. To zdecydowanie pomaga, wdzięczność ma potężną moc. Zawsze jest komu za co dziękować, za rozmowę, za obiad, za grę w szachy czy nawet za udany mecz w CS'ie.

LUNO.COM - NAJLEPSZA PLATFORMA Z CYFROWYMI WALUTAMI (BITCOIN, ETHEREUM)


Giełdy
Nie tylko dość niepraktyczne, ale również niebezpieczne jako miejsce do trzymania swoich bitcoinowych oszczędności. Tysiące inwestorów z dnia na dzień utraciło swoje pieniądze przez ich upadłości. Dlatego stworzono coś takiego jak portfele online oraz sprzętowe, które są zdecydowanie najlepszą opcją z możliwych ze względu na swoje bezpieczeństwo. Jeśli jednak jest tak, że na co dzień korzystamy z walut cyfrowych to takiego typu rozwiązania nie należą do wygodnych. Jakie więc rozwiązanie sprawdzi się idealnie przy codziennym użytkowaniu?

Luno
Należy do jednych z najpopularniejszych usług. Został założony w 2013 r. Na całym świecie zdobył on blisko 2 miliony użytkowników, każdy z nich chwali go za interfejs, który jest przyjazny i intuicyjny oraz za wygodę użytkowania i możliwość zakupu kryptowalut takich jak Bitcoin i Ethereum. Jest wiodącą platformą dostępną w ponad 40 krajach, z zespołem doświadczonych ekspertów ds. technologii i finansów, którzy zajmują biura m.in w Londynie, Lagos czy Singapurze. 
Znalezione obrazy dla zapytania luno
Przedstawicielka firmy, Magdalena Gołębiewska (Country Manager Luno) stwierdza, iż firma zamierza zintensyfikować działania marketingowe na rynkach Europy Wschodniej - "Potencjał regionu EE jest ogromny, rynki wschodzące charakteryzuje bardzo wysoki wskaźnik adaptowalności nowych technologii. Polacy i Litwini w szczególności są bardzo otwarci na nowe technologie, i stąd rynki te są dla nas priorytetowe. Także Rumunia jest krajem, w którym zainteresowanie walutami cyfrowymi jest bardzo wysokie".

Jak kupić i przesłać cyfrową walutę za pomocą Luno?

1. Zarejestruj się na portalu Luno.com lub ściągnij aplikacje na Iphone lub Android. W razie aplikacji konieczne jest tylko utworzenie kodu PIN i od razu można wykonywać operacje w analogiczny sposób, jak w przypadku strony internetowej.



2. Zweryfikuj swoją tożsamość. Jest to wymagane, aby korzystać z portalu. W zależności od kwot zdeponowanych na koncie Luno ma kilka etapów weryfikacji.

Etap 1: adres e-mail, numer telefonu oraz wprowadzenie podstawowych informacji osobowych. Na poziomie 1 weryfikacja pozwala na zakup walut cyfrowych do kwoty 1 000 EUR. Jeśli kwota ta zostanie przekroczona, użytkownik będzie proszony o dodatkowe informacje.

3. Wpłać środki. Na swój portfel Luno. Dzięki temu platforma zakupi wybrane waluty cyfrowe. Szczegółowe informacje: KLIKNIJ TU Wpłaty dokonywane są w EUR, więc bank może pobrać opłatę za przewalutowanie. Dlatego dobrym sposobem na to jest dokonywanie płatności z konta walutowego. Wiele polskich banków oferuje je nieodpłatnie.



4. Kup walutę cyfrową (Bitcoin lub Ethereum)

Kroki:

1. Wybierz przycisk “BUY” (eng.: kup) z górnej nawigacji, na ekranie startowym aplikacji.
2. Wybierz walutę, którą chcesz kupić (Bitcoin lub Ethereum)
3. Wybierz walutę, której chcesz użyć do zakupu (waluta cyfrowa lub EUR)
4. Wpisz kwotę za jaką chcesz kupić walutę cyfrowa
5. Sprawdź dane transakcji
6. Wybierz “BUY” lub  “NEXT” (w zależności od urządzenia na którym dokonujesz transakcji). W momencie kiedy Twoje zlecenie zakupu zostanie zrealizowane, możesz sprawdzić jego szczegóły w sekcji “TRANSACTIONS”.

Reasumując:
Luno to intuicyjny portfel, dzięki któremu możecie oraz sprzedać kryptowaluty. Korzystanie z tej platformy nie jest skomplikowane w żadnym wypadku i świetnie sprawdzi się do codziennych transakcji. Odwiedź stronę Luno już dziś! https://www.luno.com/

JAK DOBRAĆ ODPOWIEDNI MATERAC? - COMFORTEO.EU I LULAJ.PL


Sen jest jednym z najważniejszych fundamentów, który składa się na dobre samopoczucie. Jest niezbędnym elementem naszego życia, który przekłada się na jego jakość. Każdy o tym wie, jednakże nie wszyscy biorą to pod uwagę i nie poświęcają kwestii snu wiele uwagi.

Dlatego dzisiaj podsunę Wam kilka rad odnośnie doboru materaca, łóżka, aby stworzyć odpowiednie warunki do prawdziwie regenerującego snu. Nie wiem czy wiecie, ale badania wykazują, że jeśli są one źle dobrane mogą nas nawet ukraść z godziny snu. W tym przypadku nawet najmocniejsza kawa nie zastąpi głębokiego odpoczynku. Dobry materac to taki, który podtrzymuje kręgosłup, pozwala organizmowi na regenerację i umożliwia przepływ powietrza. Źle dobrany to ryzyko bólu głowy, kręgosłupa i zmęczenia. Te dobrej jakości mają zaznaczone falistymi szwami strefy nacisku.


Sprężynowy, czy piankowy?

Ze względu na swoją konstrukcję, materac sprężynowy zapewnia lepszą cyrkulację powietrza, ale jego wadą jest to, że 'oddaje nacisk', czyli delikatnie porusza się, gdy przekładamy się na drugi bok. Z tych dwóch jednak moim zdaniem piankowy jest lepszy. Jeśli nie ogranicza nas budżet, to zdecydowanie będzie to najtrafniejszy wybór. Dopasowują się one do ciała pod wpływem ciepła. Wśród nowoczesnych pian na szczególną uwagę zasługują:

Nasturcja  - pełne podparcie dla kręgosłupa i odpowiednia cyrkulacja powietrza dzięki zastosowaniu trzech rodzajów zaawansowanych technologicznie pianek w aż czterech warstwach. 

Begonia - unikalna kompozycja zaawansowanych technologicznie materiałów. Materac Begonia to autorski model z kolekcji Comfort Style dla najbardziej wymagających klientów. 


Late-Forte - rdzeń wykonany z wysokoelastycznej pianki gwarantuje odpowiednią wentylację posłania. Wykorzystuje lateks i jego unikalne właściwości. 

Gustavo -  materac Gustavo wyróżnia oryginalny wygląd, dostojna wysokość i niespotykane na polskim rynku piki angielskie (pikowany cały materac, nie tylko pokrowiec). Ozdobne lamówki, hafty i uchwyty cieszą oko, a wnętrze Gustavo dba o komfort użytkownika. Już nie będzie trzeba liczyć owieczek przed snem :)




Edmondo -  materac rozkochuje wyglądem. Przyciąga elegancją i zachwyca dbałością o szczegóły – zwraca na siebie uwagę elegancką siatką 3D na obwodzie. To materac dla osób aktywnych. Dobrze wspiera kręgosłup, jest niezwykle przewiewny i dopasowuje się do kształtu ciała.

Wszystkie te materace oraz wiele innych znajdziecie na:  http://comforteo.eu/

Dowiedz się, jakiego materaca potrzebujesz
Wiele razy przy zakupie pojawia się pytanie: twardy czy miękki? Jeśli do tej pory spaliście na dobrej jakości, konkretnym materacu, będziecie w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie.  Jeśli nie - warto testować. Dobrym sposobem poza testami jest również wizyta u fizjoterapeuty, który będzie w stanie doradzić, jak twardy ma być materac i ile ma mieć stref twardości. Tak naprawdę nie ma jednego rozwiązania, gdyż każdy z nas ma inną budowę ciała, a ciało przecież musi być podparte.


Pozycja we śnie
To też ważny aspekt. Osoby śpiące na boku powinny wybierać materace bardziej elastyczne, w których najbardziej elastyczne części ciała, czyli ramiona i biodra, mogą się zagłębić. Ci, którzy śpią na brzuchu lub na wznak powinni wybrać bardziej twardsze modele.

Preferencja i przyzwyczajenia
Odpowiednio dobrany materac daje lepszy odpoczynek dla kręgosłupa i całego ciała.

W tym wpisie pochowały się Lulaj-owe owieczki. Kto znajdzie wszystkie?
Czym Wy się kierujecie przy doborze materacu?